Kto chętny na króla czterech skoczni?

To dopiero mój drugi wpis w tym sezonie o skokach, ponieważ trzeba odpowiedniej ilości czasu, by popatrzeć w wyniki i móc wyciągać pierwsze wnioski (tak samo robię przy F1). Oto moje pierwsze spostrzeżenia i nieśmiałe przewidywania.

Zdążyliśmy już przywyknąć do tego, że dominować będą Austriacy, ale tym razem nie odstają tak bardzo od reszty. Może nie widać tego w klasyfikacji Pucharu Narodów, ale w bezpośredniej rywalizacji już tak. Początek sezonu należy do Andreasa Koflera. Trochę mnie zaskoczył taki obrót sprawy, bo sądziłem, że w ten sposób zwyciężać będzie Gregor Schlierenzauer. A tak na marginesie: dziwnie się patrzy na Morgiego czy Schlieriego bez żółtej koszulki lidera PŚ, prawda? Można powiedzieć, że obaj są w dobrej lub bardzo dobrej formie, ale należy do tego dodać, iż Kofi jest w dyspozycji znakomitej.

Najlepszym skoczkiem spoza Austrii jest Anders Bardal. Norweg jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z podopiecznymi Alexandra Pointnera, którzy wydawało się, że są z „innej ligi”. Wiele osób przypisuje to osiągnięcie Alexandrowi Stoecklowi. Trener norweskich skoczków przejął kadrę po Mice Kojonkoskim od razu po zakończeniu ubiegłego sezonu i mógł przepracować cały okres przygotowawczy z zawodnikami. Jednakże poza Bardalem, nie ma w swoim składzie chłopaka, który plasowałby się regularnie w czołówce. Hilde i Sklett zdobędą trochę punktów, ale to inny poziom niż wicelider klasyfikacji PŚ.

U nas sytuacja wygląda całkiem dobrze, choć oczywiście mogłaby lepiej. Powiem szczerze, że forma Kamila Stocha jest zgodna z moimi oczekiwaniami. Zdarza mu się jeszcze czasem jakiś tzw. fail, ale raczej powinniśmy być z jego występów zadowoleni. Powyżej moich oczekiwań prezentuje się Piotr Żyła, ale to dobrze, bo pomaga dźwigać ten „ciężar” Kamilowi. Niestety, po tej dwójce kończą się pozytywy polskiej kadry. Stefanowi Huli ciągle bardzo niewiele brakuje do wejścia do finałowej trzydziestki. Dlatego system KO podczas TCS może się okazać dla niego zbawieniem lub przekleństwem, zależnie od rywala. Łukasz Kruczek może mieć problem z tym, aby dopasować czwartego zawodnika do potencjalnego składu na konkurs drużynowy, bo nasi wchodzą do pięćdziesiątki, ale na tym się kończą ich możliwości. Może Mistrzostwa Polski kogoś tam…

Na początku sezonu pisałem, że Niemcy kompletnie się rozsypali. Nie jest jednak z nimi tak źle, ponieważ Richard Freitag i Severin Freund starają się o dobre skoki i załapali się do pierwszej dziesiątki. Co prawda dalej jest gorzej, ale chyba bardzo trudno byłopy o postęp w stylu „niebo a ziemia”. Źle dzieje się z reprezentacją Finlandii – mają zaledwie jednego zawodnika w czołowej dwudziestce i to jeszcze ex-kombinatora. Nie mam nic do Anssi Koivuranty, nawet bardzo go lubię, ale fakt, iż jest najlepszym Finem nie świadczy dobrze o jego reprezentacji.

Drugi period do udanych zaliczą (oprócz wymienionych w pierwszych akapitach) na pewno Słoweńcy – przede wszystkim Robert Kranjec oraz Włosi – Morassi i Colloredo. Z kolei niezadowoleni ze swoich występów powinni być Japończycy, gdyż tylko raz reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni zajął miejsce dziesiątce. Ta sztuka udała się jedynie Daiki Ito, ale była ona okraszona sporą dawką szczęścia w Harrachovie.

Wybór faworyta rozpoczynającego się niebawem Turnieju Czterech Skoczni jest zadaniem niełatwym. Pretendentów jest wielu, a nie zawsze wygrywa ten, na którego się stawia. Istnieje tradycja, zgodnie z którą zwycięzca konkursu w Engelbergu okazuje się potem najlepszy w ogólnym rozrachunku w TCS, więc gdyby się sprawdziła, to najlepszy będzie Kofler lub Bardal. Jednakże aspiracje do wiktorii zgłaszają też np. Morgenstern czy Schlierenzauer. Zawsze może pojawić się jakiś czarny koń w postaci chociażby Richarda Freitaga, Simona Ammana, czy Kamila Stocha. Niemiec już wygrał jeden konkurs w tym sezonie – niedzielny w Harrachovie, Szwajcar zapowiadał przed sezonem, że jego głównym celem jest wygranie tego prestiżowego cyklu, zaś Kamil swoimi ostatnimi występami zgłasza aspiracje do walki o dobre miejsca.

Tak więc jak to będzie, nie wiadomo. Cieszę się, że dużo się dzieje w tym sezonie, bo to pozwala cieszyć się tą dyscypliną pomimo nieobecności naszego wielkiego mistrza – Adama Małysza. Na pewno z przyjemnością będzie się oglądało wszystkie cztery konkursy, które, miejmy nadzieję, nie zostaną wypaczone przez wiatr, jak to już było kilkakrotnie w ostatnich tygodniach. Oby wszystkie zawody pozwoliły nam po prostu przeżyć wielkie emocje, a jeśli ważną rolę odegrają Biało-Czerwoni, to radować się będziemy jeszcze bardziej!

Klasyfikacja i terminarz Turnieju Czterech Skoczni 2011/12

Relacja na żywo: Turniej Czterech Skoczni – Oberstdorf


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl