Krakowski kryzys

Teraz wesoło nie jest już ani po jednej ani po drugiej stronie Błoń. Wisła jest w dołku, w jakim dawno jeszcze nie była, natomiast Cracovia jest głównym faworytem do spadku, a ostatnie spotkanie z chorzowskim Ruchem było kolejnym, w którym rywale nie pozostawili Pasom żadnych złudzeń.

Zacznę może od ekipy prowadzonej przez Dariusza Pasiekę. Zapowiedzi brzmiały: walczymy o górną połówkę tabeli. Nowych grajków przybyło. Na ławce trenerskiej świeżo upieczony ratownik Pasów  z minionego sezonu. Znowu, kolejny rok z rzędu Cracovia miała być może nie wielka, ale chociaż solidna i kolejny rok z rzędu efekt jest zupełnie odwrotny. W ostatnich sezonach ekipa z Kałuży zawsze jakoś ratowała się prze spadkiem. W minionym sezonie uratował ich Szatałow, dwa sezony temu z Cracovią ledwo utrzymał się Orest Lenczyk, z kolei trzy sezony temu nieprzyznana ŁKS ? owi licencja. W tym roku znowu szykuje się walka o utrzymanie. Właściwie, na dobrą sprawę, Cracovia właśnie ją rozpoczyna.

Defensywa Pasów woła o pomstę do nieba. Jest zupełnie identycznie jak w minionym sezonie jeśli  chodzi o grę w destrukcji. Tak samo beznadziejnie. Sama gra Cracovii jest bez żadnego ładu i składu. Oglądając mecze tej ekipy można stwierdzić, że ich taktyka jest mniej więcej taka: mamy piłkę, to trzeba wybić, nie będziemy przecież bawić się w jakieś podania, lepiej wybić byle do przodu, nie istotne, że przeciwnik jest daleko ode mnie, wybijamy, może raz na mecz jeden z graczy jakimś cudem tę piłkę zgasi i uderzy z 30 metrów. A nuż wpadnie. Niestety, ale tak to wygląda. Ciężko nawet o jakąkolwiek  indywidualną akcję  ich zawodnika. Saidi zawodzi, Suvorov zawodzi. Wszyscy zawodzą. Najczęściej jak Cracovia ma jakąś okazję do zdobycia gola, to jest to stały fragment gry. Rzadko uda się coś stworzyć z samej gry.

Odnoszę również, wydaje mi się niechybne wrażenie, że podopieczni Pasieki okazują się często zawodnikami bez większych ambicji. Gdy przegrywają, nie widać u nich żadnej woli walki, zaangażowania. Na pewno za Cracovię prawie nikt z obecnych zawodników umierać nie będzie. Większe zaangażowanie w grę widziałem tylko w meczu derbowym z ówczesnymi podopiecznymi Roberta  Maaskanta.

Tymczasem szybko przechodzę właśnie do Wisły. Ekipy, która jest w kryzysie niezwykle głębokim. Sezon ten miał być spełnieniem marzeń Bogusława Cupiała o pięknej grze,  Champions League, kolejnym mistrzostwie. I  szczerze mówiąc, może trochę naiwnie, ale wierzyłem, że Wisła może grać przyjemnie dla oka. Wierzyłem w awans do Champions League. Wierzyłem w to, że Biała Gwiazda bez problemu będzie na czele stawki. Innymi słowy: wierzyłem w plany, opowieści Roberta Maaskanta i Stana Valckxa. Sami wiemy jak okrutna dla wiślaków okazała się rzeczywistość. I nie interesuje mnie, że Wiśle do Champions League zabrakło trzech minut. Po prostu, uważam, że na ten awans Biała Gwiazda absolutnie nie zasłużyła. Zresztą może lepiej, że ówcześni podopieczni Maaskanta do tych elitarnych rozgrywek się nie zakwalifikowali, bo sądzę, że ich występ w fazie grupowej to byłaby po prostu kompromitacja. Jak w Lidze Europy Wisła przegrywa 1:3, 1:4, to pomyślmy jak by to wyglądało w Lidze Mistrzów. Zapewne jeszcze bardziej tragicznie.

Podobnie jak Cracovia, Wisłą ma olbrzymi problem w defensywie. Międzynarodowej zresztą defensywie. W końcu nie ciężko tam o Holendra, Honduranina, Serba, Kostarykanina. A za swoimi plecami mają Estończyka. Wygląda na całkiem zgraną pakę, nie?! Defensorzy Wisły popełniają często błędy na dziecinnym poziomie. Często ”idą na raz”, mają problemy z komunikacją (co nie dziwne) i często popełniają proste, techniczne błędy.

W wiślackiej ofensywie też zbyt kolorowo nie jest. Zwłaszcza, że Wisła od paru dobrych tygodni nie może korzystać z usług  dwóch zawodników, którzy kreowali tą ofensywną grę. Którzy potrafili fajnie wejść w drybling, uderzyć, stworzyć przewagę, dograć. Piłkarze, którzy po prostu ciągnęli tą Wisłę do przodu. Jest chyba jasne, że chodzi mi w tym wypadku o Patryka Małeckiego i Maora Meliksona. Gra ofensywna bez tej dwójki stoi na dużo niższym poziomie. Bez nich nie ma kto stworzyć przewagi, klepnąć, skutecznie kiwnąć.

Kraków w kryzysie. Pytanie kiedy Wisła i Cracovia ze swoich kryzysów wyjdą.  Na razie wielu pozytywów nie ma, ale podobno żadna seria nie trwa wiecznie.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl