Krzysztof Sędzicki przed Final Six: Martwi mnie ilość naszych błędów

„Jeśli nie zmieni ilość naszych błędów, problemy mogą się pojawić nawet w meczach z Włochami i Serbią. (…) Jeśli jednak zapanujemy nad naszą grą i zagramy tak pewnie, jak choćby w spotkaniach z Rosją, czy w drugim meczu w Teheranie, to moim zdaniem nikt nie będzie w stanie nas zatrzymać.” – mówi o szansach polskich siatkarzy w Final Six Ligi Światowej Krzysztof Sędzicki – były publicysta PubSport.pl, a obecnie dziennikarz sportowefakty.pl. Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu na temat zbliżającego się turnieju.

Jak oceniasz fazę grupową Ligi Światowej w wykonaniu Polaków?

– Faza grupowa wypadła moim zdaniem nadspodziewanie dobrze. Zresztą to efekt zarówno naszej gry, jak i m.in. fatalnego występu reprezentacji Rosji. Mało kto spodziewał się, że Rosjanie przegrają niemal wszystkie swoje spotkania.

Martwi mnie tylko dość spora ilość punktów oddanych po naszych błędach. Szczególnie bardzo nas to bolało w pierwszym meczu w Teheranie i w dwumeczu z USA w Krakowie.

Co było ważniejsze – awans czy wprowadzenie do składu nowych siatkarzy takich jak Mateusz Bieniek?

– Liga Światowa na pewno nie jest celem samym w sobie. Stephane Antiga ma sporo szczęścia, że po odejściu kilku kluczowych graczy, ta nowa kadra dość szybko „zatrybiła”. Myślę, że pierwotnym planem było właśnie docieranie się tej naszej kadry. Jako że udało się przy okazji wygrać kilka ważnych meczów, to wynik sportowy zaczyna tu odgrywać coraz bardziej istotną rolę.

Mateusz Bieniek miał niesamowite wejście smoka, bo przecież wskoczył do zespołu za kontuzjowanego Karola Kłosa. Konkurencja na środku już i tak była ogromna, a teraz będzie jeszcze większa.

Na co stać Polaków w Rio? Skład grup podpowiada, że półfinał to chyba nasz „obowiązek”…

– Ujmę to tak: od nas samych zależy, gdzie w tym turnieju uda nam się zajść. Znowu chcę wrócić do tych punktów sprezentowanych rywalom w każdym meczu. Jeśli ich ilość się nie zmieni, problemy mogą się pojawić nawet w meczach z Włochami i Serbią, w których teoretycznie wyrastamy na minimalnych faworytów. Jeśli zaś zapanujemy nad naszą grą i zagramy tak pewnie, jak choćby w meczach z Rosją, czy w drugim meczu z Iranem w Teheranie, to moim zdaniem nikt nie będzie w stanie nas zatrzymać.

– Czy wynik Final Six będzie miał jakiekolwiek znaczenie dla naszej kadry i jej losów w najbliższych miesiącach? Medal za wszelką cenę, a może traktujemy to tylko i wyłącznie jako mocne przetarcie przed Pucharem Świata?

– Myślę, że wynik z turnieju finałowego nie będzie miał wpływu na kolejne imprezy. Do Pucharu Świata pozostały niecałe 2 miesiące, a to jest naprawdę długi okres. Oczywiście można mnożyć przykłady z lat poprzednich – w 2011 i 2013 roku Rosjanie wygrywali Ligę Światową, a następnie w pierwszym przypadku Puchar Świata, w drugim Mistrzostwa Europy. Amerykanie w 2008 po triumfie w finale miesiąc później sięgnęli po olimpijskie złoto w Pekinie. Ale nie sięgając tak daleko pamięcią można równie dobrze znaleźć przykłady obalające tę tezę – sami się o tym przekonaliśmy trzy lata temu. Przed rokiem reprezentacja USA wygrała Ligę Światową, a na Mistrzostwach Świata nie znalazła się nawet w szóstce.

Jakie są twoje przewidywania co do innych drużyn, kto odegra ważne role, a kto raczej nie?

– Według mnie największymi faworytami Final Six są Stany Zjednoczone i Brazylia. Ci pierwsi mają niesamowitą kadrę, która udowodniła swoją siłę w Krakowie. Trener John Speraw wystawił teoretycznie drugi garnitur, a on zaprezentował się lepiej niż pierwszy. Z kolei dla gospodarzy będzie to chyba jedyna okazja w tym roku, by zagrać z zespołami z najwyższej półki, więc wydaje mi się, że ten turniej potraktują bardzo poważnie. Duży znak zapytania stawiam przy pozostałych reprezentacjach, a drugi dostawiam przy Francuzach. Oni swój najważniejszy cel zrealizowali – awansowali do elity, więc teraz co ugrają, to ich. Pytanie, jak będą wyglądać fizycznie po podróży z Warny do Rio i jak szybko się zaaklimatyzują.

– Terminarz turnieju – czy fakt, że możemy grać cztery dni pod rząd może nam skomplikować drogę do sukcesu?

– W Lidze Światowej to gospodarz układa terminarz i tu nie ma z czym dyskutować. Przy systemie gry po 3 zespoły w grupie zawsze komuś trafi się dzień przerwy. Oczywiście pewnie zajścia z MŚ nie są bez znaczenia, ale to absolutnie nie może być nasza wymówka. Poza tym w 2012 roku też rozpoczynaliśmy od dnia przerwy, a jak przyjemnie się to skończyło, wszyscy pamiętamy.

TABELE I TERMINARZE FINAL SIX LŚ >>

Krzysztof Sędzicki przez blisko 4 lata współpracował z PubSport.pl, pisząc dla nas m.in. relacje na żywo i pomeczowe podsumowania ze spotkań siatkarskiej Ligi Mistrzów czy Mistrzostw Świata 2014. Aktualnie jest dziennikarzem portalu sportowefakty.pl, a na taksiegra.com komentuje na żywo Ligę Światową, Ligę Mistrzów, Plus Ligę i wiele innych rozgrywek. 

Fot. Kinga Grzonkowska


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/