Kibica doświadczonego przypadki

Kibicowanie naszym Orłom to specyficzne hobby. Już się nastawiłeś, czekasz na mecz jak na losowanie Lotto i … klapa. Nie będę się zbytnio rozpisywał o samym meczu, bo już wiele na ten temat trafnych albo  bezsensownych opinii padło. Mnie najbardziej irytuje nie porażka, choć sromotna klęska to była, ale wypowiedź trenera, podejście piłkarzy do meczu i brak mądrych pomysłów na przyszłość.

Polacy wyszli na mecz jak drużyna szczawików podczas wiejskiego festynu. Zagramy jak się da; ważne, że po meczu będą kiełbaski i oranżada. I to było najbardziej wkurzające w tym teatrzyku. Nie to, że nie mamy umiejętności, a Ukraińcy zagrali jak czempioni. Zabrakło walki, sportowej złości, nie mówiąc nawet o ambicjach czy patriotycznych motywach. Jakiś żurnalista napisał na Twitterze, że wolałby Ojrzyńskiego na ławce trenerskiej, a Kuzerę i resztę zabijaków z Korony na boisku. Takie rozwiązanie bardzo by mi pasowało.

Przed meczem zbłaźnił się znowuż Błaszczykowski, który pouczał dziennikarzy, żeby nie zadawali głupich pytań, czy są wystarczająco zmotywowani. Kuba powinien mieć zakaz podchodzenia do mikrofonu, bo ostatnio za często gada głupoty.

Po meczu zdenerwował mnie trener, który nie mówił za wiele o naszych błędach, a prawił, że Ukraińcy przeprowadzili tylko kilka akcji i strzelili aż trzy bramki. Nie było w nim poczucia winy, tylko żenująco wręcz się usprawiedliwiał.

Były szkoleniowiec Ruchu Chorzów zawiódł nie tylko na polu wypowiedzi, ale jako coach drużyny. Po tych feralnych dziesięciu minutach nie miał planu B. Nie umiał zaradzić problemowi, jego indolencja przeniosły się na piłkarzy. Przykre, bo większość z nas uważała go za solidnego  trenera, który tchnie w reprezentacje nowego ducha. Nie przekreślam go do końca, ale kredyt zaufania jakim go obdarzyłem, uszczuplił się jak konta Cypryjczyków po decyzji rządzących.

Proponuję spojrzeć na tę porażkę nie tylko pod aspektem tego, iż  do Brazylii nasi reprezentanci nie pojadą. W wywiadzie dla natemat.pl Olaf Lubaszenko powiedział bardzo ciekawą rzecz, mianowicie, my na najbliższy mundial dobrej reprezentacji nie mamy. Lepsze dla polskiej piłki będzie, jeśli te eliminację przegramy, ale wyniesiemy z nich jakieś tam ogranie i doświadczenie. Znaczniej owocne będzie, gdy Fornalik postawi na młode talenty, które może są ociupinkę gorsze (albo i nie) od Polanskiego, Wasilewskiego i Obraniaka. Niech oni zbierają ostrogi, niech przegrywają, ale może ta nauka da efekty. Bo połowa albo więcej naszych zawodników nie rokuje dobrze na przyszłość.  Trzeba wziąć na to poprawkę. Albo PZPN i sztab podejmą odważną decyzję, albo na Euro 2016 nie doczekamy się reprezentacji, które spełniałby nasze wygórowane ambicje.

Miał to być właściwie wpis o kibicowaniu reprezentacji, a wyszło co innego. Ale do tej niezaspokojonej grupy, niemal zawsze przygnębionej, dzień w dzień przybitej, nawiążę. Kibic naszych Orłów nie ma lekko. To nie jest klawe życie.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, jesteśmy przeciętnym piłkarsko  krajem, nie oczekujmy złotych gór, należy być przygotowanym, że na Narodowym zleje nas Ukraina, a w Tallinie pokona nas Estonia. Nie umiemy powiedzieć sobie, że mamy słabą drużynę a za wysokie mniemanie. Lepiej się oszukiwać. Też jestem takim kibicem. Lepiej nastawić się, że wygramy, że mamy szansę kogoś pokonać. Traci ten, kto marudzi na naszych zawodników, z urzędu ich skreśla. Może Opatrzność wynagrodzi kiedyś nasz kibicowski los i staniemy się piłkarską potęgą ?


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.