Kobiety pięknie piłkę kopią! Kto zagra w finale mundialu?

Po futbolowym trzęsieniu ziemi jakie nawiedziło Niemcy w miniony weekend czas na półfinały mistrzostw świata kobiet: USA – Francja i Japonia – Szwecja. Transmisje w Eurosporcie i TVP Sport.

W sobotni wieczór stało się coś, czego mało kto mógł się spodziewać. Oto grające na własnej ziemi, niepokonane w mistrzostwach świata od 15 meczów Niemki znalazły pogromczynie, a zostały nimi niskie wzrostem, ale wielkie sercem i duchem, wspaniałe wojowniczki z Kraju Kwitnącej Wiśni. W 108. minucie fenomenalna Homare Sawa podała do rezerwowej Kariny Maruyamy, a ta strzałem z ostrego kąta pokonała Nadine Angerer i uciszyła kibiców w Wolfsburgu. Tak tworzy się historia piłki nożnej kobiet. Tak rośnie i rozwija się w niebywałym tempie futbol w wydaniu kobiet. Można o nim powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest nudny.

W niedzielę o godzinie 17:30 byliśmy świadkami jednego z największych dreszczowców w historii kobiecej piłki nożnej. Oto Brazylijki już witały się z gąską, już cieszyły się z awansu do półfinału, gdy w 123. minucie (trzecia i ostatnia doliczona minuta do dogrywki) atak rozpaczy dał Amerykankom rzuty karne! Abby Wambach strzałem głową pokonała Andreię, która co tu mówić nie popisała się przy tej interwencji, wychodziła nieporadnie i została uprzedzona przez wspaniałą Abby, która zdobyła swoją 120. bramkę w 158. występie w narodowych barwach! Zawodniczki z Ameryki Północnej przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść w rzutach karnych. Oto gigantyzm kobiecego futbolu!

Anglia – Francja, pierwszy ćwierćfinał, sobota godzina 18:00. Wszystko wskazywało na to, że będziemy świadkami cudu, bo tak trzeba by określić wygraną Angielek patrząc na miażdżącą przewagę Francuzek w liczbie oddanych strzałów (33-7). A cud w Leverkusen był blisko… Oto w 59. minucie Jill Scott wyprowadziła Anglię na prowadzenie i aż do 88 minuty to zawodniczki z Wysp Brytyjskich były w półfinale. Szybko jednak z nieba trafiły do czyśćca, gdy strzał życia wyszedł Elise Bussaglii. Dogrywka nie przyniosła zmiany rezultatu. W rzutach karnych od początku przewagę uzyskały Angielki, gdy już w pierwszej serii Karen Bardsley obroniła strzał Camille Abily (najlepszej piłkarki meczu…). W dwóch ostatnich seriach fatalnie jednak strzelały Claire Rafferty i Faye White i Lionesses trafiły do futbolowego piekła.

Z trzech ćwierćfinałów tylko jeden nie dostarczył nam większej dramaturgii: Szwedki pokonały Australijki 3:1 i wygrały czwarty mecz z rzędu, ale najpiękniejszą bramkę (jedną z ładniejszych w całym mundialu) zdobyła dla zawodniczek z Antypodów Ellyse Perry. Porównując to co było cztery lata temu z tym co obserwujemy na niemieckich boiskach trzeba stwierdzić, że progresja jest wprost niebywała! Kobiety kopiące piłkę wzniosły się na niebotyczny poziom i są już perfekcjonistkami w każdym calu. Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się im klopsy, ale czy facetom się one nie zdarzają? A ile pięknych bramek już zobaczyliśmy w Niemczech! Kobiety coraz piękniej piłkę kopią na wszystkich kontynentach, to już nie tylko Niemcy, Brazylia, USA i Szwecja, ale coraz mocniejsze Japonki, Francuzki, Angielki, Australijki, robiące postępy zawodniczki Nowej Zelandii czy Kolumbii i wiele innych. Za cztery lata gospodarzem święta kobiecej piłki będzie Kanada, a zagrają tam już 24 reprezentacje (obecnie 16).

Amerykanki wygrały 11 z 13 rozegranych meczów z Francuzkami, ale reprezentantki Trójkolorowych tak mocne jak obecnie jeszcze nigdy nie były. W drodze do półfinału obie ekipy oddały najwięcej strzałów celnych spośród wszystkich ekip uczestniczących w niemieckim mundialu (po 32), mają też najwięcej oddanych strzałów ogółem (ekipa z Europy 80, drużyna z Ameryki Północnej 76). Ranga meczu zawsze determinuje styl gry, ale moim zdaniem obie drużyny nie postawią na kunktatorską grę i zobaczymy wiele bramek, a ja stawiam na Francuzki.

Japonki to dla Szwedek bardzo niewygodna drużyna. Grające ofensywny futbol rosnące w siłę zawodniczki z Kraju Kwitnącej Wiśni (już na igrzyskach olimpijskich w 2008 roku zajęły czwarte miejsce) nie przegrały czterech ostatnich meczów ze Szwedkami (dwa zwycięstwa i dwa remisy, z czego zwycięstwo i remis w 2011 roku).  W Niemczech obie ekipy w czterech meczach zdobyły po siedem bramek. Szwedki rozkręcały się powoli i po skromnych wygranych z Kolumbią i Koreą Północną Amerykankom i Australijkom strzeliły w sumie pięć bramek. Japonki w dwóch ostatnich meczach zaliczyły tylko jedno trafienie, ale jakże ważne na wagę awansu do półfinału (na zakończenie fazy grupowej Nadeshiko przegrały z Anglią). Obie ekipy mają też w swoich szeregach zawodniczki, które w Niemczech strzeliły po trzy bramki: Homare Sawa (Japonia) i Lisa Dahlkvist (Szwecja). Nie może być inaczej i stawiam na Szwedki, które po odpadnięciu Brazylijek stały się moimi głównymi kandydatkami do tytułu.

Japonki jako drugi w historii kraj z Azji zagrają w półfinale mistrzostw świata i powalczą o powtórzenie wyniku Chinek (wicemistrzynie świata z 1999 roku). Dla Szwedek będzie to trzeci półfinał i szansa na drugi finał: w 1991 roku przegrały z Norweżkami 1:4, a w 2003 roku awansowały do wielkiego finału po zwycięstwie nad Kanadyjkami i okazały się słabsze jedynie od Niemek. Francuzki w mistrzostwach świata biorą udział po raz drugi (w 2003 roku nie wyszły z grupy). Amerykanki zagrają o swój trzeci finał (są mistrzyniami świata z 1991 i 1999 roku).

Po ćwierćfinałowych dreszczowcach apetyty kibiców zostały wyostrzone. Myślę, że w półfinałach będziemy świadkami równie wielkich emocji i wspaniałych widowisk. Francja, w której prym wiodą gwiazdeczki Olympique Lyon (triumfator Ligi Mistrzów 2011) z Camille Abily i Louisą Necib na czele czy zaprawione w bojach Amerykanki, które na wszystkich dotychczasowych mundialach zdobywały medale? Czy japońskie Samurajki pójdą za ciosem i po wyeliminowaniu Niemek odprawią także kroczące od zwycięstwa do zwycięstwa Szwedki?

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET, Niemcy 2011

Półfinały, 13 lipca:

18:00 Francja – USA, Moenchegladbach
20:45 Japonia – Szwecja, Frankfurt nad Menem


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl