Kto w bramce naszej reprezentacji?

Przez ostatnie kilka lat bramkarze byli najsilniejszym punktem naszej futbolowej reprezentacji. Szczerze powiedziawszy – jedynym naprawdę mocnym punktem. Najpierw był znakomity Dudek, z którym rywalizował niewiele słabszy Matysek. Potem nastąpiła era Boruca, przez pewien czas jednego z trzech najlepszych golkiperów na świecie. W odwodzie mieliśmy Kuszczaka, zatrudnionego w Manchesterze United jako zastępca (i zapewne — jak wielu wtedy myślało – następca) van der Saara. Pojawił się też Fabiański, bardzo utalentowany gracz, choć początkowo trochę chwiejny, ale z czasem zyskujący na pewności.

Gdy więc Boruc z różnych powodów obniżył swoje loty, nie wydawało się to wielkim nieszczęściem. Fabiański rozgrywał coraz lepsze mecze w Arsenalu, a gdy odniósł kontuzję, wybuchła gwiazda Szczęsnego. Niestety, i on stał się na jakiś czas niedysponowany. No i mamy problem: kto w bramce naszej reprezentacji?

Kuszczak raczej nie, bo obecnie jest na wylocie z MU i nie gra nawet w mniej ważnych meczach. Smuda na najbliższe spotkania z Litwą i Grecją powołał Tytonia, Sandomierskiego i Małkowskiego. Żaden z nich nie reprezentuje nawet średniej klasy europejskiej…

To pokazuje, jak wielkim idiotyzmem była nieszczęsna kłótnia Smudy z Borucem. Ostatnio Artur jest podobno w bardzo dobrej formie. Aby jednak mógł wrócić do kadry, obaj panowie musieliby zakopać topory wojenne i spotkać się na rozmowie gdzieś w połowie drogi – na przykład w Canossie. Niestety, na to się nie zanosi. Smuda i Boruc okopali się chyba dość głęboko.

Na szczęście rekonwalescencja Szczęsnego ma potrwać tylko kilka tygodni i jest szansa, że powróci po niej na boisko w dobrej formie. Nie ma jednak żadnej pewności, że znów nie odniesie jakiegoś urazu. Na wszelki wypadek w kadrze powinno być kilku klasowych bramkarzy. Dlatego należy zrobić wszystko, by panowie Boruc i Smuda zapomnieli o swych urazach, nieprawdaż?

Prawdaż.


pubsport.pl