Niech orzeł biały prowadzi nas!

Przyznam szczerze, że od wczoraj jestem w szoku. Koszulki reprezentacji Polski bez godła Rzeczpospolitej? Tak, oto tracimy kolejną cząstkę wyjątkowości, tracimy coś co odróżniało nas od innych. Kiedyś mieliśmy reprezentację w stu procentach polską – bez „wypożyczonych piłkarzy” – nie mamy, bo inni też „pożyczają”, mieliśmy też godło na koszulkach – nie mamy, bo inni też nie mają, czy w ogóle mamy jeszcze drużynę narodową?

Wychodzi na to, że jak za parę lat jakaś federacja wpadnie na genialny pomysł umieszczenia na koszulkach reklam, to my też tak zrobimy – bo tak robią inni. Czasem mam wrażenie, że w PZPN jedyna praca polega na tym, żeby w miarę szybko i bezrefleksyjnie przenieść na polski grunt pomysły z zachodu. Niech tylko jeden mędrzec z drugim, odpowiedzą mi na pytanie – co mnie obchodzi w czym grają Niemcy, Holendrzy, Hiszpanie? Jak dla mnie to mogą grać nawet bez koszulek. Od ZAWSZE na trykotach reprezentacji Polski było godło narodowe – symbol idealnie pasujący do tego miejsca. Godło na piersi to wielki prestiż oraz jak słusznie mówi Zbigniew Boniek – również tradycyjne nazewnictwo. Tak oto wspomniany Zibi w koszulce z „orzełkiem” zagrał 80 meczów, Lato 100, Błaszczykowski 46. I na tym licznik Kuby się kończy – bo co jak co, ale powiedzieć o nowym stroju kadry, że jest koszulką z „orłem na piersi” to ogromne nadużycie. Nowe logo PZPN, bardziej przypomina spasioną kurę, ewentualnie kurę, która połknęła piłkę niż ORŁA. Skoro już przy obecnym prezesie PZPN jesteśmy – spójrzmy na film… czas: 4:15 – kto to tak pięknie i wymownie uderza dłonią w godło na koszulce? Zapomniał wół jak cielęciem był – dziś swoim młodszym kolegom z reprezentacji odebrał możliwość takiego celebrowania bramek…

 

Skandal koszulkowy wpisuje się w trend przerażający, sprawiający, że na niecały rok przed Mistrzostwami Europy w Polsce klimat do kibicowania reprezentacji i ogólnie, klimat wokół piłki jest delikatnie mówiąc nienajlepszy. Z durnym prezesem, pijanym sekretarzem, głupawym trenerem, tchórzliwymi piłkarzami i farbowanymi lisami, te mistrzostwa zaczynają dla mnie być jak każde inne, oprócz tych w 2002, 2006 i 2008 roku. Czemu? Bo wtedy na wielkiej imprezie grała reprezentacja Polski, chociaż raz miała w składzie murzyna, raz Brazylijczyka, raz trenera zza granicy i zawsze grała chujowo – to była drużyna z którą chciałem się utożsamiać. Przez którą płakałem po meczach z Niemcami ’06 i Austrią ’08.  Bo wtedy nie miałem poczucia, że ktoś próbuje to, swego rodzaju dobro narodowe zawłaszczyć. Z czym mam się identyfikować teraz? Z ekipą złożoną z paru polskich i paru zagranicznych piłkarzy, ubranych w klubową koszulkę? Takie coś to mam co dwa tygodnie na Arenie Kielc. Z tą różnicą, że Stano, Vuković i inni, choć urodzeni z dala od Kielc ostro zasuwają dla Korony, dla jej kibiców oraz dla pieniędzy. Ale do cholery – czy Polanski, Obraniak czy Perquis nie grają w kadrze dla kasy? Pośrednio, ale grają, a póki co zaangażowania jakiegokolwiek u nich nie widzę.

Na kilka miesięcy przed Euro mam w głowie jedną myśl – ta impreza totalnie zniszczyła prestiż polskiej reprezentacji i obawiam się czy uda nam się go przywrócić. Kiedyś był „orły Górskiego” i orły innych szkoleniowców. Dziś orzeł odleciał, kiedyś byliśmy biało-czerwoni, ale nawet i to niedawno komuś nie przypasowało. Na szczęście reprezentacja PZPN-u będzie tylko jedną z 16 drużyn na turnieju. Można znaleźć sobie kogoś innego do kibicowania. Nie dajmy się zwieść propagandzie sukcesu, którą lansuje TVP na spółkę z PZPN. Nic już nie jest takie samo – kiedyś na mecz kadry, nawet towarzyski czekało się jak na święto, a teraz? Przytoczę tutaj dialog z moją dziewczyną, która niedawno wkręciła się bardzo w mecze Korony:

K- kiedy następny mecz?
D- za 3 tygodnie…
K- czemu tak długo?
D- bo w następnej kolejce jest wyjazd, a wcześniej przerwa…
K- jaka przerwa?
D- reprezentacja gra…
K- a co mnie to kurwa obchodzi, ja chcę mecz…

Niestety przyłapałem się, na tym że myślę tak samo… Oczywiście na Euro dusza kibica weźmie górę, zasiądę przed telewizorem i będę ściskał kciuki za tych Perquisów i Polanskich, ale to już nie będzie to samo…


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/