Kto wyciągnie Wisłę z marazmu?

Wisła Kraków

 Wisła Kraków przeżywa największy kryzys od wkroczenia na stadion przy Reymonta Tele-Foniki z Bogusławem Cupiałem na czele. Miniony sezon nie był udany, bowiem skończyła go w środku tabeli, ale wydawało się, że w tej kampanii wszystko wróci do normy. Nic z tego. Drużyna spod Wawelu gra jeszcze gorzej i nic nie wskazuje na poprawę.

Bardzo wierzyłem w to, że Michał Probierz zdoła odbudować w Krakowie potęgę Wisły. Jest to w końcu jeden z najzdolniejszych polskich szkoleniowców młodego pokolenia, jeszcze przed czterdziestką przymierzany do reprezentacji. Jest to trener, który  potrafił w ekstraklasie utrzymać Jagiellonię, mimo minus dziesięciu punktów na starcie. W następnym sezonie zapewnił ekipie z Białegostoku europejskie puchary. Wyciągnął z marazmu łódzki ŁKS. W końcu zgłosił się do niego Aris Saloniki, porządna, europejska firma. Powiem jednak więcej – u Probierza zawsze widziałem pomysł, widziałem bardzo ciekawy styl pracy z zespołem, smykałkę do budowania drużyn, ale też wyciągania ich z tarapatów. Gdy przychodził do Wisły wydawało mi się, że jest to trener dla krakowian niemal idealny, darzyłem go chyba największym zaufaniem spośród wszystkich polskich szkoleniowców. Jednak nie podołał. Odszedł. Skłócony z połową szatni, bez entuzjazmu, za to ze zrezygnowaniem wypisanym na twarzy.

W grze Wisły nie ma pomysłu, nie ma polotu, nie ma nic pozytywnego. Jeszcze niedawno, nawet jak Wiśle nie szło, szarpnąć grę zespołu potrafili Melikson, Małecki czy Iliev. Teraz Małecki siedzi w głębokiej rezerwie jakiegoś tureckiego przeciętniaka, Melikson w żadnym stopniu nie przypomina siebie sprzed roku, a Iliev błyszczy tylko od święta. Naprawdę, żeby opisać grę Wisły wystarczy użyć jednego słowa – DRAMAT.

Transfery wyszły beznadziejnie. Głowackiego spotkało to, co spotyka go  nieustannie, zawsze i wszędzie – kontuzja. Jeśli chodzi o Sikorskiego, wypada tylko zacytować kibiców podczas meczu ze Śląskiem: „Daniel Sikorski gwarancją mistrzostwa Polski” albo „Jebać Messiego, my mamy tu Sikorskiego”. Kibiców, warto przypomnieć, w tamtym spotkaniu  wyjątkowo skłonnych do ironii i szydery. Fredriksen to porażka, w ofensywie gra bardzo przeciętnie, w defensywie dramatycznie. Quioto nie wyróżnił się niczym, poza wyjątkowo bezczelnym, chamskim i brutalnym zachowaniem wobec Łukasza Piątka z Polonii Warszawa.

W ogóle wiślacka szatnia wydaje się obecnie środowiskiem wyjątkowo specyficznym, z której ostatnio każdy szkoleniowiec wychodzi ze spuszczoną głową. Maor Melikson, który w pierwszym sezonie gry przypominał gościa z innej planety, teraz jest cieniem samego siebie. Piłkarzem na boisku statycznym, bezradnym, nierzadko wręcz bezproduktywnym, a poza boiskiem poobrażanym na cały świat, ciągle narzekającym. Osman Chavez   zaliczył zjazd podobny do swojego izraelskiego kolegi, a mimo to śmie krytykować trenerów za brak zaufania. Osman, dostałeś szansę z Zagłębiem od Kulawika? Dostałeś. Co z tym zrobiłeś? Nic, poza zawaleniem dwóch czy nawet trzech bramek. Nie chcę tutaj przytaczać poprzednich spotkań, bo w nich również Honduranin spisywał się bardzo mizernie. Boguski jest przez swoje urazy pośmiewiskiem całej piłkarskiej Polski, śmiem sformułować tezę, że prawdopodobieństwo wystąpienia u niego kontuzji występuje nawet wtedy, gdy zakłada sobie kurtkę czy wiąże buty. Przepraszam, to nie jest piłkarz. I on, wiecznie kontuzjowany, uzależniony od gabinetów lekarskich, na boisku wyjątkowo nieudolny, również śmie publicznie krytykować szkoleniowców. Absurd. Piłkarze Wisły są rozpieszczeni, każdy przychodzący na R22 szkoleniowiec musi zdawać sobie sprawę z tego, że na ten moment to piłkarze rządzą klubem, a nie klub nimi.

Muszę jeszcze się wypowiedzieć na temat ostatniego jesiennego meczu z Zagłębiem Lubin. To będzie kolejny cios w piłkarzy Wisły (nie żałuję, zasłużyli), ale odniosłem wrażenie, a to wrażenie graniczy wręcz z pewnością, że zagrali oni przeciwko trenerowi. Przecież to spotkanie wyglądało jak mecz Barcelony z polską drugoligową  drużyną. Piłkarze z Lubina kręcili wiślakami jak chcieli, Chavez, Fredriksen i spółka najpewniej świetnie poczuliby się na scenie. Zespół kabaretowy byłby z nich idealny. I tak to właśnie w polskiej lidze bywa. Przychodzą sobie kopacze „nie wiadomo skąd” i albo krytykują trenerów, albo olewają mecze, albo to i to. I to nie tylko w przypadku Wisły. Kolejnym, świetnym przykładem jest Śląsk, a tam Voskamp i Diaz zachowujący się bardzo podobnie do niektórych piłkarzy Wisły, jeśli nawet nie gorzej.

Nie wiem, co może pomóc Białej Gwieździe i moja bezradność nie jest spowodowana brakiem piłkarzy przy Reymonta, tylko ich nastawieniem. Ich bezczelnością wobec prawdziwych kibiców tej drużyny. W tym momencie wiślacka szatnia to środowisko zepsute, kto je naprawi, nie mam pojęcia. Powiem jedno, na pewno nie Kulawik.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl