La Furia Roja bez furii

27 czerwca 2012 roku. Data ta może być pamiętana długo przez kibiców kopanej na całym świecie. Dziś Hiszpania gra o finał Euro z Portugalia i chyba jeszcze nikt nie miał lepszej okazji, aby zakończyć dominację na nie tylko europejskim podwórku aktualnych Mistrzów Świata i Europy.

Od 2008 roku, czyli od pierwszego sukcesu złotej generacji hiszpańskiego futbolu, piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego są bezdyskusyjnie najlepszą narodową jedenastką na świecie. Tak do Euro 2008, jak Mundialu 2010 startowali jako faworyci i zwyciężali w nich zasłużenie. Jednak już od triumfu na boiskach w Południowej Afryce widać w drużynie Del Bosque tendencję spadkową.

Ta sama strategia grą systemem miliona podań, jak przed czterema laty potrafiła zachwycić nawet największych jej przeciwników, tak teraz doprowadza nawet do irytacji największych jej zwolenników. Powodów takiego, a nie innego stanu rzeczy jest kilka.

Wiadomym jest, że nawet to, co jest najgenialniejsze ma swoje minusy. A system Hiszpanów, który długo wydawał się tak genialny ma ten owy minus – brak jakiejkolwiek jego modyfikacji, najmniejszej zmiany, kroku naprzód. Gra Xaviego i spółki nie jest już tak efektywna (i efektowna również), gdyż rywale wiedzą już czego się spodziewać, a są trenerzy, którzy potrafią obrać taką taktykę, która okaże się skuteczna na to, co jeszcze do niedawno przerażało każdego rywala mistrzów Starego Kontynentu. Przeciwnicy potrafią już ich „przeczytać”, niewiele już zaskakuje w futbolu przez nich serwowanym. Kto stoi w miejscu, ten się tak naprawdę cofa.

Swoją „cegiełkę” do takiego stanu rzeczy dokłada również sam Del Bosque. Fachowcem on jest co prawda z górnej, a nawet najwyższej półki, jednak ma jedną dużą wadę – nie lubi wiele zmieniać w grze swoich drużyn. Kolejnym problemem Del Bosque jest absencja Davida Villi. Boss „La Roja” (stwierdzenie „La Furia Roja” już raczej nie powinno być używane) zamiast skorzystać z Torresa, Llorente czy Negredo gra taktyką 1-4-6-0. A na dłuższą metę bez nominalnego napastnika grać się po prostu nie da. Problemem jest także brak Puyola, lidera i przywódcy defensywy. Obrona hiszpańska popełnia w tym turnieju błędy, jakie wcześniej im się przytrafiały niezwykle rzadko.

Dzisiejszy rywal Hiszpanów wcale nie stoi na straconej pozycji – tak jak miało to miejsce na dwóch ostatnich turniejach. Portugalczycy z meczu na mecz rozkręcają się coraz bardziej, tak jak ich niekwestionowany lider Cristiano Ronaldo. A do tego, w odróżnieniu od poprzednich imprez rangi mistrzowskiej partnerzy snajpera Realu wcale od niego nie odstają.

Wynik jest sprawą otwartą. Jeśli Portugalia zaprezentuje poziom, jaki osiągnęła w meczach z Holandią i Czechami, to jest w stanie walczyć z Hiszpanami jak równy z równym. Wątpię w nagłą metamorfozę zespołu Del Bosque, a to zwiastuje tylko prawdziwą piłkarską ucztę. I niech tak się stanie.


pubsport.pl
Adrian Adamus

tu piszę:
http://www.angielskapilka.com/
http://futbolnanie.blox.pl/html

http://www.myspace.com/adek666a