„Koko, koko, nie tak spoko”, czyli przeboje na Euro 2012

Dziś mój wpis będzie nietypowy, bo zdominuje go muzyka. Przedstawię kilka utworów, które prawdopodobnie będą odtwarzane wszędzie, gdzie tylko padnie hasło „Euro”, „Mistrzostwa”, czy „piłka!”. Wszak jak na wielką imprezę przystało, musi jej towarzyszyć kilka klimatycznych i tematycznych nut.

 Jarzębina – „Koko Euro Spoko”

Zacznę oczywiście od najpopularniejszej i najbardziej kontrowersyjnej piosenki. Gdy panie z zespołu Jarzębina występowały po raz pierwszy, pomyślałem:

„Eee… przyjechały jakieś babcie z festynu wiejskiego albo z gminnego domu kultury i myślą, że zawojują świat. Coś musieli dać na początek konkursu… Mają one w ogóle jakąś szansę na wygraną?!”

Nie dopuszczałem w ogóle myśli, że Polacy tak mocno zagłosują na ten utwór. Sądziłem, że ten gatunek muzyki w naszym kraju już nie przejdzie, nie ma mowy. W tym momencie zreflektowałem się i uświadomiłem sobie kilka rzeczy:

  1. Koncert oglądała cała Polska, bo bardziej ogólnodostępny już być nie może (transmisja w TVP1)
  2. Wciąż mamy u nas wielu tradycjonalistów (motyw „zakorzenienia w kulturze/tradycji” na lekcję języka polskiego jak znalazł!) – wśród 40-milionowego narodu mogła się znaleźć pokaźna ilość takich osób, które zdobyły się na wysłanie smsów

W mojej głowie pojawił się też inny wariant. Mianowicie, że jesteśmy narodem jajcarzy i chcieliśmy wspólnie zrobić sobie ubaw z całego tego konkursu. Gdy okazało się, że „Koko Euro Spoko” wygrało, zacząłem się turlać ze śmiechu. Sam nie wiem, czy to była oznaka radości, czy też śmiech przez łzy.

Pozytyw dla pań z Jarzębiny jest prosty – wypromowały się i zyskały swoje chwile sławy. Ta cała sytuacja przejdzie do historii. Jestem tylko ciekaw, skąd wziął się pomysł na słowa: „Koko, koko”…

Triumf tej piosenki był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Byłem niemal pewny, że zwycięży

Liber & InoRos – „Czyste Szaleństwo”

Mnie osobiście podoba się najbardziej ze wszystkich propozycji. W dodatku zdążyłem się oswoić z tą piosenką, bo była lansowana w radiu przez ostatnie kilkanaście dni. Początkowo nie mogłem się do niej przekonać, ale z każdym razem, kiedy ją słyszę, zaczynam się utwierdzać w przekonaniu, że mi się podoba. Tak samo mam chyba z „Koko Euro Spoko”, co mnie lekko przeraża.

Co ciekawe, Liber ma już wprawę w piłkarskich piosenkach, bo kilka lat temu nagrał piosenkę Czysta Gra” z okazji 85-lecia Lecha Poznań.

Mówi się, że wybór „Koko Euro Spoko” to kompromitacja naszego kraju w skali całego świata. Podobno w niektórych krajach myślą, że u nas jest nadal mnóstwo lasów, dziczy i wiosek. Poniekąd mają oni rację, ale zaczyna się to przeradzać w stereotyp. Nie zapominajmy, że piosenka zespołu Jarzębina to Hit Biało-Czerwonych na Euro 2012. Cała Europa i świat będzie pewnie bardziej słuchać oficjalnej piosenki turnieju, czyli

Oceana – Endless Summer

Została ona wybrana przez UEFA – ani Polska ani Ukraina nie miały wpływu na to. Przyznaję szczerze, że mnie się podoba. Jest energetyczna, żywiołowa i… mówi o niekończącym się lecie (bez podtekstów z prezesem PZPN). Sam bym bardzo chciał, aby to lato się nie kończyło!

Teledysk został zaprezentowany wczoraj, a nakręcono go w marcu w Warszawie. Według mnie, ma szansę zrobić taką furrorę, jak Shaggy i „Feel the Rush” 4 lata temu na Euro 2008. Do rangi „Waka Waka” raczej nie urośnie, a na pewno nie w Polsce. Z ankiet i sond wynika, że nie podoba nam się ten utwór. Zarzuca się mu to, że ma niewiele wspólnego z krajami organizatorami, czy piłką nożną. A czy Shaggy miał? Poza tym, jako Humanista z Kopra (przynajmniej z nazwy) mogę pokusić się o interpretację w kierunku naszych Mistrzostw. No ale, jak życie pokazało, to lud ma prawo głosu. Kibiców zapytano, czy wolą Oceanę, czy Jarzębinę. Są bardzo podzieleni.

Ponadto, jest jeszcze zwycięzca konkursu „Moja piosenka na Euro”, czyli można wnioskować, że jest to utwór kibiców:

Imish – Euro Hymn

Ale ten mało komu się podoba. W ogóle ciężko mi połapać się, dlaczego zrobiono dwa takie same, a jednak inne konkursy. Nie pomaga mi też oświadczenie organizatorów. Może chodzi po prostu o to, żeby nie zabrakło nut na Euro? To, po tym konkursie, już raczej nam nie grozi. Propozycji było wiele, każdy znajdzie coś dla siebie.

Fajne było to, że rywalizowali ze sobą najpopularniejsi polscy artyści z tymi zupełnie nieznanymi. Dzięki temu można było rzecz jasna się wypromować, lecz także zbudować swoisty most jednoczący muzyków w jednym celu – wsparciu dla reprezentacji Polski. Jest ono bardzo potrzebne całej naszej drużynie

PS. Ukraińcy nie mają „Koko Euro Spoko”, ale wybrali sobie

Dmytro Hołub – Wboliwaj! /kibicuj!/


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl