Kultura fizyczna – odcinek 4

Pora na czwarty odcinek Kultury fizycznej. Tym razem dwa polskie filmy. Pierwszy nieco lżejszy, opowiadający o losach chłopaka, który w przyszłości ma zostać piłkarzem. Drugi, trudniejszy w odbiorze, psychologiczny o relacjach wymagającego trenera skoków do wody ze swoją podopieczną. Na koniec wspaniała książka jednego z najwybitniejszych trenerów piłkarskich.

Film: Być jak Kazimierz Deyna

„Fajna, naprawdę fajna komedia”. Zabawna, ale także skłaniająca do refleksji. Bohater filmu, Kaziu, rodzi się w dniu, w którym Kazimierz Deyna strzela Portugalii gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Wzbudza to lekką złość ojca oraz odbierających poród lekarzy (w końcu jak mama Kazika mogła „wybrać”taki termin porodu), ale przede wszystkim sprawia, że ojciec jest pewny, iż dzięki temu jego syn zostanie wielkim piłkarzem. Posyła go na treningi, opowiada o piłce, marzy o piłkarskich sukcesach potomka. Jednak młody Kazik nie ma ochoty kopać piłki, nie interesuje go to, ma inne zainteresowania i, co najważniejsze, nie przejawia futbolowego talentu. Postanawia wbrew woli ojca poszukać własnej drogi życiowej.  Film jest zabawny, obfituje w ciekawe dialogi, nie brakuje też wulgaryzmów (a te, jak wiadomo, oczywiście tylko dobrze użyte – potrafią rozbawiać do łez). Jednak w filmie nie mamy do czynienia z pustym śmiechem. Komedia pokazuje, że trzeba w życiu robić swoje, nie wolno dawać sobie narzucać czyjejś woli, gdyż nie daje to satysfakcji i radości. Film Anny Wieczur-Bluszcz pokazuje również przemiany polityczne naszego kraju, więc także dlatego warto go obejrzeć. Jeśli ktoś szuka dobrej rozrywki z przesłaniem powinien obejrzeć tę komedię. Być jak Kazimierz Deyna – robić swoje, nawet gdy wszyscy dookoła gwiżdżą.

 Film: Jutro Meksyk

Teraz film zupełnie inny, choć morał można po części odczytywać w podobny sposób. Dramat psychologiczny opowiadający o trenerze skoków do wody. Paweł Jańczak, który zostaje zdyskwalifikowany przenosi się na prowincję, gdzie trenuje dzieci. Pewnego dnia spotyka na basenie Majkę – młodą kobietę, u której dostrzega talent. Postanawia ją trenować, mimo że dziewczyna nie ma ochoty na mordercze treningi. Jej ochota jest jeszcze mniejsza, gdy poznaje byłego podopiecznego Jańczaka, poruszającego się na wózku inwalidzkim w wyniku wypadku na skoczni.  Na uwagę zasługuje świetna rola Zbigniewa Cybulskiego. W początkowych fragmentach filmu aktor nie wypowiada nawet słowa, a widzowie już wtedy mogą podziwiać jego kunszt. Moim zdaniem warto obejrzeć ten film. Pokazuje relacje trenera z zawodniczką, trzyma w napięciu oraz zmusza do myślenia.

Książka: Nienasycony zwycięzca

Na koniec znakomita książka. Autobiografia Carlo Ancelottiego, przy pisaniu której włoskiemu trenerowi pomagał Alessandro Alciato. Ten sam, który spisywał wspomnienia Andrei Pirlo. O książce reprezentanta Włoch już pisałem w pierwszym odcinku i bardzo pozytywnie wyraziłem się o tej pozycji. Podobnie jest w przypadku autobiografii jego byłego (wspólne czasy w Milanie) trenera. Książka była napisana w podobny sposób, a więc z humorem, autoironią i ogromną liczbą anegdot. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych książek sportowych ostatnich lat. Ancelotti opisuje m.in. swoją karierę piłkarską. Następnie opowiada o początkach pracy trenerskiej, które nie były łatwe. Ujawnia swoje relacje z Arrigo Sacchim, który był selekcjonerem kadry Włoch, kiedy ta zdobywała w USA wicemistrzostwo świata, a Ancelotti był jego asystentem. Dużo miejsca Włoch poświęca „grubym rybom”, jak Roman Abramowicz, czy Adriano Galliani. Jest sporo o sukcesach, ale także o bolesnych porażkach, jak ta prowadzonego przez niego Milanu z Liverpoolem w pamiętnym finale Ligi Mistrzów w 2005 roku. Trener przybliża także sylwetki największych gwiazd które prowadził, przedstawia tych zawodników inaczej niż widzi się to zazwyczaj. Ujawnia chociażby jak Gennaro Gattuso zjada… ślimaka. Uchyla tajemnice szatni, opowiada o piłkarskich zwyczajach i zabawach. Do książki dołączony jest także dodatek „Uniesiona brew Ancelottiego”. W napisanym przez dziennikarza Michała Okońskiego dodatku opisana jest m.in. praca Włocha w Realu Madryt, gdyż autobiografia ukazała się jeszcze przed prowadzeniem drużyny ze stolicy Hiszpanii, a w Polsce pojawiła się nieco później.  Myślę, że książkę „Nienasycony zwycięzca” trzeba przeczytać. Jest w niej wszystko, czego się szuka. Można się zaczytać, dowiedzieć wielu ciekawostek, ale także pośmiać i miło spędzić czas, choć raczej niedługi, gdyż książkę czyta się jednym tchem.


pubsport.pl