Kowalczyk Winkerliedem biegów

Jestem co raz bardziej zadziwiony, codziennie słyszę doniesienia z obozu Justyny Kowalczyk i jestem w szoku. Od tygodnia trener Wieretelny nie mówi o niczym innym niż o niesprawiedliwości i przekrętach w FIS. ,,Góra? podobno uwzięła się na Justynę.

Obejrzałem właśnie po raz kolejny nagranie z tego feralnego finiszu w Davos i przyznam, że jakieś podstawy do dyskwalifikacji ono daje. Na ile procent jestem pewny? Góra na 50, czyli pewny nie jestem w ogóle,  to taka dyskusyjna sprawa. Nie o tym jednak jest ten tekst. Chciałbym się zastanowić nad tym czy sztab z trenerem Wieretelnym nie przesadza, czy nie zajmuje się czasem tym czym nie powinien. Niestety, wygląda na to, że Justyna i jej trener pogubili się, wypowiedzieli otwartą wojnę FISowi i z wojny tej mogą wyjść tylko jako przegrani. Jak sami podkreślają we władzach są prawie sami Skandynawowie, czy nie daje się im właśnie kolejnych powodów do nielubienia Kowalczyk? Ironiczna wypowiedź trenera, mówiąca że Justynę będą dyskwalifikować za uśmiech na mecie, może okazać się prawdą, w przenośni rzecz jasna. Od teraz możemy być pewni, że każda sporna sytuacja z udziałem Kowalczyk będzie rozpatrywana na jej niekorzyść. Tak jak ta w Davos. Całe napięcie zbierało się już od IO w Vancouver, gdzie Bjoergen odebrała Kowalczyk miano gwiazdy numer jeden. Zaczęły się targi o leki na astmę itd. Może należało na tym poprzestać? Nie brnąć dalej w uliczkę bez wyjścia?

Niestety, Norweżka jest w tym sezonie w potwornej formie i to najwyraźniej frustruje Kowalczyk i Wierietelnego. Frustruje do tego stopnia, że zaczynają walczyć z wiatrakami. Dobrze wiemy, że świat nie jest sprawiedliwy i ci ,,biedniejsi” zawsze mają pod górkę. W takiej chwili oczekiwałbym od mistrzyni olimpijskiej zaciśnięcia zębów i przełożenia sportowej złości na jeszcze lepsze wyniki. Tymczasem sportowej złości nawet nie ma, szkoleniowiec zawodniczki powiedział w telewizji, że ,,dziewczyna się pochorowała”. No i idzie dalej, krytyce poddaje zaplanowane na ten tydzień zawody w La Clusaz we Francji. ,,Tutaj mieszka sobie Francuz Vincent Vittoz. Raz mu się udało zostać mistrzem świata i tyle. Nic więcej nie osiągnął. Naszej Justysi do pięt nie dorasta, ale zachciało mu się zawodów Pucharu Świata u siebie i… ma.” – powiedział. Podejście Francuza musiało być jednak nieco inne. Zamiast walczyć z federacją robił to co do niego należało ? biegał na nartach. Przecież nie tylko Kowalczyk na trasie przegrywa z Bjoergen, a tylko Kowalczyk zajmuje się wojną na słowa i tylko Kowalczyk ma problemy z sędziami. Coś mi się wydaje, że ani Vittoz, ani inne biegaczki narciarskie nie znają dzieł Słowackiego i nie mają zadatków na Winkerlieda biegów. Chociaż… może znają nawet lepiej i wiedzą jak kończą ludzie prezentujący taką postawę?


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/