Krzysztofek: Brakuje mistrzostwa [wywiad]

W dwóch pierwszych kolejkach tego sezonu był gwiazdą PLFA, czytelnicy naszego futbolowego bloga wybierali go wówczas bohaterem kolejki. W trzecim spotkaniu doznał kontuzji. Dowiedz się czy Sebastian Krzysztofek pomoże Seahawks Gdynia w meczu z Eagles oraz jak wspomina początki FA na Pomorzu. Rozmowę zanotował Damian Ślusarczyk.

DŚ: Na wstępie zapytam, o to co pewnie bardzo interesuje najbliższych rywali Seahawks Gdynia: jak zdrowie Sebastiana Krzysztofka po meczu z Devils? Uderzenie Motta Gaymona wyglądało na bardzo mocne…

SK: Ze zdrowiem wszystko w porządku, wyglądało to pewnie bardzo groźnie, ale na szczęście skończyło się bez kontuzji. Na pewno był to duży szok dla organizmu, ale walczę dalej. Ta akcja mogła być przykładem ze Football Amerykański to sport nie tyle kontaktowy, co zdecydowanie kolizyjny.

DŚ: Pozostając przy ostatnim meczu? co czułeś obserwując zza linii bocznej ten pojedynek, wiedząc że nie możesz pomóc? Pojawiła się złość na rywala, który spowodował uraz?

SK: Na pewno ciężko się ogląda mecz z boku wiedząc ze nie można pomóc swoją grą drużynie, szczególnie w tak prestiżowym meczu jak ten sobotni z obrońcą tytułu, ale po konsultacji z lekarzem i trenerami zdecydowaliśmy, że nie ma co ryzykować mojego powrotu na boisko. Koledzy świetnie walczyli i zabrakło naprawdę niewiele. Co do złości, to jasne była ale bardziej na sytuację, że nie mogłem wrócić na boisko, niż na zawodnika, gdyż on wykonał to co do niego należy. Natomiast jeśli ktoś chce wygrać mecz kontuzjując innego gracza, to świadczy o nim ze marny z niego sportowiec, gdyż jest wiele innych sposób którymi można wygrać mecz.

DŚ: Zaczęliście sezon od dwóch wygranych i dobrego meczu przeciw mistrzowi kraju, mimo tego chyba jest jeszcze trochę do poprawienia w tej grze, co uważasz za największy mankament Seahawks Gdynia w 3 pierwszych spotkaniach w 2011 roku?

SK: Praktycznie w nowym systemie ofensywnym trenujemy i gramy od lutego, widać w grze znaczną poprawę, aczkolwiek brakuje często postawienie tej przysłowiowej kropki nad „i” w wykańczaniu akcji czy poszczególnych drive’ow. Kilkakrotnie było tak, że znajdowaliśmy się w red zone i zamiast zdobyczy punktowej nasze akcje kończyły się stratami. Uważam, że może być tylko lepiej i w końcu wszystko tak poukładamy, że będzie działało tak jak powinno.

DŚ: Mnie najbardziej zastanawia duża liczba strat zanotowanych przez Luke’a Zetazate, jeżeli dobrze policzyłem, to rzucił on w tym sezonie już 10 Inteceptions, z czego po 4 w obu meczach domowych. Skąd się to bierze twoim zdaniem?

SK: Na pewno z tego, iż w tym roku znacznie więcej rzucamy, co powoduje takie ryzyko, część z tych interception była po piłkach które były już na rękach skrzydłowych i zostały zbite, a następnie przechwycone. Football to gra błędów i czasami wystarczy, że zawodnik za wolno lub za szybko pobiegnie dana ścieżkę, źle przeczyta to rozgrywający i wychodzi z tego strata, na pewno ciągle dużo pracy potrzeba nad zgrywaniem szczegółów. Z taka ilością strat będzie bardzo ciężko walczyć z najlepszymi w lidze, mam więc nadzieję że te najgorsze mecze Luke ma już za sobą i będzie tylko lepiej.

DŚ: W niedzielę czeka was bardzo ważny pojedynek z Warsaw Eagles – jakie są nastroje przed tym spotkaniem, które może mieć duży wpływ na dalszą część sezonu?

SK: Nastroje są bojowe, mecz z Devils pokazał, że nawet w niepełnym składzie jesteśmy w stanie walczyć z tak dobrą drużyną jak mistrz Polski. Liczę na to, że kontuzjowani gracze będą gotowi na mecz 1 maja i zagramy jeszcze lepiej i tym razem to my wygramy mecz. W tym roku każde spotkanie ma olbrzymi wpływ na dalsza część sezonu, czy to gra się mecz z mistrzem Polski czy beniaminkiem, 2 pkt są na wagę złota.

DŚ: Jak myślisz, kto lub co jest najmocniejszą bronią Orłów w tym roku?

SK: Od zawsze drużyna z Warszawy miała bardzo szeroki skład, z dużą ilością bardzo dobrych i doświadczonych polskich zawodników, w tym roku doszło do tego bodajże 5 amerykańskich graczy, co na pewno tylko pomogło tej drużynie. Co do poszczególnych graczy to myślę ze największe zagrożenie będzie ze strony Dixon’a i Landrum’a, co było widać po 3 pierwszych meczach warszawskiego zespołu.

DŚ: Którą drużynę uważasz za najgroźniejszego rywala Seahawks w walce o mistrzostwo kraju 2011?

SK: Na pewno faworytami są obie wrocławskie drużyny i Warsaw Eagles, jesteśmy po 3 pierwszych meczach i tak właśnie się układa tabela.

DŚ: Porozmawiajmy chwilę o przeszłości. Pamiętasz swój pierwszy mecz w karierze? Jak wspominasz czasy kiedy futbol na Pomorzu dopiero raczkował?

SK: Jeśli chodzi o mój pierwszy oficjalny mecz w karierze to miał on miejsce w Warszawie na turnieju międzynarodowym, gdzie wraz z naszym trenerem Maciejem Cetnerowskim gościnie graliśmy w drużynie Fireballs a przeciwnikiem była duńska ekipa. Z kolei pierwszy oficjalny mecz Seahawks, to wysoka wygrana w pierwszym sezonie PLFA z Fireballs. Co do czasów jak futbol raczkował na Pomorzu, to powiem szczerze, że jakby ktoś mi powiedział, że tak to wszystko się rozwinie w ciągu 6 lat to bym w to nie uwierzył. Nie tak dawno spotykaliśmy się w parku, rzucaliśmy jedną piłką w kilka osób, a teraz mamy najlepszy obiekt w Polsce do grania i trenowania, taki jakiego nie powstydziłyby się europejskie drużyny. W lidze mamy graczy na kontrakty z USA, od tego roku rusza 3 liga „ósemek”. Mam nadzieje, że dalej futbol będzie się tak w Polsce rozwijał.

DŚ: Jakie jest twoje najmilsze wspomnienie z dotychczasowej kariery futbolisty?

SK: Zwycięstwo w półfinale w 2008 roku przeciwko drużynie Devils Wrocław, wygraliśmy to bardzo zacięte spotkanie, ja zdobyłem wszystkie punkty dla zespołu i ta niesamowita końcówka a następnie radość – to zdecydowanie najlepsza chwila w dotychczasowej karierze.

DŚ: Który moment w karierze uznajesz za najgorszy? Kontuzja z 2009 roku czy może coś zupełnie innego?

SK: Tak, jeśli chodzi o najgorszy moment to zdecydowanie 9 maja 2009 roku i kontuzja. Jeśli patrzeć z bardziej sportowego punktu widzenia to porażka w finale w 2008 roku z drużyną Eagles. Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, niestety dwa błędy w special teams oraz cofnięty nasz TD za holding i zostaliśmy ze srebrnymi medalami.

DŚ: Fatalny uraz w meczu z Husarią w maju 2009 roku nie załamał twojej kariery, czy dużym problemem był dla ciebie lęk przed powrotem na boisko po rehabilitacji? Jak sobie wtedy radziłeś?

SK: Nie było łatwo, powrót do formy fizycznej to jedno, a do tego do chodzi sfera psychiki, duże wsparcie najbliższych i miłość i pasja do gry bo bez tego pewnie bym nie walczył o to aby wrócić.

DŚ: Sporo mówi się o tym, że futbol amerykański w Polsce zdobywa coraz większą popularność. Jak to wygląda z perspektywy jednej z największych gwiazd ligi? Jak często masz okazję rozmawiać z dziennikarzami, czy jesteś rozpoznawany na ulicy przez fanów?

SK: Na pewno z roku na rok jest coraz lepiej, media tak naprawdę od początku pisały o futbolu, lecz tak do końca nie były przekonane co do tego nowego sportu w Polsce, myślę że zaczyna się to zmieniać i znajduje się miejsce dla futbolu w popularnych gazetach czy magazynach. Zdarzy się czasem, ze ktoś usłyszy o drużynie czy o mnie w radiu i mi to powie, ale to wciąż za mało popularny sport w Polsce żeby zawodnicy byli rozpoznawani na ulicach.

DŚ: Czytelnicy naszego bloga wybrali cię dwukrotnie bohaterem tygodnia w lidze, wyróżnienie może nie jest zbyt prestiżowe [jeszcze 🙂 ] ale zawsze to wyróżnienie… jak traktujesz nagrody, których chyba już trochę jako futbolista odebrałeś?

SK: Każda nagroda czy wyróżnienie znaczy dla mnie bardzo wiele, gdyż jest to docenienie pracy i serca które wkładam w to co robię. Trochę nagród się uzbierało ale wciąż brakuje tego najważniejszego – mistrzostwa kraju. Tak na marginesie… gratuluje pomysłu z bohaterem kolejki.

DŚ: Załóżmy, że po zakończeniu sezonu do Gdyni przyjeżdża właściciel którejś z polskich drużyn z walizką pieniędzy i proponuje ci transfer, bo szykuje skład na podbój europejskich pucharów. Co mu odpowiadasz?

SK: Odpowiadam mu że ja już mam drużynę z którą szykuję się na podbój europejskich pucharów 😉

DŚ: Jak długo planujesz jeszcze uprawiać futbol?

SK: Mam nadzieję, że jak najdłużej, jeśli tylko zdrowie na to pozwoli.

DŚ: Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach

SK: Dziękuję.

PS. Wywiad dostępny również na plfa-pubsport.pl – blogu przygotowanym specjalnie na potrzeby PLFA. Zapraszamy do odwiedzania!

PS2. Przypominamy o ankiecie. Wyraź swoje poparcie dla FA w Polsce: PODPISZ

 


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/