Kobiety trzęsą futbolem

Za nami wielki, pełen pasjonujących widowisk mundial pań zakończony historycznym triumfem Japonek. To były wyjątkowe mistrzostwa świata, które pokazały, w jak kosmicznym tempie rozwija się kobiecy futbol.

Czy można było sobie wymarzyć piękniejsze zwieńczenie tego magicznego, rozgrywanego w rozkochanych w kobiecym futbolu Niemczech mundialu? Trzymający do końca w napięciu thriller, w którym Japonki dwukrotnie przegrywały, ale różnicę zrobiła Homare Sawa, najlepsza piłkarka turnieju i zdobywczyni Złotego Buta dla najlepszego strzelca (pięć goli).

Od samego początku mogliśmy obserwować jak na naszych oczach tworzy się niepowtarzalny obraz rosnącego w siłę kobiecego futbolu. Już w fazie grupowej byliśmy świadkami wielu porywających spektakli, a prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło w ćwierćfinale. Zepchnięte przez Japonki do doliny nicości Niemki (podopiecznych Silvii Neid zabraknie w przyszłym roku na igrzyskach), droga z nieba do piekła Brazylijek w starciu z Amerykankami (trafienie Abby Wambach w 123. minucie i potem rzuty karne), bliskie gwiazd Angielki brutalnie zepchnięte na ziemię przez Francuzki.

I fenomenalny finał. Patrząc na kobiecy i męski futbol był to najbardziej dramatyczny finał mistrzostw świata jaki kiedykolwiek widziałem. Zwroty akcji, ostrzeliwujące słupki i poprzeczki, mające przygniatającą przewagę Amerykanki i wychodzące z uśmiechem na ustach z opresji Japonki. Niesamowite tempo gry, którego śmiem twierdzić nie wytrzymała by większość naszych ligowców, starcie dwóch stylów: bajecznych technicznie, grających krótką piłką Japonek i prezentujących fizyczny futbol oparty na przedostawaniu się w pole karne rywalek dwoma-trzema podaniami Amerykanek. Ekscytujący mundial zwieńczony emocjonującym dreszczowcem rozstrzygniętym rzutami karnymi. To był najbardziej emocjonujący mundial (kobiety i mężczyźni) od 1998 roku, gdy we Francji mieliśmy równie wspaniały pokaz radości i piękna futbolu.

Futbol bywa niesprawiedliwy, odziera z marzeń, sprowadza brutalnie na ziemię. Futbol to balansowanie nad przepaścią, do której w końcu jedna z drużyn spada. Futbol z matematyką i statystyką nie ma nic wspólnego, choć patrząc na współczesne zmagania mężczyzn można często odnieść zgoła odmienne wrażenie. Gdyby wszystko można było uzasadnić statystycznie to Japonki nie miały prawa wygrać tego meczu. Ale w futbolu statystyka często nic nie znaczy, granica między zwycięstwem a porażką jest często bardzo cienka i co tu dużo mówić decyduje łut szczęścia. Japonki tego szczęścia, ba farta, miały co nie miara, ale potrafiły mu pomóc i sięgnęły po Puchar Świata jako pierwsza w historii drużyna z Azji. Czy można powiedzieć, że niezasłużenie, skoro wcześniej odprawiły Niemki i Szwedki?

Przygotowanie fizyczne i motoryczne, wyszkolenie techniczne, taktyczna dojrzałość – to elementy, w których kobiety poczyniły kolosalne postępy w ciągu 20 lat (pierwsze mistrzostwa świata kobiet rozegrano w 1991 roku). Oglądając niemiecki mundial zachwycałem się finezją i maestrią, taktycznym sprytem, operowaniem krótką i długą piłką, wspaniałą pracą w defensywie, szybkością w wyprowadzaniu kontrataków, błyskotliwością ataków pozycyjnych, wspaniałą grą w powietrzu wielu piłkarek, przebojowością i niesłychaną wręcz walecznością. Jak one harowały na całej długości i szerokości boiska. I taka myśl mi przyszła do głowy: gdyby banda Smudy miała tyle serca do walki, co dzielne Japonki, gdyby banda Smudy miała tyle odwagi i wiary w sukces, co Amerykanki to nie musieli byśmy się obawiać o występ naszych orłów na Euro 2012. Nasi mają się uczyć od kobiet? Niejeden kibic się pewnie zaśmieje… A takie czasy nadeszły, że nasi futboliści mogą czerpać wzory od futbolowych kobiet.

Tak drodzy panowie i zwracam się teraz do wszystkich kibiców: nie śmiejcie się z pań kopiących piłkę, bo pod wieloma względami przewyższają mężczyzn, a naszych ligowców w szczególności. Nie ma już w tym futbolu bałaganu i przypadkowej kopaniny, a taki przylgnął stereotyp do kobiecej piłki. Za to jest dużo więcej swobody i wolności. Mężczyźni coraz częściej (a w szczególności w kluczowej fazie wielkich imprez) rozgrywają partie szachów, u kobiet mamy pasję i żar, po prostu miłość do futbolu. Kobiety pokazują, że walcząc o najwyższe laury można jednocześnie bawić się futbolem, o czym oglądając zmagania panów można często zapomnieć.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl