Kultura fizyczna – odcinek 5

W kolejnym odcinku „Kultury fizycznej” przedstawię film o nietuzinkowej postaci ze świata boksu, dokument o wielkim sukcesie polskiego futbolu i klimacie, jaki wokół niego panował, a także książkę opowiadającą o życiu jednego z najlepszych polskich piłkarzy współczesnych czasów.

Film: Wściekły byk

Film z 1980 roku opowiadający historię Jake’a La Motty, amerykańskiego pięściarza, który na przełomie lat 40. i 50. był mistrzem świata wagi średniej. Ze względu na swoją postawę w ringu, przede wszystkim dużą agresję, zyskał właśnie taki przydomek. Film w reżyserii słynnego Martina Scorsese’a jest niemal zupełnym przeciwieństwem historii opowiedzianej w filmie „Rocky”. Kultowy Balboa to bowiem postać, która przeszła drogę „od zera do bohatera”, zaś bohater omawianego dzieła przeżył losy zupełnie odwrotne. Miał sławę, pieniądze i sukcesy sportowe. Jednak w parze z tymi osiągnięciami nie szło szczęście w codziennym życiu. La Motta wprawdzie był świetnym sportowcem, ale nie był człowiekiem godnym naśladowania. Można powiedzieć, że swoje ringowe zachowanie przenosił do życia poza ringiem, przez co mocno cierpieli jego bliscy. Bokser okładał pięściami nie tylko rywali, ale także swoją urodziwą żonę, której zarzucał zdradę (i to w dodatku z bratem pięściarza). Wspomniany brat był na początku przyjacielem La Motty, ale w końcu i on nie mógł znieść charakteru ringowego gwiazdora, który był nerwowy i chorobliwie zazdrosny o żonę. W końcu sposób bycia doprowadził La Mottę do smutnego końca. Film pokazał, że często walka w ringu jest dużo łatwiejsza niż ta w codziennym życiu i że nie zawsze będąc dobrym sportowcem, jest się dobrym człowiekiem.  Szczególną uwagę podczas oglądania filmu należy zwrócić na wspaniałą grę aktorską Roberta De Niro, który za tę rolę został nagrodzony Oscarem. Nie ma się czemu dziwić, wszak znany aktor przed wzięciem udziały we „Wściekłym byku” przeszedł serię treningów, ćwiczył z La Mottą,  a nawet stoczył trzy walki. Do zagrania La Motty będącego już po zakończeniu kariery, musiał przytyć prawie 30 kilogramów. Akademia uhonorowała film również za najlepszy montaż. Nie ma wątpliwości, że „Wściekły byk” to jeden z najwybitniejszych filmów sportowych. Składa się na to wiele czynników, bowiem dzieło nie ma żadnego słabego punktu.

Dokument: Mundial. Gra o wszystko

Film dokumentalny w reżyserii Michała Bielawskiego to pasjonująca opowieść o czasach stanu wojennego, ale przede wszystkim o pamiętnych dla nas Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, które w 1982 roku odbyły się w Hiszpanii. Reprezentacja Polski zajęła na nich trzecie miejsce i pod wodzą Antoniego Piechniczka powtórzyła sukces sprzed ośmiu lat drużyny prowadzonej przez Kazimierza Górskiego. W filmie przeplatają się dwie historie. Z jednej strony stan wojenny trwający w naszym kraju.  Z drugiej – gra piłkarzy na hiszpańskich stadionach. Wypowiedzi internowanych działaczy oglądających mundial za więziennymi kratami i opowieści zawodników, którzy w tym czasie sięgali po sportowe laury. To dla starszych kibiców sentymentalna podróż do przeszłości. Ze względu na grę piłkarzy – przeszłości pięknej, lecz z powodu sytuacji politycznej – przeszłości strasznej, takiej do której nie chce się wracać. Na trybunach hiszpańskich stadionów podczas spotkań reprezentacji Polski nie brakowało flag „Solidarności”. Jednak w Telewizji Polskiej siedział zaufany człowiek, który w momencie, gdy owe flagi były pokazywane, podmieniał obraz. Dochodziło do sytuacji, kiedy na meczu rozgrywanym wieczorem przy sztucznym świetle, fani siedzący przed telewizorami mogli zobaczyć kibiców opalających się w blasku słońca na trybunach jednego z mundialowych obiektów. Przebieg turnieju jest przedstawiony w bardzo ciekawy sposób. Szczególne miejsce poświęcone jest meczowi ze Związkiem Radzieckim. Spotkanie miało nie tylko wymiar sportowy, ale także polityczny. Skrajne emocje wzbudził Zbigniew Boniek, który po meczu przyszedł do studia polskiej telewizji ubrany w koszulkę kadry ZSRR. Jedni interpretowali to jako przejaw przyjaźni polsko-radzieckiej, inni jako skalp po odniesionym tryumfie. Wprawdzie gracze Piechniczka nie wygrali z drużyną radziecką, ale remis wywalczony w tej rywalizacji dał im przepustkę do półfinału. Dla młodszych kibiców jest to ciekawa lekcja historii zarówno tej traktującej o sporcie, jak i tej opowiadającej o polityce i czasach, jakie miały miejsce w Polsce.

Książka: Kuba

Wielu kibiców z niecierpliwością czekało na tę książkę. Jakub Błaszczykowski to w końcu postać niezwykle ciekawa nie tylko ze względu na boiskowe wyczyny, ale także życie osobiste. W książce będącej dziełem dziennikarki Małgorzaty Domagalik opisane są obie te sfery. A siłą książki jest przede wszystkim to, że z zainteresowaniem mogą ją przeczytać także osoby nieinteresujące się futbolem. Duże zaskoczenie wzbudził fakt, że Błaszczykowski o napisanie książki poprosił dziennikarkę, która na co dzień nie zajmuje się sportem. Jednak trzeba przyznać, że autorka zdecydowanie podołała zadaniu. „Kuba” nie jest typową biografią. To książka napisana w formie reportażu. Zawiera rozmowy Domagalik z Błaszczykowskim, a także sporo wypowiedzi osób znających reprezentanta Polski m.in. babci, która po śmierci mamy zaopiekowała się młodym Kubą, brata Dawida, kumpli z rodzinnych Truskolasów i wreszcie ludzi ze środowiska piłkarskiego, chociażby trenerów Nawałki, Fornalika, Smudy i Kloppa, wujka Jerzego Brzęczka, czy kolegów klubowych. Całość czyta się bardzo dobrze. Niektóre historie wgniatają w fotel, niektóre nawet skłaniają do głębszych przemyśleń. Opisana jest droga chłopaka z małej wsi do świata wielkiego futbolu. Lektura pozwala lepiej poznać Błaszczykowskiego, przyjrzeć się choćby słynnemu problemowi z biletami na EURO 2012. Były zawodnik Wisły Kraków to przede wszystkim człowiek związany ze swoim rodzinnym miejscem i wciąż pozostający w przyjacielskich relacjach z chłopakami, z którymi kopał piłkę w młodości. Dużo miejsca poświęcone zostało na pozaboiskowe  życie piłkarza i tragedię, jaka spotkała go w dzieciństwie. Jest to także opowieść o tym, że ciężką pracą można dojść daleko i osiągnąć wiele, nawet jeśli inni tego nie przewidują. Ciekawa była opowieść o pracy kilkunastoletniego Kuby na budowie, gdzie kierownik powtarzał mu, że „Maradoną nie zostanie”. Po latach, kiedy Błaszczykowski przyjeżdża w rodzinne strony jako piłkarz mający za sobą występy z Orzełkiem na piersi, a także grę w finale Ligi Mistrzów, kierownik, któremu z pewnością jest ogromnie głupio udaje, że nie widzi swojego byłego pracownika. Książkę po prostu warto przeczytać. Wówczas można lepiej poznać Jakuba Błaszczykowskiego i znaleźć odpowiedzi na wiele pytań.


pubsport.pl