Ku pokrzepieniu serc

Ostatni tydzień w europejskich pucharach był nader sympatyczny dla kibiców polskiej piłki. Wisła i Legia solidarnie wygrały swoje spotkania i mają rosnące szanse na awans do fazy playoff Ligi Europy (nie „europejskiej”!!!). Oczywiście cieszymy się z tych rezultatów, ale czy oprócz doraźnej radości mamy nadzieję na coś więcej?

Okazuje się, że mamy, bo oto późnym wieczorem, w czwartek, stało się coś czego jeszcze dwa, trzy lata temu nie mogliśmy się spodziewać. Ba, gdyby ktoś powiedział wtedy, że w 2011 roku będzie taka sytuacja to bez zastanowienia wysłałbym go do Morawicy (jak ktoś nie wie co tam jest to polecam frazę „morawica szpital” w wyszukiwarce). Otóż drodzy państwo, dzięki wygranej Legii z Rapidem, polska liga w krajowym rankingu UEFA wyprzedziła ligę rumuńską. Tę samą, która regularnie ma przedstawicieli w Champions League, i którą w ćwierćfinale Pucharu Uefa w 2006 roku reprezentowały dwa kluby z Bukaresztu (notabene grając między sobą). Wyobrażacie sobie mecz Legia – Polonia w ćwierćfinale LE? Bujną trzeba mieć wyobraźnię nieprawdaż?

A jednak stało się. Od tamtego czasu Rumunia systematycznie leci w dół, my pomalutku zaczynamy piąć się w górę. Dziś zajmujemy 22. lokatę w zestawieniu, które decyduje o tym ile klubów reprezentuje daną ligę w rozgrywkach międzynarodowych. Cel jest jeden, tak w przypadku Rumunii jak i Polski – miejsce 15. dające prawo wystawienia drugiego zespołu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Wbrew pozorom nie jest on tak odległy i nieosiągalny. Popatrzmy na interesujący nas fragment tabeli zrobionej po czwartkowych meczach:

Pierwsza kolumna to dorobek za obecny sezon. Wytłuszczona, to suma z pięciu ostatnich sezonów (bo taką bierze się pod uwagę przy ustalaniu kolejności). Z tego obrazka wnioskujemy jedno – tylko Cypr i Izrael, z będących bezpośrednio wyżej rywali, zyskał w tym roku więcej od nas. Pozostałe ligi mają mniejsze lub większe problemy. Oczywiście w tym roku już nam się nie uda doskoczyć do Szwajcarii (no chyba że będzie ten ćwierćfinał Legia – Wisła). Dużo ciekawiej zrobi się w przyszłym sezonie, tak na prawdę to on będzie najważniejszy.

Spośród uwzględnionych przeze mnie lig, większość już niedługo nie będzie miała swoich reprezentantów w europejskich pucharach 2011/12. Rumuni mają na placu boju 4 ekipy – Rapid, który może odpaść w grupie z Legią, Vaslui, mające 2 punkty po trzech kolejkach LE, ale zachowujące szanse awansu, Steauę, która jest trzecia w swojej grupie i traci 4 punkty do wicelidera. Jest też Otelul Galati w LM, ale ciężko się spodziewać, by był w stanie zająć choćby trzecie miejsce w grupie z M.United, Benficą i Bazyleą. Wielce prawdopodobny scenariusz – Rumunia na wiosnę zostanie bez reprezentanta w Europie. Wyprzedzająca nasz Białoruś ma tylko jedno biedne BATE. Wątpliwe, by w pozostałych trzech meczach z Barcą, Milanem i Victorią Pilzno zdołało ugrać więcej niż Wisła i Legia w końcówce fazy grupowej Europa League. W podobnej  sytuacji są Chorwacja i Czechy. Dinamo Zagrzeb, raczej pożegna się z pucharami już teraz. Wspomniana Victoria najpewniej przejdzie to Ligi Europy. Szkocja – no cóż, Celtic gra, bo załatwiono to przy zielonym stoliku, nawet jeżeli Sion nie zostanie przywrócony do rozgrywek w jego miejsce, raczej nic nie ugrają. Co więcej, po zakończeniu sezonu stracą współczynnik za rozgrywki 2007/2008, bagatela 10 punktów. Tak się składa, że nam odpiszą tylko 1,666 pkt.

Gdyby sezon skończył się teraz, tabela wyjściowa na przyszły rok, która zdecyduje o tym ile drużyn będzie nas reprezentować w edycji 2014/15, wyglądała by tak:
Szkocja ląduje na 27. miejscu i się nie liczy. My mamy minimalne straty do Szwajcarii, Izreala i Cypru. Oczywiście jeżeli, nie odskoczą nam zbytnio w tym sezonie. Spokojnie możemy powalczyć o 15. miejsce. Oczywiście, możecie powiedzieć, że to za wcześnie na takie dywagacje, ja chciałbym, abyśmy mieli świadomość szansy. Każdy punkt się liczy.

Na zakończenie wypadałoby napisać, że tak blisko nie byliśmy jeszcze nigdy, ale to byłoby kłamstwo. Spójrzcie, co pokazała tabela na koniec sezonu 2003/2004:
 Tym razem dobrze byłoby nie zmarnować szansy, która się pojawia. Zawsze to jedna okazja więcej na miejsce w Lidze Mistrzów. Co równie ważne- to też lepsze rozstawienie drużyn i uniknięcie niebezpiecznych wypraw do Pawłodaru itd.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/