Korona znów w plecy, ale czy rzeczywiście jest tak źle jak mówi tabela?

Korona

Po porażce z Górnikiem Zabrze 0:3 nastroje w Koronie Kielce nie są zbyt wesołe. Prawda jednak jest taka, że w tym spotkaniu ani Korona nie była tak słaba by tyle przegrać, ani Górnik nie był tak mocny, by tyle wygrać. 

Wskazanie przyczyn tak wysokiej porażki jest dość proste – brak skuteczności. Zanim w 27. minucie Kosznik trafił na 0;1 Korona mogła prowadzić, przed przerwą mogła mieć na koncie ze trzy bramki. Nie miała jednak żadnej, bo Przemysław Trytko nie potrafił wykorzystać żadnej z trzech doskonałych okazji jakie miał. Już w durgiej minucie Przemek znalazł się sam na sam z bramkarzem rywali. Strzał jaki oddał przewidziałby chyba jednak każdy golkiper. Zawodnik Korony wybrał bowiem najbardziej oczywiste wyjście i zapłacił za to cenę. Kolejne jego okazje były już trudniejsze, ale dobrze dysponowany snajper na pewno by coś ukąsił. 

Po przerwie to Górnik był lepszy, wykorzystał błędy Korony i wygrał 3:0. Obaj trenerzy na konferencji prasowej mówili dość zgodnie, że mecz mógł zupełnie inaczej ułożyć, się gdyby to Korona objęła prowadzenie. A Korona proawdzenie objąć musiała, bo miała ku temu jeszcze więcej szans niż sam Trytko. Były jeszcze akcje Kiełba, petarda Petrowa… choć raz należało Górnika trafić. 

Mimo katastrofalnego wyniku są pozytywy, które można w tym spotkaniu zauważyć – dotychczas Korona raczej nie stwarzała w ogóle sytuacji swoim napastnikom – teraz okazje były, więc można uznać, że coś ruszyło do przodu. Druga sprawa to pech i pewna niesprawiedliwość futbolu. Do bramki rywali piłka nie chce po prostu wpaść, do bramki Korony wpada nawet wtedy, gdy o gola spodziewa się niewielu. Kolejny już raz w tym sezonie ekipa Tarasiewicza przez wiele minut skutecznie blokuje dostęp do własnej bramki, tylko co z tego, że piłka stosunkowo rzadko wprowadzana jest w "szesnastkę" Korony, skoro gdy już się tam znajdzie, to właściwie prawie na pewno zaraz padnie bramka.

Niebawem Korona będzie mieć też nowego napastnika – po tym co widzieliśmy w piątek, zdaje się, że zaprezentowany przed meczem Olivier Kapo z miejsca wskoczy do pierwszej jedenastki. Jedyny co pozytywnego pokazał w starciu z Górnikiem Trytko to zaangażowanie i walka. Ale tylko w pierwszej połowie – po zmianie stron zgasł już kompletnie. 

Jasnym jest, że projekt Tarasiewicza potrzebuje czasu. Niestety dla trenera i jego podopiecznych – jest go coraz mniej, a każda kolejna porażka pogarsza nastroje i zmniejsza pewność piłkarzy. Kibice i zawodnicy z Kielc muszą zacisnąć zęby i uzbroić się w cierpliwość. W następnym tygodniu też może być kiepsko – Koronę czeka wyjazd na Legię. Potem jednak może być już tylko lepiej. 

PS. Panie trenerze nigdy więcej Kamila Kuzery w pierwszej jedenastce…


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/