Kobiety górą! Czas na ćwierćfinały mundialu

Piłkarska gorączka rośnie! Po wielu emocjonujących chwilach, pięknych widowiskach i wspaniałych bramkach w fazie grupowej przed nami ćwierćfinały kobiecego mundialu z wieńczącym je starciem gigantów Brazylia – USA.

Na początek ćwierćfinałowego festiwalu Anglia – Francja (sobota, godz. 18:00). Angielki, które za rok na własnym terenie będą walczyć o olimpijskie medale, to aktualne wicemistrzynie Europy (2009). Francuzki w swoich szeregach mają gwiazdy Olympique Lyon (triumfator Ligi Mistrzów 2011): Wendi Renard, Laurę Georges, Louisę Necib, Sonię Bompastor, weterankę Sandrine Soubeyrand, moją ulubienicę Camille Abily oraz Eugenie Le Sommer. Mają też w bramce znakomitą Beranger Sapowicz, która jednak będzie musiała pauzować za czerwoną kartkę, jaką zobaczyła w meczu z Niemkami, ale z powodzeniem zastąpi ją równie znakomita Celine Deville. Jest też napastniczka Montpellier Marie Laure-Delie, która na niemieckim mundialu zdobyła już dwie bramki. Z nią związana jest liczba 23 – tyle ma lat, tyle razy wystąpiła w narodowych barwach i tyle też strzeliła dla Francji bramek.

Angielki w mistrzostwach świata grają po raz trzeci i tak jak w 1995 i 2007 roku awansowały do ćwierćfinału. Czy „David Beckham w spódnicy”, czyli 32-letnia Kelly Smith (w ciągu 15 lat wystąpiła w 108 meczach w reprezentacji i zdobyła 43 bramki), 22-letnia gwiazda Arsenalu Ladies Ellen White oraz 27-letnia pomocniczka Evertonu Fara Williams poprowadzą angielską ekipę do pierwszego półfinału? Francuzki na mundialu występują po raz drugi (w 2003 roku nie wyszły z grupy). Doświadczenie przemawia za Angielkami, ale psychologiczna przewaga jest po stronie Francuzek, które nie przegrały 10 ostatnich meczów z zawodniczkami z Wysp Brytyjskich (Angielki po raz ostatni górą były w 1974 roku w Londynie). Po raz ostatni obie ekipy mierzyły się w kwalifikacjach do mundialu 2007 (padły dwa remisy: 0:0 i 1:1, a na turnieju w Chinach zagrały Angielki). Z uwagi na mój zachwyt nad techniką Kelly Smith stawiam na podopieczne Hope Powell.

Niepokonane w mistrzostwach świata od 15 meczów Niemki spotkają się z nieobliczalnymi Japonkami (czwarte miejsce na igrzyskach olimpijskich w Pekinie), których gwiazdą jest Homare Sawa, autorka hat-tricka w meczu z Meksykiem. Czy reprezentantki Kraju Kwitnącej Wiśni, które po raz drugi przedarły się do ćwierćfinału (1995 w Szwecji, przegrały 0:4 z USA) będą w stanie pokrzyżować szyki potężnym gospodyniom? Nawet gdy w fatalnej dyspozycji jest Birgit Prinz nie jest to odczuwalne, bo niemiecki zespół to plejada gwiazd na każdej pozycji. Gdy Birgit zawodzi błyszczy choćby Inka Grings (dwa trafienia w meczu z Francuzkami) czy 23-letnia Celia Okoyino da Mbabi (po jednej bramce w meczach z Kanadą i Francuzkami), a grą znakomicie kieruje Kerstin Garefrekes, która oprócz znakomitej gry na rozegraniu zaliczyła też dwa trafienia (w meczu z Kanadą i Francuzkami).

Czy szalone, grające falami Japonki, w których oprócz Sawy prym wiodą Yuki Nagasato, Aya Miyama i Shinobu Ohno będą w stanie zrobić krzywdę Niemkom? Obie drużyny na mistrzostwach świata grały ze sobą trzy razy i wszystkie mecze wygrały Niemki nie tracąc bramki: w 1995 roku (Szwecja) 1:0 po bramce obecnej trenerki Silvii Neid, w 2003 roku (USA) 3:0 i przed czterema laty (Chiny) 2:0. W sumie obie ekipy mierzyły się ze sobą osiem razy i siedem zwycięstw odniosły Niemki. Ostatni ich mecz odbył się w lipcu 2009 roku w Manheim i padł bezbramkowy remis. Dla Nagasato i Kozue Ango będzie to szczególny mecz, bo obie grają w niemieckiej Bundeslidze, odpowiednio w Turbinie Poczdam i Duisburgu. Spodziewam się zaciętej batalii, ale to gospodynie będą górą. Niemki ostatni mecz w mistrzostwach świata przegrały w 1999 roku, gdy w ćwierćfinale uległy Amerykankom 2:3 i był to jedyny raz, gdy nie awansowały one do półfinału. Początek meczu w sobotę o godz. 20:45.

Mistrzynie świata z 1995 roku i  mistrzynie olimpijskie z Sydney (2000) Norweżki po raz pierwszy w historii żegnają się z mundialem po fazie grupowej. Co za tym idzie odmłodzony skandynawski zespół nie wywalczył przepustki olimpijskiej i po raz drugi w historii Norwegia nie zagra na igrzyskach (2004). Biedne te Norweżki, które ukarano odebraniem stypendiów sportowych, ale co zrobić takie jest życie. Wierzę, że szybko się odkują i za cztery lata znów będą walczyć o mistrzostwo świata.

Do wyeliminowania Norweżek przyczyniły się Australijki, które po raz drugi z rzędu zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata. Przed czterema laty po pasjonującym spektaklu przegrały z Brazylią (2:3), tym razem ich rywalkami będą wicemistrzynie świata z 2003 roku Szwedki (niedziela, początek o godz. 13:00) i możemy być świadkami równie ekscytującego widowiska. Szwecja to jedna z trzech drużyn, która w fazie grupowej odniosła trzy zwycięstwa (obok Niemek i Brazylijek). Bilans przemawia zdecydowanie za Szwedkami, które odniosły pięć zwycięstw, Australijki tylko jedno. Będzie to druga konfrontacja obu ekip na mistrzostwach świata: w 1999 roku Szwecja zwyciężyła 3:1. Po raz ostatni obie drużyny grały ze sobą siedem lat temu, również w ćwierćfinale, tyle że igrzysk olimpijskich (Ateny). Wtedy także górą były Szwedki, które wygrały 2:1 po trafieniach Hanny Ljungberg i Sary Larsson (bramkę dla Matildas zdobyła Lisa de Vanna). Pomimo całej mojej sympatii dla Australijek z robiącymi furorę 17-latkami Emily van Egmond i Samanthą Kerr stawiam na Szwedki z Lottą Schelin i Jessicą Landstrom, które obok Marty (Brazylia) są moimi ulubionymi piłkarkami. Finał Brazylia – Szwecja byłby dla mnie wymarzony!

I na koniec deser, prawdziwa uczta: Brazylia – USA. Z jednej strony wicemistrzynie świata 2007 oraz wicemistrzynie olimpijskie 2004 i 2008 (Brazylijki), z drugiej mistrzynie świata 1991 i 1999 oraz mistrzynie olimpijskie 1996, 2004 i 2008 (Amerykanki). Z jednej strony wizytówka kobiecego futbolu Marta, Cristiane, Rosana, Renata Costa, Formiga oraz młodziutkie Erika, Fabiana i Francielle (Brazylia), a z drugiej fenomenalna bramkarka Hope Solo, wspaniałe defensorki Christie Rampone (już 36-letnia), Heather Mitts i Stephanie Cox, fenomenalne zawodniczki środka pola Shannon Boxx, Heather O’Reilly i Carli Lloyd oraz wielce utalentowana Kelley O’Hara i królowa ataku Abby Wambach (160 meczów – 119 bramek). W niedzielę o godz. 17:30 będziemy mieli najlepszą reklamę kobiecego futbolu!

W historii było wiele przeróżnych meczów między tymi dwiema potęgami. Podczas pierwszych mistrzostw świata w 1991 roku Amerykanki pokonały Brazylijki 5:0, ale wtedy ekipa z Ameryki Południowej dopiero raczkowała. W 1991 roku, jak i cztery lata później Brazylijki nie wyszły z grupy, by w 1999 roku wywalczyć trzecie miejsce. Obie ekipy spotkały się wówczas w półfinale i Amerykanki zwyciężyły 2:0. Wreszcie przed czterema laty w Chinach ponownie obie drużyny starły się w półfinale i zdecydowanie lepsze okazały się Brazylijki (4:0). Najważniejsze bitwy USA i Brazylia stoczyły podczas turniejów olimpijskich w 2004 (Ateny) i 2008 roku (Pekin), za każdym razem w wielkim finale. W obu przypadkach górą były Amerykanki, w obu przypadkach po dogrywce. W 2006 roku reprezentantki USA zwyciężyły 2:1, a decydującą bramkę zdobyła Abby Wambach w 112. minucie. W 2008 roku o złotym medalu rozstrzygnęła jedyna bramka, jaką strzeliła Carli Lloyd w 96. minucie. W 2004 roku reprezentacje obu krajów grały ze sobą też w fazie grupowej (2:0 dla USA po bramkach nie grającej już fenomenalnej Mii Hamm – w 275 meczach w narodowych barwach 158 bramek oraz Wambach). Cztery lata wcześniej mierzyły się w półfinale (1:0 dla USA).

Dwie wielkie snajperki. Abby Wambach w swoim dorobku ma 10 bramek zdobytych na mistrzostwach świata, jedną strzeliła na niemieckich boiskach w przegranym meczu ze Szwecją. I Marta, która dla kobiecego futbolu jest tym, czym dla męskiego Leo Messi. Fenomenalna, niesamowicie szybka i obdarzona bajeczną techniką Marta Vieira da Silva ma dopiero 25 lat, a dla Brazylii wystąpiła już w 71 meczach i zdobyła 78 bramek, z czego dwie na niemieckim mundialu (obie w spotkaniu z Norwegią). W sumie na mistrzostwach świata Marta zdobyła 12 bramek, z czego siedem przed czterema laty w Chinach. Która z tych dwóch wielkich snajperek będzie górą w walce o ćwierćfinał? Mam nadzieję, że Marta i jej cudowna Brazylia! Ciekawostka: Amerykanki po raz pierwszy w historii startów na mistrzostwach świata nie wyszły z grupy z pierwszego miejsca. Czy to oznacza, że potęga ekipy z Ameryki Północnej powoli dobiega końca?

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET 2011, Niemcy

ćwierćfinały:

sobota

18:00 Anglia – Francja, Leverkusen
20:45 Niemcy – Japonia, Wolfsburg

niedziela

13:00 Szwecja – Australia, Augsburg
17:30 Brazylia – USA, Drezno


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl