Kochana Ligo Mistrzów, jak dobrze, że jesteś!

Chociaż jeszcze to do mnie nie dociera, to już powoli nastawiam się na cudowne wieczory z Ligą Mistrzów. Nie ukrywam, że to jest po prostu moja ukochana liga. Dla żadnej nie poświęcam się tak bardzo, jak dla tej. O tej mojej miłości do Champions League będzie jeszcze okazja napisać, a teraz rozpoczynam podróż po poszczególnych grupach i przedstawię swoje zapowiedzi.

GRUPA A: FC Porto, Dynamo Kijów, PSG, Dynamo Zagrzeb

Z pozoru jest to grupa mało ciekawa, ale – jak wiemy – pozory mylą. Będzie okazja, aby przyjrzeć się z bliska ekipom, które choć nie ognosiły znaczących sukcesów w LM, mają wielkie aspiracje na pokazanie się w Europie. Piję tu głównie do ekipy Paris Saint-Germain, której dawno nie widzieliśmy w ligomistrzowym gronie. Kasa kasą, piłkarze piłkarzami, ale liczy się wynik. Najlepszym sprawdzianem umiejętności są mecze na międzynarodowym poziomie. Nie jestem zwolennikiem budowania zespołów za pomocą pieniędzy zamiast treningów, ale jestem po prostu ciekaw, jak wypadnie drużyna prowadzona przez Carlo Ancelottiego. Przykro mi skreślać kogokolwiek, ale klub z Zagrzebia jest pierwszy do odstrzału. Roztrzygnięcie wydaje się więc być jasne, lecz wszyscy zdają się myśleć to samo – „nie ma gigantów, to możemy poszaleć”.

GRUPA B: Arsenal, Schalke 04, Olympiakos, Montpellier

Ciekawie się złożyło, że dwa kluby, które zdobyły mistrzostwo swoich krajów, to Olympiakos i Montpellier. Przyznam się szczerze, że tej drugiej drużyny jeszcze w akcji nie widziałem, więc mam zamiar to nadrobić. Nie spodziewam się jednak po niej fajerwerków. Po pierwsze ze względu na małe doświadczenie piłkarzy w meczach o naprawdę wysoką stawkę (4 sezony temu ekipa ta grała jeszcze w Ligue 2!), po wtóre zaś, przez wzgląd na rywali w grupie. Ciekaw jestem Arsenalu z przebudowaną ofensywą i Schalke, które wraca na najlepsze europejskie stadiony po kacu, z jakim borykali się piłkarze z Gelsenkirchen dwa sezony temu, gdy dotarli do najlepszej czwórki w LM, ale w Bundeslidze szło im fatalnie. Czy stać ich na powtórkę tego wyniku? Wydaje mi się, że nie, ale przecież 24 miesiące temu także na nich nie stawiałem, a jednak powygrywali wiele…

GRUPA C: Milan, Zenit, Anderlecht, Malaga

Kryzys, jaki dotknął włoską piłkę może spowodować, że nastąpi tutaj wiele niespodzianek. Świetnie dysponowany powinien być Mistrz Rosji po kilkunastomiesięcznym maratonie w rodzimej lidze. Poza tym, w ciagu ostatnich 7 sezonów, aż pięciokrotnie znajdywali się co najmniej wśród 16 najlepszych ekip w europejskich rozgrywkach. Myślę, że Luciano Spalletti i jego podopieczni tym razem celują w coś więcej. Czy przeszkodzą im w tym Anderlecht i Malaga? Jeżeli wzniosą się na wyżyny swoich możliwości, to kto wie… Ale przyznam szczerze, że większego szału spodziewałem się po klubie z La Rosaleda. Dwumecz z Panathinaikosem w fazie play-off w moim odczuciu nie był aż za bardzo porywający. Jestem jednak dobrej myśli i czekam na wszystko, co najlepsze w wykonaniu 4. zespołu Ligi BBVA poprzedniego sezonu. W końcu musieli tę lokatę wywalczyć.

GRUPA D: Real, Manchester City, Ajax, Borussia

Oczywiście absolutnie szlagierowa grupa, zwana też grupą śmierci. Ja bym jednak ostatnie słowo poprzedniego zdania zmienił na „mistrzów”, gdyż to jedyna taka czwórka w tej edycji Champions League, gdzie mamy samych triumfatorów krajowych rozgrywek. Chociaż, żeby popsuć nieco ten piękny krajobraz, napiszę, że nie każde spotkanie tej grupy będzie absolutnym hitem. Z całym szacunkiem dla klubu, ale nie uważam aby Ajax Amsterdam odegrał jakąś znaczącą rolę. To już nie jest firma, jak przed laty, a na dodatek tego lata sprzedano kilku kluczowych graczy.

Mam z kolei nadzieję na dobry występ Borussi Dortmund, której piłkarze wciąż potrzebują zdobyć doświadczenie w rozgrywkach najwyższej rangi. Ubiegły sezon w nich uznajmy za pierwsze koty, które poszły za płoty. Niemniej jednak wyjść z grupy będzie im piekielnie ciężko. Muszą wykorzystać atut własnego boiska i jak najmniej tracić na wyjeździe. Wiemy, iż Madryt i Manchester to tereny praktycznie najtrudniejsze ze wszystkich. Jest to tak oczywiste, że chyba nie muszę o nich się rozpisywać… Dajmy się wykazać zawodnikom.

GRUPA E: Chelsea, Szachtar, Juventus, Nordsjaelland

Zdziwię się, jeśli klątwa obrońcy trofeum Champions League nie będzie trwała dalej. Piszę tutaj półobiektywnie, bo moje nastawienie do The Blues znasz. Przez to, że zespół ten był dopiero 6. w Premier League, mojemu ulubionemu klubowi z Wysp, Tottenhamowi odebrano szansę na walkę o LM. Aktualną dyspozycję Chelsea odzwierciedla mecz o Superpuchar Europy. Tym razem autobus nie ma prawa się sprawdzić.

Już w fazie grupowej podopieczni Roberto Di Matteo mogą mieć trudne zadanie, bo wśród rywali mają jeszcze ukraińskiego stałego bywalca w Lidze Mistrzów, Szachtara i Mistrza Włoch, ekipę Juventusu, z którą zmierzą się na „dzień dobry”. W Turynie jest nowy stadion, są więc też i nowe oczekiwania. Czy wmiesza się do tego wszystkiego Nordsjeal… Mistrz Danii? Odniosą sukces, jeśli kibice w Europie nauczą się pisać poprawnie nazwę tego klubu. Nie no, nie można ich lekceważyć, skoro pokonali FC Kopenkagę, która w ostatnich latach wcale nie pełniła roli chłopca do bicia. Ujmę to tak: życzę im powodzenia.

GRUPA F: Bayern, Valencia, Lille, BATE

Gdy patrzę na skład tej grupy, wydaje mi się, że jest najłatwiejsza do typowania pierwszej dwójki. W niemoc Bawarczyków i Nietoperzy jakoś nie chce mi się wierzyć. Lille na przestrzeni ostatnich sezonów pokazywało się w europejskich pucharach, ale niczego wielkiego nie zwojowało. Po drodze do fazy grupowej długo męczyli się z wspominaną Kopenhagą. Mocni na krajowym podwórku, ale ta scena może okazać się dla nich za wielka. A drużynie BATE możemy tylko zazdrościć, że w 5 sezonów osiągnęła więcej niż polska piłka w całej historii. Ona nie ma tu żadnego celu, bo już go osiągnęła. Kasa leci, wielkie ekipy przyjeżdżają na mecze, no po prostu raj na ziemi. Mówiąc serio, nie są bez szans w batalii o LE.

GRUPA G: Barcelona, Benfica, Spartak, Celtic

Serce mi krwawi… Na szczęście nie tak bardzo, jak robiłoby to w półfinale poprzedniej edycji, gdyby Lizbończykom powiodło się w ćwierćfinale. Tutaj przynajmniej jest szansa, że zarówno Barca jak i Benfica do 1/8 awansują. Tyle, że muszą to uczynić kosztem Spartaka, który uczy się na swoich błędach i Celticu, który musi korzystać z Ligi Mistrzów jak tylko się da. Po degradacji Rangersów nie mają godnego siebie rywala w Szkocji, więc europejskie rozgrywki będą jedyną możliwością utrzymania kontaktu z futbolem w najlepszym wydaniu. W sumie dawno ich nie widzieliśmy w Champions League, a sporo się tam pozmieniało od „ostatniego razu”. Podglądałem troszkę mecze z Helsingborgiem, ale niezbyt wiele wyciągnę z tamtych starć. Pokaz ich siły zacznie się we wrześniu. Mam nadzieję, że nie będzie nudów w tej grupie.

GRUPA H: Manchester United, Braga, Galatasaray, Cluj

Możnaby powiedzieć, że Czerwonym Diabłom szykuje się spacerek, ale przecież przed rokiem też tak miało być, a skończyło się na Lidze Europy. Jednakże wydaje mi się, za sprawą dobrych transferów (Kagawa i van Persie) historia się nie powtórzy. Istnieje duża szansa, że zajdą gdzieś daleko w tym sezonie. Ich ambicja została podrażniona nie tylko w LM, ale przede wszystkim w Anglii, gdzie mistrzostwo przegrali o włos. Obok MU mamy jeszcze nieobliczalną Bragę, której należy bać się na jej terenie (ciekawostka: w sezonie 2010/2011, w którym dotarła do finału LE też grała w grupie H LM i miała w niej angielskiego przeciwnika). Jest również ekipa ze Stambułu, a ma kilku ciekawych piłkarzy, jak Muslera, Eboue, Elmander czy Baros. Jeśli dojdzie do tego turecki temperament, to mogą zaistnieć w tej edycji. Rywalizować w tej grupie będzie też Cluj. Historia pokazuje, że klub z Rumunii lubi płatać figle faworytom. Mówi się nawet o cichej nadziei na wyjście z grupy…

Widzimy zatem, że po raz kolejny zapowiada nam się cudowna walka, wspaniałe mecze i wielkie emocje. Na nie właśnie czekałem co najmniej od Euro 2012. Prawdopodobnie najwięcej spotkań obejrzę z grupy D, ale i tak mam problem bogactwa. Nie muszę chyba dopisywać, że uwielbiam takie dylematy… Kochana Ligo Mistrzów, jak dobrze, że jesteś! Tęskniłem za Tobą!

PS.  Przy okazji trafiła mi się przyjemność opublikowania 1900. wpisu w historii Pubsport.pl. Jest szansa, że do urodzin strony dobijemy do dwóch tysiaków! 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl