„Kultura” kibicowania XXI wieku

W dzisiejszych czasach kibicowanie jakiejś drużynie piłkarskiej wygląda zupełnie inaczej niż kilkanaście lat temu. Mamy na to kilka niezbitych dowodów. Do niedawna na mecze można było przychodzić całymi rodzinami, bez żadnych obaw o bezpieczeństwo, a określenie „wojna” obejmowało walkę na boisku i rywalizację kibiców w dopingowaniu swoich pupili. Obecnie nie mamy co na to liczyć. Nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie sytuacji w Polsce, bo ten problem ma miejsce na całym świecie!

Dziś kibice wyglądają na nieźle zmanipulowanych. Kiedyś było się ze swoją ukochaną drużyną na dobre i na złe, a po przegranym meczu gratulowało się przeciwnikom. Niestety, teraz widzimy, jak fani znikają z trybun, gdy brakuje ich klubowi sukcesów. Przyszedł taki moment, że fani się zmienili. Teraz tkwią w rozumowaniu, że ci, których się dopinguje są „panami” i w ogóle „nikt im nie podskoczy”, zaś piłkarze drużyny rywali to kur…, ich kibice to ch…, a ich stadion trzeba rozpier…

Zmieniła się też atmosfera wokół meczów derbowych. Dawniej takie spotkania były wielkim świętem dla całego regionu. Kibice, podobnie jak piłkarze klubów zza miedzy przyjaźnili się, umawiali się na piwo i tak dalej. Ogólnie rzecz ujmując, żyli w zgodzie. W dzisiejszych czasach doszło do tego, że jednych fanów od drugich trzeba separować, otaczać kordonami policji, a najpopularniejszy powód do bójki na osiedlu to… niezgoda w preferencjach klubowych. Zdarzają się też przepychanki pod takim motywem między graczami zarówno na boisku, jak i poza nim.  Czasami zawodnicy zapominają o piłkarskich ideologiach o grze fair, czy o szacunku dla rywali. Jeżeli na boisku łamania tych wartości, to jak należy zwalczać to zło?!

Jest jedna szansa – mecze reprezentacji. Gdy dochodzi do takich spotkań, podziały pomiędzy klubami znikają (co prawda na chwilę, ale znikają). Wówczas wszyscy zjednoczeni są w jednym – by to właśnie ich rodacy okazali się lepsi od swoich przeciwników. Powstaje pytanie, czy można to przenieść na „szarą rzeczywistość” drużyny ligowej?

Można, ale trzeba znów na pierwszy plan dać prawdziwych kibiców, a nie chuliganów i stadionowych bandytów. Niestety, w Polsce fanów wrzuca się do jednego worka i zamiast karać poszczególne jednostki, stosuje się odpowiedzialność zbiorową w postaci np. zamykania stadionów. To nie jest sposób na pseudokibiców, a raczej wyraz bezradności władz. W Anglii, gdy ktoś coś przeskrobie ma tak dotkliwą karę, że na obiekt sportowy już nie wróci, a jeśli już, to z pewnością nawrócony. Fakt, że trzeba było w to włożyć wiele pracy, ale najważniejsze, że osiągnięto cel.

Da się jeszcze wrócić do tego, co było przed kilkunastoma laty na piłkarskich trybunach. Należy jednak stawić czoło i zlikwidować tych, którzy wizerunek kibiców psują, a dopuścić do głosu tych prawdziwych fanów. Jeśli tak się nie stanie, to burdy na piłkarskich arenach będą zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i futbol bardzo utraci na wartości.

Felieton pisany na język polski, a więc dedykuję go mojej polonistce – p. Alicji. Mam nadzieję, że jest napisany poprawnie i wpadnie mi ocena bardzo dobra 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl