Kolejna dawka emocji

Minął właśnie trzeci dzień Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie. Kolejny dzień, który dostarczył nam następnej, bardzo dużej dawki emocji.

Pierwsze spotkanie dzisiejszego dnia, pomiędzy Hiszpanią a Włochami, odbyło się w Gdańsku. Był to kolejny, po spotkaniu Portugalii z Niemcami, mecz dumnie nazywany szlagierem. Hitem.

Wiemy, że we Włoszech przed ME źle się działo. Bardzo źle. Na światło dzienne wyszły fakty o masowej korupcji we włoskim futbolu, zamieszany był w nią min. Domenico Criscito, który z tego powodu opuścił zgrupowanie ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Do tego wyraźnie słaba dyspozycja w sparingach, tuż przed imprezą podopieczni Prandelliego zostali sponiewierani przez reprezentację Rosji (0:3) i nieznacznie ulegli Urugwajowi (0:1). Forma „Squadra Azzura” wydawała się więc być kompletną niewiadomą.

Ale Włosi w spotkaniu z Hiszpanią wszelkie wątpliwości co do ich formy rozwiali, rozgrywając przeciwko Mistrzom Świata bardzo dobre spotkanie. Podopiecznym Del Bosque rozgrywanie piłki szło tak jak zwykle –  bardzo dobrze, ale tylko do dwudziestego piątego, trzydziestego metra od bramki Buffona. Wtedy bardzo trudny do przejścia okazał się włoski mur. Hiszpanom ciężko było znaleźć lukę w szczelnej, włoskiej defensywie. Mistrzowie Świata z 2006 roku byli w odbiorze piłki bardzo agresywni, Hiszpanie w obrębie „szesnastki” swobodnie grać piłką, jak robią to prawie zawsze i z każdym rywalem, nie mogli.

W drugiej połowie ten włoski mur już nie był tak szczelny, odległości pomiędzy poszczególnymi zawodnikami „Squadra Azzura” zrobiły się większe, Hiszpania zaczęła grać w niedalekiej odległości od bramki strzeżonej przez ?Gigiego? swobodniej, zaczęła stwarzać sytuacje, ale mimo tego, gra Włochów zasługuje na spore uznanie.

Za drugą część gry należy pochwalić ekipę Del Bosque. Ich fantastyczną grę piłką, te ich zagrania, klepki, przerzuty. Niby widzieliśmy taką grę w ich wykonaniu już  wielokrotnie, ale wciąż się nią zachwycamy, fascynujemy, bo grają oni po prostu pięknie.

Na miano zawodnika meczu zasłużył Andres Iniesta. Wśród swoich kolegów się wyróżniał. Był bardzo widoczny. Pokazywał się do gry. Ale on robił coś więcej niż jego koledzy: wchodził w drybling, mijał rywali, robił przewagę dzięki swoim technicznym umiejętnościom. Był świetny. Pokazywał technikę, zmysł, przegląd pola, drybling.

Z ławki wszedł Fernando Torres i miał kapitalne sytuacje ku temu, by rozstrzygnąć losy spotkania, ale?? ich nie wykorzystał. Znowu. „El Nino” wciąż ma wielkie umiejętności i możliwości zarazem, kapitalne przyspieszenie, umiejętność znalezienia się w sytuacji, lecz nie ma tej, jakże istotnej u napastnika, pewności siebie. To już nie jest ten sam zawodnik, który prowadził Hiszpanię do tryumfu w Austrii i Szwajcarii w 2008. Miał dwie kapitalne okazje i jestem pewny, że tamten Torres – z roku chociażby 2008, strzeliłby gole w obu tych przypadkach.

Świadkami bardzo ciekawej sytuacji byliśmy na samym początku drugiej części gry, jeszcze przy stanie 0:0. Mario Balotelli – piłkarz mogący w każdym momencie błysnąć futbolowym geniuszem bądź kompletną ludzką głupotą. Dzisiaj znowu zachował się lekkomyślnie, można by rzec: lekceważąco. Błąd popełnił Ramos, któremu zabrał piłkę właśnie gracz Manchesteru City. Mario znalazł się w sytuacji sam na sam z Casillasem, ale z piłką poruszał się tak powoli, mozolnie, prawie idąc, nie biegnąc, że środkowy obrońca „La Furia Roja”, mimo ogromnej starty dystansowej do Włocha, zdołał go dogonić i wyłuskać mu wślizgiem piłkę spod nóg. Chwilę po tej sytuacji kontrowersyjny Włoch został zmieniony przez późniejszego zdobywcę bramki .

Bramka dla Włoch – po bardzo, bardzo dobrej akcji. Wypieszczone, idealne, prostopadłe dogranie już coraz bliższego wieku piłkarsko emerytalnego Andrei Pirlo oraz bardzo spokojne, z zimną krwią, pewnością i precyzją trafienie Antonio di Natale, piłkarza od  Pirlo jeszcze starszego. Weterana. Ale oni, mimo wieku, nieustannie pokazują, że są wciąż są piłkarzami klasy światowej. Pirlo w minionym sezonie zaliczył asyst trzynaście, Di Natale bramkarzy na boiskach ligowych pokonywał dwadzieścia trzy razy – w swoich fachach ciągle są świetni. Kto wie, może  to oni poprowadzą „Squadra Azzura” do finału ME 2012? Po dzisiejszym meczu z Hiszpanią, wszystko jest możliwe…..

Bramka dla Hiszpanii – majstersztyk. Iniesta do Silvy, ten kapitalnie do Fabregasa i już mamy 1:1. Warto zwrócić uwagę szczególnie na fantastyczne podanie Davida Silvy.

Drugie spotkanie w dniu dzisiejszym, Chorwacja – Irlandia, odbyło się w Poznaniu. Atmosferę kibice stworzyli wspaniałą. A piłkarze stworzyli kapitalne widowisko. Mecz był toczony w bardzo szybkim tempie, zdobyta na samym początku bramka przez Chorwatów, sprawiła, że Irlandczycy nie mieli już czego bronić, a podopieczni Bilicia z kolei – nie mieli zamiaru tylko i wyłącznie bronić, a mecz kontrolować.

Warto zwrócić uwagę na agresywną grę Chorwatów w ciągu całego spotkania. Był remis, wygrywali – nieważne, cały czas byli w odbiorze agresywni, waleczni, biegali dużo. Bardzo dobrze spisywała się chorwacka druga linia. Modrić, Vukojević, Rakitić – cała trójka spisywała się bardzo dobrze. Piłkę dokładnie Chorwaci rozgrywali, przewagę w posiadaniu piłki mieli dużą, spotkanie kontrolowali.

Piłkarze z „Zielonej Wyspy” grali typowo brytyjski futbol – szybki, prosty, siłowy. Ale dzisiaj to nie wystarczyło. Chorwaci, po prostu, byli lepsi i na tę wygraną 3:2 w stu procentach zasłużyli.Tę różnicę na boisku było doskonale widać

Na pochwałę zasługuje Mario Mandziukic, który pokonał Shay?a Given?a dwukrotnie; dwukrotnie głową, w obu przypadkach z dużą dawką szczęścia. Może nie zachwycał nas on jakimiś wspaniałymi dryblingami, efektownymi zagraniami, fantastycznymi uderzeniami, ale, jak już wspominałem, strzelił dwa gole i niesamowicie walczył. Bardzo utrudniał życie rywalom. Biegał, grał bardzo ambitnie. Popisał się też kilkoma ciekawymi zagraniami w ofensywie.

Sytuacja w grupie C również zrobiła się bardzo ciekawa. Włosi zagrali bardzo dobre spotkanie przeciwko Hiszpanom, Chorwacja z kolei świetnie zagrała z Irlandią. Walka o pierwsze dwie pozycje zapowiada się w dalszym ciągu pasjonująco, a dzisiejsze spotkania tylko pokazały, że Chorwacja, Hiszpania oraz Włochy są bardzo, bardzo silnymi teamami i to między nimi rozstrzygnie się walka o pierwsze dwa miejsca. Chyba, że nagle zaskoczy Irlandia, która ma w perspektywie starcia z „La Roja” i „Squadra Azzura”

To był kolejny dzień Euro i kolejna dawka fantastycznych emocji. A to dopiero sam początek tej wspaniałej imprezy


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl