Krzysztof Ignaczak: Poszliśmy trochę na żywioł

Po drugim wygranym meczem z reprezentacją Iranu w gdańsko-sopockiej ERGO Arenie, libero naszego zespołu, Krzysztof Ignaczak, w rozmowie z naszym wysłannikiem, Krzysztofem Sędzickim, ocenił próbę z grą na dwóch libero, wskazał przyczyny łatwiejszej wygranej drugiego dnia i wypowiedział się na temat swojego stanu zdrowia.

Krzysztof Sędzicki: Jak oceniasz eksperyment z grą na dwóch libero?

Krzysztof Ignaczak: Myślę, że wypalił. Można krótko powiedzieć, że wywiązaliśmy się ze swoich ról, tzn. Paweł (Zatorski – red.) miał przyjmować, a ja miałem bronić. Teraz od trenera Antigi będzie zależało, czy w kolejnych meczach będzie chciał korzystać z takiego wariantu na meczowe dwunastki.

Czy był przygotowany jakiś plan awaryjny na wypadek, gdyby trzeba było zmienić Dawida Konarskiego, który był naszym jedynym atakującym na dziś?

Nie, było za mało czasu od poprzedniego meczu, aby cokolwiek przygotować, tym bardziej że nie mieliśmy żadnego treningu między meczami, więc trener mówił, iż pójdziemy trochę na żywioł. Na pewno miał w głowie przygotowaną jakąś alternatywę, natomiast głośno o niej nie mówił.

Dlaczego – twoim zdaniem – wczoraj nie weszliście dobrze w mecz, a dziś wszystko się układało już od samego początku? Wyglądało, jakbyście trochę z innym nastawieniem podeszli do tego spotkania.

Ja tego nie odebrałem tak, że wyszliśmy z innym nastawieniem, może byliśmy na różnych meczach. Wydaje mi się, że nastawienie było podobne do meczu pierwszego, gdzie musieliśmy jeszcze bardziej powalczyć, aby po przegranej pierwszej partii wygrać kolejne trzy i przełamać złą passę, która towarzyszyła nam od trzech spotkań. Uważam, iż piątkowy mecz był zdecydowanie cięższy i trudniejszy, bo wiedzieliśmy, że dziś Irańczycy będą przytłoczeni porażką i trochę rozbici.

Jutro planujecie wspólne oglądanie Włochów z Brazylią?

Nie, już dziś się rozjeżdżamy i mamy dwa dni wolnego jeśli awansujemy do final six. Jeśli okaże się, że do Florencji nie pojedziemy, to będziemy mieć nieco dłuższą przerwę, ale o tym dowiemy się dopiero od trenera później, kiedy poznamy plan na kolejne tygodnie.

I na koniec chciałbym przeprowadzić małą kontrolę twojego zdrowia i sił po fazie grupowej. Jak się czujesz?

Zdrowie jest, dziękuję (odpukać w niemalowane). Zaleczyłem kontuzję barku – stłuczenie kości, które mi dokuczało. Teraz już przystąpiłem do pracy na 100% i mogę w pełni pomagać zespołowi.

 

W związku z tym, że rozmowa odbyła się w sobotni wieczór, "wczoraj", to piątek, "dziś" to sobota, a "jutro" to niedziela.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl