Koszmar kibica Palermo

Fatalny okres przechodzą ostatnio kibice Palermo. Można by powiedzieć, że znowu piłkarze, trener i ukochany prezes Maurizio Zamparini zapewnili swoim fanom dodatkowe emocje. Tylko, czy ci wszyscy ludzie przychodzący na Stadio Renzo Barbera potrzebują takich dodatkowych bodźców?

Szczerze współczuję fanom, którzy dopingują Rosanero. Ich drużyna zawodzi i już na pewno nie zagra w przyszłorocznej edycji europejskich pucharów. Niedawno Miccoli i spółka dostali niesamowite lanie od Udinese na własnym boisku, gdy przegrali 0:7. Gdy wszyscy sądzili, że to już przebijanie dna, zespół nagle pokonał liderujący Milan. Nadzieje odżyły, w serca znów wlała się radość, a w umysły optymizm. I przyszły derby Sycylii z Catanią, 0:4 i chmury znów zakryły wschodzące słońce.

Prezes Zamparini zwolnił Delio Rossiego, pięć tygodni później pozbawił funkcji Sergio Cosmiego i przywrócił znowu na stołek Rossiego. Kibice otwierają szeroko oczy ze zdumienia i próbują znaleźć choć najmniejszy przejaw rozsądku w chimerycznym zachowaniu prezesa. Co Włoch chce udowodnić? Czy przyznaje się do błędu przy poprzedniej decyzji? Czy chce utrzymać bezpieczne miejsce drużyny w tabeli i dlatego zatrudnił do czerwca trenera, który wie, co się w kadrze Palermo dzieje? I czy wreszcie Sergio Cosmi tak źle pracował i trzeba było go zwolnić?

Pytać można przez kolejne akapity, a klarownych odpowiedzi i tak nie udałoby się nam znaleźć. Palermo jest na kolejnym w ostatnich latach zakręcie. Szczęście klubu jest w tym, że mając takich graczy w składzie jest w stanie bezpiecznie utrzymywać się w Serie A. Ciekawe tylko, czy gdy latem odejdą znane nazwiska, zmęczone chorą atmosferą i brakiem wyników, to Palermo nie podzieli losu Sampdorii i nie dołączy do grona walczących o utrzymanie. Koszmar kibiców trwałby wtedy po prostu dalej.


pubsport.pl