Klątwy zostały zdjęte

Real ograł Lyon 3:0. W pierwszej połowie jeszcze zanosiło się za zacięte spotkanie, ale po przerwie istniał już tylko zespół gospodarzy…

W pierwszych 45. minutach oglądaliśmy dość ciekawe spotkanie. Wynik był ciągle niepewny, jedni i drudzy stwarzali groźne sytuacje. Optyczną (i od 37. minuty bramkową) przewagę mieli Królewscy, ale po tym, co prezentowała ofensywa Lyonu można było się spodziewać, że w II połowie będą walczyli jeszcze bardziej.

Niestety, przeliczyliśmy się. Goście praktycznie nie istnieli w drugiej odsłonie meczu. Tliła się we mnie nadzieja na upragnioną dogrywkę. Okazało się, że podopieczni Claude Puela nie mogli nawet przedostać się pod bramkę rywali, nie wspominając o oddawaniu strzału. Szkoda, bo Real i tak musiał atakować, bowiem prowadzenie 1:0 dawało awans, ale gdyby doszło do wyrównania, mielibyśmy dodatkowe 30 minut gry.  Tak więc Jose Mourinho nie mógł zamurować bramki i czekać na końcowy gwizdek. Byłoby to zbyt ryzykowne, nawet jak na niego. Zresztą na The Special One ciążyła wielka presja w postaci klątwy Lyonu i klątwy 1/8 finału LM.

Mimo tego, chciałem pochwalić środek pola drużyny z Francji, przede wszystkim Gourcuffa i Toulalana. Oni nie bali się atakować, śmiało gnali do przodu. Z wykończeniem mieli niestety problem nie tylko oni, ale przede wszystkim Lisandro, Gomis, czy Pjanić.

Gol Marcelo trzeba przyznać, że nienajbrzydszy, ale też trochę szczęśliwy. Przy pozostałych trafieniach z bramki musiał wyjść Lloris. W drugiej połowie ciągle obrona Olimpijczyków była nękana przez Real, który długo przesiadywał na ich połowie.

Damian Szot niedawno napisał o tym, jak przełamał się Karim Benzema. Po środowym starciu, Francuz przekonał mnie, że nie jest tylko bezbarwną postacią na boisku. Czy rzeczywiście to efekt tego, że pojawił się w szeregach Królewskich Emmanuel Adebayor? Ciężko mi stwierdzić. Najważniejsze jest to, że jest z niego pożytek i w końcu Mourinho może na niego stawiać.

Czy mecz na Santiago Bernabeu był interesujący? Myślę, że tak, choć zdecydowanie bardziej w pierwszej części spotkania. Potem, nieco spokojniej oglądaliśmy sobie popisy Ronaldo, Benzemy, Ozila, Di Marii i innych. Szkoda, że Lyonowi nie udało się nawiązać walki w drugich 45 minutach, bo gospodarzom nie poszłoby tak łatwo i przyjemnie.

Rywal dla Królewskich w 1/4? Niech będzie Chelsea. Dlaczego? O tym jutro rano (o ile zdążę).

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl