Kto poprowadzi Juve w następnym sezonie?

Nie wystarczy już sam geniusz Alexa Del Piero. Zremisowany w fatalnym stylu mecz z Catanią, prawdopodobnie, przeważył szalę i spowodował, że Del Neri zrobi wypad z hukiem z ławki trenerskiej turyńskiego klubu. Byłaby to świetna wiadomość, gdyby włodarze chcieliby zatrudnić kogoś porządnego na tym stanowisku. A to wcale takie pewne nie jest…

 

Włoscy dziennikarze dotarli do, rzekomo, prawdziwej listy potencjalnych kandydatów, których widziałby zarząd Juve na ławce trenerskiej w przyszłym roku. Przewija się na niej pięć nazwisk: Lippi, Mancini, Spaletti, Mazzarri oraz Villas-Boas.

 

Za Marcello przemawiają bez dwóch zdań zdobyte tytuły. Pięć Mistrzostw kraju, jeden Puchar Włoch, cztery Superpuchary Italii, Puchar UEFA, Puchar Mistrzów, Superpuchar Europy, Puchar Interkontynentalny oraz przede wszystkim Mistrzostwo Świata z Italią w 2006 roku – to robi wrażenie. Jednak, czy ten 63-letni weteran ma jeszcze ten swój zmysł, który pozwoli mu poprowadzić Juve ku glorii i chwale? Po ostatnim Mundialu jakoś w to wątpię. Obawiam się, że największe sukcesy może mieć już za sobą, a ich zwieńczeniem było Mistrzostwo Świata. Nie wiem, czy potrafiłby jeszcze zmotywować zawodników tak, jak to robił za najlepszych lat. Jednak, nie można mu odmówić bardzo cennego doświadczenia oraz odpowiedniego, fizycznego przygotowania piłkarzy do meczu. Jeśli miałby przejąć Juve, to możnaby się spodziewać jedynie krajowych transferów. Zapewne Montolivo, utrzymanie Matriego i Quagliarelli, a być może i Aquillaniego. A to zdecydowanie za mało…

 

Roberto Mancini znany jest jedynie z sukcesów z Interem na krajowym podwórku. Obecnie prowadzi Manchester City i mimo olbrzymich wydatków na zawodników nie był w stanie walczyć o mistrzostwo Anglii. To już, niestety, świadczy o tym, że mimo całkiem sporego doświadczenia, okazał się za słaby na klub z kasą i ambicjami. Dziś pojawiła się informacja, że byłby chętny pracować w Juve, jeśli otrzymałby 100 milionów na transfery. Muszę przyznać, że to dobry żart. Turyński klub takich pieniędzy napewno nie znajdzie, co spowodowane jest budową nowego, bardzo nowoczesnego stadionu. Zapewne nowy trener otrzyma góra 50 baniek i kasiorkę ze sprzedaży szrotu, którego w zespole pełno. Dla kogoś, kto lubi tak szastać pieniędzmi, jak Mancini, to zapewne za mało. Huknęła też informacja, że chciałby w Turynie widzieć w ataku Balotelliego i Ibrahimovica. Ale na to, to kibice mu nie pozwolą 😛 Odpadasz koleś…

 

Kolejny typek to Luciano Spaletti. Może jest doświadczony i obyty we włoskiej piłce, jednak wieloma trofeami to się pochwalić nie może. W czasie 16 lat prowadzenia profesjonalnych klubów piłkarskich zdobył raptem dwa Puchary Włoch, jeden Superpuchar Włoch, Puchar Rosji, Superpuchar Rosji oraz mistrzostwo Rosji. Trochę malutko. Przemawia jednak za nim charyzma oraz żywiołowość. Trudno orzec, czy poradziałby by sobie w przeżywającym bardzo trudny okres Juventusie. Jego rzymska taktyka 4-2-3-1 mogłaby się w Turynie sprawdzić, jednak wymagałaby sporych inwestycji…No i nie jestem pewien, czy udałoby mu się doprowadzić klub chociaż do wicemistrzostwa kraju…

 

Walter Mazzarri zaś, nawet jakby go kuszono, z Napoli i tak nie odejdzie. Przeżywa z klubem niesamowite chwile, będą w czubie Serie A, zagrają zapewne w Lidze Mistrzów. Ma genialny atak, solidną obronę. Po co miałby udać się do Turynu? Zresztą nie jest przesądzone, czy Napoli będzie w stanie tak grać w przyszłym sezonie. Mazzarri już z Sampdorią pokazał, że jest nieprzewidywalny. Najpierw 6 miejsce w lidze, by po roku skończyć na 13. Rozruszać piłkarzy Juve, napewno by rozruszał, ale… Obawiam się, że mógłby nie poradzić sobie z presją. Na Sampie presji nie było, zajął wysoką lokatę. Rok później pojawiły się jakieś aspiracje w klubie, i lokata pod koniec tabeli. Z Napoli może być to samo. A w Turynie presja na trenerze i graczach jest non-stop. Sądzę, że mógłby sobie w Juve najzwyczajniej w świecie nie poradzić. Zobaczymy, co zagra Napoli w przyszłym sezonie.

 

Ostatnim kandydatem jest Andre Villas-Boas. To oczywiście kandydat najmniej prawdopodobny. Porto w wielkim stylu miecie kolejnych rywali, bardzo pewnie wygrało ligę, i zapewne wygra też Ligę Europejską. Andre ma tam genialną „pakę”, z którą za żadne skarby rozstać się nie bedzie chciał. W przyszłym sezonie, w Lidze Mistrzów, jego drużyna sporo namiesza. Nie ma się, czemu dziwić. Trener tak ułożył na boisku graczy, że nagle cała drużyna stała się prawdziwymi gwiazdami, a o Hulka, czy Falcao bije się pół Europy. Nie ma co go nawet rozważać, jako trenera Juve. To po prostu niemożliwe.

 

 

Jak widać, za dobrze nie jest. A pomyśleć, że turyński klub od pozyskania Guusa Hiddinka dzielił jeden milion… Jednak postanowiono przysknerzyć. A gdy dziś słyszę, że w Turynie proponuje się cztery miliony euro za rok gry Andrei Pirlo, to mnie krew zalewa. Za sześć milionów rocznie można było mieć trenerskiego geniusza, ale woli się płacić grube miliony piłkarzom, którzy zapewne i tak okażą się klubowymi niewypałami. Ale tak to już jest. Juventus realizuje plan walki o środek tabeli i trzeba przyznać, że robi to w „niesamowitym stylu”.  Najgorsze jest to, że nie zdziwię sie, jak działacze Juve ogłoszą, że w przyszłym sezonie klub poprowadzi nie kto inny, jak Del Neri. To byłby koniec tego klubu. Wtedy to nawet siódma lokata może być zagrożona i realna stanie się walka o miejsca 10-13. Kogo zatem widziałbym z tej piątki? Mimo wszystko, chyba Lippiego. Nie wchodzi się co prawda po raz kolejny do tej samej rzeki, ale w chwili obecnej nikt inny i bardziej doświadczony Juve nie przejmie. Oby tylko zarząd w końcu poszedł po rozum do głowy i nie kazał męczyć się kibicom, oglądając żałosne popisy „piłkarzyków”, których raz po raz ratuje nieśmiertelny Alex Del Piero…

 

 


pubsport.pl