Kto wygra „walkę” o mistrzostwo?

Do końca bieżącego sezonu naszej ekstraklasy pozostało już niespełna sześć kolejek. Jednak sytuacja w górnej połowie tabeli wciąż nie jest ukształtowana, niełatwo  wyrokować, kto będzie mistrzem, a kto zagra tylko w pucharach. Na mistrzostwo duże szanse ma jeszcze pięć drużyn, może sześć, gdy dorzucimy do tego towarzystwa jeszcze poznańskiego Lecha, który ma siedem punktów straty do lidera, ale ostatnio wygrywa.

Na pierwszym miejscu w tabeli plasuje się warszawska Legia. Jesienią podopieczni Skorży zachwycali, grali, jak na  polską ligę, wspaniale. Bardzo przyjemnie dla oka. Atrakcyjnie. Grali piłką, wymieniali krótkie podania, grali futbol kombinacyjny, z dużą wymiennością pozycji i zagrań z pierwszej piłki. Powiem szczerze, przed sezonem nie sądziłem, że jakakolwiek polska drużyna będzie grała taką piłkę. Po jesieni w ciemno stawiałem na Legię. Myślałem, że nie ma po prostu obecnie w Polsce drużyny, która może grać lepiej, która może w tabeli ligowej stołeczną ekipę przegonić. Po jesieni pierwszy był Śląsk, ale sądziłem, że podopieczni Skorży spokojnie go przeskoczą.

Wiosną Legia zawodzi. Nie grają już Wojskowi tak efektownie ani ciekawie. Tej wiosny oglądamy serial pod tytułem  „Stara, nieatrakcyjna Legia – reaktywacja”. Niestety. Oprócz wyraźnie gorszej gry, legioniści przestali także wygrywać. Mieli już kilka naprawdę dobrych okazji, by uciec reszcie stawki na sporo punktów. Tymczasem Legia ma w tym momencie zaledwie  „oczko” przewagi nad drugim Ruchem.

Co najmniej jeden akapit należy się właśnie  Niebieskim z Chorzowa. Z takim składem osobowym zajmować drugie miejsce w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej – szacun. I nie będę tym razem mówił o słabości naszej ekstraklasy, o jej szarej rzeczywistości, bo, mimo wszystko, Ruchowi ten szacunek wyraźnie się należy.  Nieważne, że wygląda na to, że niektóre zespoły chyba nie chcą walczyć o mistrzostwo, że, mając w zespole tabuny gwiazd, przegrywają. Nieważne. Ruch w tym momencie na tę drugą, zajmowaną przez nich pozycję zasługuje. Za solidność. Za konsekwencję w wykonywaniu założeń nakreślonych przez Waldemara Fornalika. Warto dodać, że ekipa z Chorzowa nie gra tylko skutecznie, ale także dość często  przyjemnie dla oka kibica. Potrafią na luzie wymieniać krótkie podania na połowie przeciwnika. Grają ciekawą piłkę. Jest to ekipa poukładana. No i jeszcze ten Piech. Walczy, biega, drybluje, strzela, jest wszędzie. Szkoda, że ma już te 27 lat. To, jakby nie patrzeć, trochę dużo; w tym wieku piłkarz dochodzi już powoli do szczytu swoich możliwości. Piech prezentuje obecnie wysoki poziom, ale tylko na naszą ekstraklasę, a z racji tego, że jest w takim wieku, szans na jakieś olbrzymie postępy chyba nie ma. Dlatego też wielkiej kariery na zachodzie nie ma co mu wróżyć, a szkoda, bo jest naprawdę dobry. Ambitny, szybki, niezły technicznie – tak,  to na naszą ligę wystarcza.

Czas na Śląsk Wrocław. Wrocławianie wiosną rozczarowują kompletnie. To mnie dziwi, bowiem wydaje się, że piłkarzy mają lepszych niż taki Ruch, Korona czy Polonia. Jednak grają w tej rundzie gorzej. Znacznie gorzej. Przegrywają naprawdę często, trzy punkty tej wiosny to, można powiedzieć, jest wyjątek. Święto. Tylko nieudolność rywali sprawia, że Śląsk wciąż jest na trzecim miejscu w tabeli, a do lidera traci tylko trzy malutkie punkciki, przy sprzyjających wiatrach, do odrobienia nawet w kolejkę. Myślę, że piłkarzy Lenczyka zjadła presja. Nie traktowano ich poważnie w walce o mistrza – grali na luzie, wygrywali. Zaczęto wreszcie o nich mówić jako poważnym kandydacie do tytułu, to nagle przestali wygrywać. Było już tak z wieloma drużynami. Apetyt, tak u kibiców jak i dziennikarzy, rośnie przecież w miarę jedzenia, a więc i oczekiwania są wyższe. Pojawia się presja. I, jak widać, pojawia się równocześnie duży kłopot.

Czwarta jest Korona, a do liderującej ekipy ze stolicy traci zaledwie cztery „oczka”. Zespół z Kielc od początku sezonu prezentuje futbol niezbyt skomplikowany. Grają ambitnie, niezwykle walecznie, można powiedzieć, „z zębem”. Ale grają zarazem prosto, by przedostać się pod bramkę przeciwnika nie używają jakichś szczególnych środków. Niezła dyscyplina taktyczna, dobra gra w defensywie, waleczność, skuteczność – to w zupełności, by zwojować naszą ligę, wystarcza.

Piąta jest Polonia Warszawa. Polonia grająca nieciekawie, punktująca bardzo przeciętnie.  Ostatnio z obiegu wypadł Jacek Zieliński, zastąpił go Czesław Michniewicz. W pierwszym spotkaniu „polski Mourinho” poprowadził Czarne Koszule do pewnego zwycięstwa nad ekipą Oresta Lenczyka. Ale ilu było już przy Konwiktorskiej szkoleniowców, którzy tak dobrze startowali? Wielu. Dłużej niż sezon przetrwali tylko nieliczni. W Polonii, moim zdaniem, oczywiście z całym szacunkiem dla fanów tego klubu, nie ma obecnie warunków na zbudowanie czegoś większego. Też przez prezesa. Są pieniądze ? super, ale ten brak cierpliwości Wojciechowskiego, ta presja sukcesu wywierana na trenerze i zawodnikach. To nie może się sprawdzić. Co z tego, że on robi transfery? Co z tego, że on w nowych grajków ładuje tak dużo kasy? Co z tego, skoro i tak ci piłkarze co kilka miesięcy pracują z innym szkoleniowcem. Skoro oni, mimo tak naprawdę nie jakiejś wielkiej klasy, są obarczani presją mistrzostwa. Trzeba czasu, żeby ta ekipa się  zgrała. Spokoju. Wojciechowski naprawdę powinien dać trochę czasu Michniewiczowi, nawet rok. Żeby tę ekipę zbudował, ułożył. Zresztą o Polonii w najbliższym czasie napiszę jakiś oddzielny felieton i tam w dłuższej formie postaram się Wam przedstawić moje spostrzeżenia dotyczące ekipy z Konwiktorskiej.

Obecna sytuacja w tabeli, niestety, świadczy tylko o słabości naszej ekstraklasy. W czołówce duży ścisk, odległości punktowe między poszczególnymi ekipami  bardzo małe – nie, to nie wysoki poziom tych wszystkich ekip jest powodem tego ścisku. Jest to raczej oznaka, że z marazmu naszej słabej ligi, nikt się nie wybija.

Sądzę, że mistrzostwo, mimo krytyki z mojej strony za obecną część sezonu, zdobędzie Legia. Siła kadrowa, dojrzałość, technika, doświadczenie. To za nimi przemawia. Jak będzie, to się jeszcze okaże. Przed nami pięć kolejek ciekawej walki o mistrzostwo albo o……. uniknięcie mistrzostwa, bo odnoszę niechybne wrażenie, że na przykład Legia czy Śląsk, gdy miały szanse uciec przed rywalami, tracili głupio punkty ze słabszymi przeciwnikami, z którymi wcześniej nie zwykli przegrywać . To powiem inaczej, czas na pięc kolejek walki „o coś”.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl