Kto jest bez winy…

… niech pierwszy rzuci kamień. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, gdy myślę o zamieszaniu z sędziowaniem w ekstraklasie. Krytyka jaka spada na sędziów-partaczy jest porażająca. Posypały się już zawieszenia i kary. Niektórym wciąż jest jednak mało…

Portal „Weszło’ przoduje w walce z fatalnym sędziowaniem, w zasadzie zgadzam się z założeniami tej walki i też mi się nie podobało to co wyprawiali sędziowie w ostatni weekend. Trzeba jednak znać granicę, a ta została chyba przekroczona. Dziennikarz mówiący do sędziego – „Może pan się nie nadaje na sędziego? Może niech pan zmieni zawód.” przegina pałę. Zresztą, jest to retoryka często stosowana przez wspomnianą stronę. Nie idzie ci – wypierdalaj, chcą i mówią redaktorzy Weszło w wielu sytuacjach. „Zawodnicy też czasem nie trafiają na pustą bramkę” – broni się Lyczmański, arbiter meczu Wisła – Jagiellonia. Trudno odmówić logiki tej argumentacji. No bo któż z nas nie zaliczył w życiu zawodowym jakiegoś przypału, któż nie spartolił z pozoru prostej sytuacji? Gdzie jest miejsce na samodoskonalenie, rehabilitację i odbudowanie własnego wizerunku? Żeby było jasne – jestem zbulwersowany poziomem sędziowania 10. kolejki ekstraklasy, ale też nie jestem kompletnym ślepcem – winę za takie zamieszanie, kto wie czy nie większą niż sędziwie, ponosi stary i skostniały system. Rozstrzygnięcie tych sytuacji byłoby bardzo szybkie i proste, gdyby sędzia techniczny mógł patrzeć na monitor z powtórkami spornych sytuacji.

Tak na marginesie – zastanawialiście się co jest w polskiej piłce lepsze, na wyższym poziomie – piłkarze czy sędziowie? Ja mam wrażenie, że ci drudzy nie są bez szans.

Wierzyć mi się nie chce również, w ustawienie owych meczów. Oczywiście jest to możliwe, ale wydaje mi się, że takie rzeczy w dzisiejszych czasach powinno robić się (celowo unikam słowa robi się) dużo dyskretniej. Uznanie takich bramek w końcówkach meczów to zbyt duże przegięcie.

Oprócz sędziów błyszczał w weekend też inny przedstawiciel PZPN. Mirosław Starczewski to jest „chodzący przypał”, a przy okazji idealny symbol PZPN-u. Tego który znamy, szanujemy i jebiemy co tydzień. Człowiek ten nie byłby sobą gdyby raz na miesiąc, albo częściej nie wywinął czegoś fajnego. Tym razem nie chciał wpuścić na stadion w Bełchatowie grupy niepełnosprawnych kibiców Śląska Wrocław. Stanęło na tym, że weszli – bez szalików, kurtek i czapek, bo były na nich loga klubowe. Paranoja, a Mirek zasłużył na własny oddzielny artykuł, bo lista jego wyczynów jest długa i rośnie szybko jak inflacja w Zimbabwe.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/