Vuelta 2015: Astana bierze wszystko, Majka szósty w Andorze

Hiszpan Mikel Landa z grupy Astana wygrał królewski – jedenasty etap wyścigu Vuelta a Espana. Nowym liderem został jego kolega z drużyny Fabio Aru. Dobrze wypadł Rafał Majka z Tinkoff-Saxo, który poprawił swoją pozycję w generalce.

11. etap Vuelta a Espana 2015 mimo zaledwie 138 km długości uchodził za jeden z najtrudniejszych, z jakimi w ostatnich latach przyszło mierzyć się kolarzom zawodowego peletonu. Na trasie z Andorra La Vella do Cortals D’Encamp znalazło się sześć premii górskich, w tym cztery pierwszej kategorii i jedna kategorii specjalnej. Profil etapu doskonale pasował do popularnego wśród kolarzy powiedzenia, że „można byłoby nim czesać głowę, bo jest jak grzebień”.

Na początku ścigania na czele znalazła się ucieczka, w której był m.in. Paweł Poljański z Tinkoff-Saxo. Rafał Majka z tej samej ekipy jechał w, szczuplejszym z każdym kilometrem, peletonie. Podczas podjazdu pod premię górską specjalnej kategorii Col della Gallina (39 km przed metą) swoje szanse na wygraną w wyścigu pożegnał m.in. triumfator Tour de France Chris Froome. Pierwsze oznaki słabości zaczął też okazywać lider Tom Dumoulin, ale Holender zdołał jeszcze utrzymać się w zasadniczej grupie. Ta traciła wówczas mniej niż 4 minuty do siódemki uciekinierów tworzonej przez Poljańskiego, Sicarda (Europcar), Landę (Astana), Oliveirę (Lampre), Atapumę (BMC), Fraile (Caja Rural) oraz Boswella (Sky).

Podczas zjazdu bardzo agresywnie jechali Hiszpanie Valverde (Movistar) i Rodriguez (Katiusza). Dość szybko osiągnęli oni około minuty przewagi nad grupą z Aru, Majką i Quintaną, a w dodatku mieli do pomocy swoich kolegów klubowych Ervitiego, Losadę i Moreno. „Po drodze” zagubił się gdzieś natomiast Tom Dumoulin.

Gdy tylko teren na chwilę wypłaszczył się, grupka z Majką łatwo dojechała do uciekających Hiszpanów i rozpoczęła wspinaczkę pod premię drugiej kategorii Alto de la Comella. Peletonik faworytów liczył w tym momencie 11 osób. Tempo dyktowane przez kolarzy Katiuszy było jednak spokojne i pozwoliło dojść na podjeździe grupce lidera – Dumoulina.

Finałową, liczącą około 11 km wspinaczkę do Cortals D’Encamp (1. kategoria) na czele rozpoczęła piątka kolarzy, wśród których był Paweł Poljański. Uciekinierzy mieli nieco ponad 2 minuty przewagi nad grupą zasadniczą, gdzie coraz wyżej jechał Rafał Majka.

8,5 km przed metą na samotny atak zdecydował się Mikel Landa – trzeci kolarz tegorocznego Giro. Tylko przez kilkaset metrów towarzyszyć próbował mu Portugalczyk Oliveira z Lampre. O dziwo, w peletonie pościg w tym samym momencie organizowali koledzy Ladny z Astany.

Z faworytów jako pierwszy na atak zdecydował się inny kolarz tej ekipy Fabio Aru, ale Purito Rodriguez i Javier Moreno z Katiuszy zdołali „złapać” jego koło. Próbował także Majka, ale niestety zabrakło mu mocy i wkrótce musiał organizować pościg razem z Nairo Quintaną. Inni kolarze, m.in. Dumoulin i Valverde przeżywali większe trudności. Wkrótce do pomocy Majce został Poljański, a z ucieczki kolejny atak przypuścił Aru.

5 km przed metą z pracy zrezygnował wyczerpany Poljański, a tempa Rafała nie wytrzymał także Kolumbijczyk. Quintana. Do większych przetasowań już nie doszło. Etap wygrał Landa, a niespełna półtorej minuty później na metę dotarł nowy lider i faworyt wyścigu – Aru. Majka finiszował jako szósty, ustępując jeszcze Boswellowi oraz Rodriguezowi i Moreno. W klasyfikacji generalnej Polak awansował na czwarte miejsce.

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

    Dodaj komentarz