Kto był kim? Lechia 1:0 Legia

Pora na relację i komentarz od wysłannika z Pomorza. W meczu 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy walcząca o utrzymanie Lechia Gdańsk pokonała u siebie kandydata do mistrzostwa, Legię Warszawa 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów dla gospodarzy zdobył w 42. minucie Jakub Wilk po pięknym uderzeniu z 25 metrów z rzutu wolnego. Pomimo tego, iż padła tylko jedna bramka, nie można było narzekać na nudę w tym spotkaniu.

Niespodziewanie zmieniłem swoje majówkowe plany, aby zajrzeć do Gdańska i zobaczyć, jak wygląda miasto-gospodarz Euro 2012 na miesiąc przed rozpoczęciem imprezy. Głównym moim celem był stadion, więc złożyłem akredytacyjny wniosek na starcie z Legią. Niestety „został on rozpatrzony negatywnie”. Powiedziałem sobie zatem:

Nie po to jechałem 400 km, żeby nie zobaczyć tego meczu na żywo! Nie pozwolę, żeby mi zepsuto debiut na nowym obiekcie w stolicy Pomorza!

I poszedłem, choć byłem tylko zwykłym kibicem utopionym w tłumie około 21700, jakie zasiadło we wczesny czwartkowy wieczór na PGE Arenie w Gdańsku. Nie mam podstaw, aby żałować.

Na początek sprawa hymnów śpiewanych przed pierwszym gwizdkiem. Tradycji musiało stać się zadość, hymn Lechii został odśpiewany, ale spiker jasno i wyraźnie poprosił o powstanie do Mazurka Dąbrowskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Była nawet informacja na telebimach, ale fanom Biało-Zielonych to nie przeszkadzało – musieli dokończyć swoje. Dopiero podczas bisu refrenu zerwali się do narodowej pieśni. W ramach rekompensaty, „Marsz, Marsz, Dąbrowski…” zaśpiewali po raz trzeci…

Gdybym nie znał układu tabeli, to po I połowie pomyślałbym, że to Paweł Janas i jego podopieczni walczą o tytuł, a Wojskowi o pozostanie. Jedynie do pierwszych 5 minut nie można mieć większych zarzutów do Legionistów. Potem generalnie tylko się bronili, co nie było wcale takim prostym zadaniem.

Warszawscy defensorzy musieli czujnie pilnować zwłaszcza Abdou Razacka Traore, który regularnie usiłował wyrwać się spod ich opieki i pokonać Dusana Kuciaka. Jednak jeśli już napastnik Lechii doszedł do sytuacji, to świetnie ją… marnował. W drugiej połowie pobiegał trochę na skrzydle, bo gospodarze nastawili się na kontry, ale też spisywał się w kratkę. Niby coś tam zdziałał, ale zazwyczaj tracił. Przez to nie jestem w stanie ocenić gry tego zawodnika. Podobno interesują się nim na Łazienkowskiej. Będę szczery: do tak grającego zespołu Legii pasuje jak ulał.

Na drugie 45 minut spotkania ekipa prowadzona przez Macieja Skorżę wyszła już trochę lepsza. Pewnie był to efekt zarówno ostrej pogadanki w przerwie, jak i gola, którego Legioniści stracili przed nią. Także rywal pozwalał im na więcej, bo wystarczał mu nawet jeden punkcik lub korzystny wynik w Łodzi, aby pozostać w rozgrywkach na kolejny sezon.

Wojskowi poczęli atakować z coraz większą częstotliwością, lecz kiepsko im to wychodziło. Tym samym utrzymuje się kiepska statystyka wygranych w ostatnich spotkaniach. Na sześć ostatnich meczów tylko raz CWKS zgarniał trzy punkty. Jest to fatalny wynik jak na pretendenta do mistrzostwa Polski. Najprawdopodobniej zdobywca Pucharu Polski 2012 zaprzepaścił swoje szanse na zwycięstwo w ekstraklasie właśnie dzisiaj, w Gdańsku. Matematyka w parze ze szczęściem może pomogą, ale to już naprawdę musiałby być cud.

Jeśli chodzi o „Kontakty Świra„, to moim zdaniem dwa należą się Jakubowi Wilkowi. Zdobył bramkę, której nie powstydziłaby się żadna gwiazda światowego futbolu. Ponadto, ciągle był aktywny przy atakach swojej drużyny – brał udział niemalże w każdym.

Jeden Kontakt przyznaję:

  • Pawłowi Nowakowi za fantastyczne dryblingi (zwłaszcza za okiwanie na małej przestrzeni trzech legionistów). Gdyby wykorzystał setkę z 73. minuty, to może załapałby się na podwójne wyróżnienie
  • Nacho Novo, ponieważ według mnie był najlepszym graczem tego spotkania po stronie gości, którzy kolejny raz spisali się znacznie poniżej oczekiwań. Wprawdzie grał tylko przez ostatni kwadrans, ale brał udział w dwóch najgroźniejszych sytuacjach dla swojego zespołu. Wydaje mi się, iż gdyby wcześniej pojawił się na placu gry, to statystyka trafień wyglądałaby inaczej

Jeszcze na koniec chciałbym wrócić do kibiców i atmosfery na trybunach. Była ona naprawdę świetna, rzec można godna najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Pewnie Lechia dostanie po kieszeni za race odpalone przez klub kibica, ale niestety, takie mamy przepisy. Nie było sympatyków Legii, którzy znów chyba pauzują za jakieś wybryki. Chociaż… nie dałoby się zauważyć w tym tumulcie, czy ktoś krzyknął Lechia, czy Legia. Słyszy się niemalże to samo…

Na spotkanie przybyło niespełna 22 tysiące widzów, czyli praktycznie połowa stadionu. Można to uznać za dobry wynik, zwłaszcza jeśli weźmiemy po uwagę fakt, iż gdańszczanie bronili się przed spadkiem. Choć z drugiej strony przyjechał jeden z najlepszych klubów w kraju, walczący o tytuł i z tej okazji ceny biletów zostały podniesione o 10 zł. Obserwując kolejki do kas, spodziewałem się, że będzie około trzydziestki. Tym razem oszacowałem źle, ale to był przecież dopiero mój pierwszy raz na tak wielkim obiekcie. Wspominam go absolutnie pozytywnie, bo PGE Arena Gdańsk jest naprawdę piękna. Być może kroi mi się jeszcze jakiś reportaż na jej temat… 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl