Kto będzie królem mączki i dlaczego znowu będzie nim Nadal?

Rafa Nadal, król kortów ziemnych rozpoczyna swoją ulubioną część sezonu. Czy Hiszpan będzie potrafił powtórzyć niewiarygodny wyczyn z ubiegłego sezonu?

Rafa w zeszłym roku zanotował serię 22. kolejno wygranych spotkań na mączce triumfując w Monte Carlo, Rzymie i Madrycie oraz po raz piąty zwyciężając w Roland Garros. W tych czterech wielkich imprezach leworęczny tenisista z Majorki stracił tylko dwa sety. Czy Hiszpan będzie bił kolejne rekordy zwycięstw? Czy będzie w stanie kontynuować to niezwykłe dzieło?

W tym roku Nadal przed Roland Garros oprócz Monte Carlo, Rzymu i Madrytu ma zamiar zagrać jeszcze w Barcelonie. Hiszpan sam studzi nastroje przed tegoroczną rozgrywką na ceglanej mączce: „To co zrobiłem w zeszłym roku, wygrywając Monte Carlo, Rzym, Madryt i Roland Garros to było historyczne. Nie wydaje mi się bym mógł to zrobić i w tym roku. To nie zdarzy się w ciągu 50 czy 60 lat. Więc sądzę, że nie jestem w stanie zrobić tego samego dwa razy z rzędu”.

Rafa ma rację, „nic dwa razy się nie zdarza”, pod warunkiem że nie jesteś Rafą Nadalem. On na pewno głęboko w sercu wierzy, że ta misja nie jest misją niemożliwą i zrobi wszystko by dokonać tego po raz drugi. Kto może mu przeszkodzić? Kto może zatrzymać niezwyciężonego Rafę? Chyba tylko niezwyciężony Novak Đoković, który legitymuje się serią 26. kolejno wygranych meczów. Serb sezon rozpoczął od wiktorii w Australian Open, Dubaju, Indian Wells i Miami. W dwóch ostatnich imprezach Nole w finale pokonał Rafę, ale w Miami musiał się bardzo mocno natrudzić. Z gry w Monte Carlo Đoković taktycznie się wycofał, oczywiście na pewno kontuzja kolana nie jest jakimś tam wymysłem i potrzebuje chwili odpoczynku, ale wie też, że w Monte Carlo jego szanse na ogranie Nadala byłyby niewielkie. Serb zagra w Belgradzie, a potem w Madrycie i Rzymie. W jego ojczyźnie raczej nikt go nie zatrzyma, co go dodatkowo wzmocni, a w Madrycie i Rzymie teoretycznie jego szanse na pokonanie Nadala są większe niż w Monte Carlo.

Choć wiem jak wielkim, niesłychanie pracowitym i uparcie dążącym do celu tenisistą jest Rafa to jednak uczciwie trzeba przyznać, że ciężko mu będzie zakończyć sezon na ziemi bez porażki. Na pewno bierze to pod uwagę, tym bardziej że ma godnego rywala w osobie niewiarygodnego Đokovicia. Pytanie czy ktoś będzie w stanie zrzucić z piedestału Rafę w Paryżu? Wszystko rozbija się oczywiście o zdrowie Nadala. Przypomnę, w 2009 roku w półfinale stoczył straszliwą ponad czterogodzinną batalię (najdłuższy trzysetowy mecz w erze otwartej) z nikim innym jak Đokoviciem, choć ten mecz wygrał to w finale nie dał rady Rogerowi Federerowi. Nie odzyskał sił do Roland Garros i w Paryżu w IV rundzie wyglądający jak śnięta ryba Rafa poległ w starciu z Robinem Söderlingiem. Nadal przeżył jedno z największych upokorzeń w swojej karierze, ale wrócił jeszcze mocniejszy. Jaki będzie najbliższy miesiąc z okładem dla Hiszpana?

W tym tygodniu walczy o swój siódmy z rzędu tytuł w Monte Carlo. W kolejnym tygodniu ma zamiar zagrać w Barcelonie, gdzie triumfował w latach 2005-2009, ale w zeszłym roku odpuścił ten turniej stawiając sobie za nadrzędny cel odzyskanie panowania w Roland Garros, czego zresztą dokonał. A dalej Madryt, Rzym i Roland Garros.

Novak Đoković wydaje się tym jedynym, który może pokrzyżować szyki Rafie spoglądając już w kierunku Roland Garros. Federer? W Paryżu przecież zawsze się trząsł ze strachu przed Hiszpanem, a w finale 2008 doznał jednej z największych klęsk w swojej karierze (1:6, 3:6, 0:6). Andy Murray? Wolne żarty! Od czasu finału Australian Open 2011 Szkot całkowicie się rozsypał i póki co nikt nie potrafi go poskładać do kupy, a do tego na mączce tak jak Maria Szarapowa „porusza się jak krowa po lodzie”. Robin Söderling? Poza Roland Garros 2009 Rafa przegrał ze Szwedem w Finałach ATP też w 2009 roku, ale z Hiszpanem w najwyższej formie (a finały w Indian Wells i Miami wskazują, że forma rośnie bardzo szybko) Robin nie ma najmniejszych szans. Głowa to największa przeszkoda aktualnie piątej rakiety świata, oczywiście własna głowa. To może Andy Roddick? Bardzo śmieszne, czy ktoś widział by Amerykanin kiedykolwiek kosił rywali na mączce? To raczej jego wgniatają w to czerwone dziwne coś. Andy na mączce przypomina wilka, który nie jest w stanie dogonić zająca, tylko on nawet nie woła „Nu, pogodi!” tylko prosi o najniższy wymiar kary, bo to ponad jego siły. W Roland Garros raptem raz udało mu się dojść do IV rundy (2009). To może któryś z rodaków: David Ferrer, Nando Ferdasco bądź Nicolás Almagro? Na mączce bilans Nadala to 8-1 z Ferrerem (i tą jedyną porażkę poniósł bardzo dawno temu, bo w 2004 roku), z Verdasco w ogóle nigdy nie przegrał (12-0, na mączce 5-0), podobnie jak z Almagro (7-0, 5-0 na kortach ziemnych). Rodacy doskonale wiedzą, że musieli by trafić na wycieńczonego, nie będącego w pełni dyspozycji Rafę inaczej na kortach ziemnych są skazani na pożarcie. To może któryś z szalonych Francuzów Gaël Monfils, Jo-Wilfried Tsonga lub Richard Gasquet? Mętlik w głowie i tak olbrzymi, a tu jeszcze grać przed własną publicznością z królem kortów ziemnych? Zawsze może się zdarzyć jakiś cud, no właśnie to byłby cud… tak jak cudem był ubiegłoroczny półfinał Jürgena Melzera.

Wniosek jest oczywisty, król kortów ziemnych może być tylko jeden, niezmiennie ten sam od 2005 roku z małą przerwą w 2009 roku. Nawet jeżeli nie wygra wszystkiego to w Paryżu zatrzymać go może tylko kontuzja, a tego oczywiście Rafie nikt normalny nie życzy.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl