Kluczowe zwycięstwo z Danią

Ale potrzebujemy jeszcze kilku. Ten temat poruszę jednak za kilka akapitów. Teraz można porozpływać się nad naszą wspaniałą kadrą.

Wczorajszy mecz pokazał to, czego zabrakło nam rok temu w Szwecji. Wielkie zrywy, chwile o których można napisać Ten Moment. Przyznaję, że trochę się bałem, że generacja vice-mistrzów świata 2007 i brązowych medalistów MŚ 2009 wyczerpała swoje możliwości. Broń mnie Bóg, żebym posądzał podopiecznych Wenty o brak ambicji i niedostatki w zaangażowaniu które było fundamentem wyżej wymienionych sukcesów. Wczoraj okazało się, że to wszystko nieprawda. Co lepsze, okazało się że to wszystko nieprawda, mimo że niektóre nazwiska się zmieniają.

Wszystko o Mistrzostwach Europy Serbia 2012

Mieliśmy zatem klasyczny dreszczowiec. Klasyczny, to znaczy w stylu naszej kadry. Obejrzeliśmy kawał porządnej piłki ręcznej. Ten przeszło 20-minutowy okres gdy Duńczycy prowadzili 3-4 bramkami był chyba najbardziej frustrującym fragmentem meczu. Gol za gol, błąd za błąd, akcja za akcję, strata za stratę – różnica bramek cały czas taka sama. Aż w końcu nastąpił pierwszy Ten Moment. Choć może z początku trochę nie pozornie. Cały czas było nerwowo, gra właściwie wyglądała jak do tej pory, ale między 41., a 49. minutą zdobywamy cztery bramki nie tracąc żadnej. W tak zwanym międzyczasie mieliśmy już klasyczny Ten Moment – gdy przy jednobramkowej przewadze zespołu Wilbeka Wichary obronił rzut karny Christiansena. Potem jeszcze było kilka minut przekomarzania, nie mogliśmy wyjść na prowadzenie, aż w końcu rozpoczął się Wichary show podparty nieco skromniejszym Orzechowski show. Nasz młody skrzydłowy dwa razy wykazał się zimną krwią, za trzecim razem nie miał już siły na maksymalny sprint, a i rzut oddał w to samo miejsce gdzie dwa poprzednie. Ale i tak w ciągu kilkudziesięciu sekund mało znany skrzydłowy MMTSu Kwidzyn został niemal bohaterem narodowym. A dalej… a z resztą, przecież i tak wszyscy już wiedzą. I to bardzo dobrze.

Wiemy że mamy bardzo mocny, zdeterminowany i zgrany zespół. Nie pozostaje zatem nic innego do zrobienia, aniżeli spojrzeć w przyszłość i spojrzeć kogo, kiedy i w jaki sposób pokonamy.

Szwecja, Macedonia i Niemcy. Pewne zwycięstwo naszych zachodnich sąsiadów nad Skandynawami przewartościowało moje podejście do ekip z grupy B. Nie chcę napisać, że Szwedzi i Macedończycy mają słabe zespoły, ale wydają mi się, że są to ekipy do przeskoczenia. Aczkolwiek znając naszych piłkarzy ręcznych kilka razy dadzą mi szanse w to zwątpić. Niemcy będą mieli w tym czasie dużo trudniejszych rywali. To dobrze, bo wydają się oni być w tej chwili głównym rywalem na drodze do półfinału. A także w walce o awans na turniej kwalifikacyjny do IO.

Może przemawia przeze mnie zbytnia pewność siebie. Trudno. Byle nasi zawodnicy nie poczuli, że są już na szczycie. Pokonanie Duńczyków to bardzo ważny element tej układanki, ale nie ostatni. Wszak jeszcze pięć spotkań przed nami.

I jeszcze jedno – Wenta po ostrzejszym sformułowaniu rzuca okiem w kierunku mikrofonu nad głową i mówi „przepraszam za słowo” – nie wiem jak to skomentować, ale to było coś.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl