Ładna walka o kryształową kulę; Jestem zadowolony z Polaków

Pierwszy sezon PŚ w skokach narciarskich bez Adama Małysza zakończony. Stawialiśmy sobie przed nim wiele pytań, na które w jego trakcie zdołaliśmy znaleźć odpowiedź. Przeżywaliśmy wiele chwil radości, było też dużo emocji związanych z walką o kryształową kulę.

Tak dużo jest tematów do omówienia, że nie wiedziałem, od której strony zabrać się za pisanie tego tekstu. Ostatecznie najpierw pojadę po wierzchu, a potem zagłębiać się będę w szczegóły. Zwycięzcą został Anders Bardal, który przez cały sezon prezentował się bardzo dobrze. Na samym początku wystrzelił Andreas Kofler, ale po Turnieju Czterech Skoczni jego skoki nie były już kapitalne, czy niesamowite, a świetne i bardzo dobre. Odwrotnie zaś działo się z Norwegiem. Przewaga Kofiego, która w pewnym momencie wynosiła prawie 200 punktów w połowie stycznia zaczęła topnieć, aż w końcu w Willingen Austriak stracił żółtą koszulkę, którą posiadał od samego początku sezonu. Nie dał rady już potem jej odzyskać.

Pomimo tego, że tylko dwóch skoczków było liderami klasyfikacji generalnej PŚ, walka i emocje o końcowe zwycięstwo trwała tak naprawdę do samego końca, do superweekendu w Planicy. To sprawiało, że na każde zawody czekałem ze zniecierpliwieniem. Byłem bardzo naładowany. W połowie sezonu moja radość z tego powodu wykipiała. Najlepsza była świadomość, że jeszcze wiele konkursów zostawało do rozegrania, a ja już się cieszyłem. Głównie z tego, iż nie było dominacji ani jednego zawodnika, ani jednej reprezentacji (Austriakom ucierali nosa Norwegowie) i za każdym razem faworytów do zgarnięcia stu punktów było co najmniej kilku.

Patrząc indywidualnie, do udanych sezon 2011/2012 zaliczą na pewno skoczkowie na podium generalki Pucharu Świata oraz najlepsi lotnicy. O dwóch zawodnikach z tej pierwszej trójki już mowa była, dodajmy do niej Gregora Schlierenzauera. Owszem, może Austriak nie zdobył kryształowej kuli, ale był tylko o 58 punktów gorszy od zwycięzcy. Ponadto wygrał pierwszy raz w karierze Turniej Czterech Skoczni i potrafił podnieść się po nieudanym dla niego miesiącu (od 12 lutego do 11 marca).

Oprócz Schlieriego ze swoich osiągnięć powinni się cieszyć Martin Koch, Robert Kranjec i Daiki Ito. Reprezentant Austrii kolejny raz udowodnił, że kocha loty narciarskie, czego dowodem są drugie miejsce w klasyfikacji lotników oraz brąz na Mistrzostwach Świata. W dodatku w tym roku skoczek z Villach wygrał swój pierwszy indywidualny konkurs na obiekcie niemamucim (Oslo)!

Z kolei Słoweniec z Vikersund wywiózł dwa medale, w tym indywidualne złoto. Jakby było tego mało, zajął najlepsze w życiu miejsce w klasyfikacji PŚ – 9. pomimo skoków w kratkę, z czego jest znany. Trzeci z wymienionych, Daiki Ito, także odnotowywał najlepsze w karierze występy. Tylko w ostatnich czterech miesiącach zaliczył ponad dwa razy więcej podiów niż od początku swojego skakania wśród najlepszych.

Jeśli zaś spojrzymy drużynowo, to przede wszystkim rzuca się w oczy fakt, że Norwegowie doganiają Austriaków. Były obawy o to, jak przygotuje kadrę Alexander Stoeckl, lecz okazało się, że następca Miki Kojonkoskiego przyniósł wiele sukcesów zarówno sobie, jak i swoim podopiecznym z Andersem Bardalem na czele. Srebrny medal Rune Velty na MŚ i taki sam krążek całej reprezentacji na tej imprezie oraz dwa wygrane konkursy drużynowe także są między innymi jego zasługą.

Poza tym cieszyć się mogą reprezentacje Słowenii i Niemiec, które liczyły się w konkursach zarówno indywidualnych, jak i zespołowych. Kroczki w przód robią też Włosi (strzeżmy się przed mikstami na MŚ 2013!) oraz my, Polacy. W tył zaś Finowie. Tam to naprawdę zrobił się problem. Jeśli najlepszym zawodnikiem reprezentacji jest… były kombinator norweski (nie ujmując oczywiście zasługom Anssi Koivuranty), to naprawdę jest niedobrze.

Właśnie, nie było jeszcze o naszych skoczkach! Już nadrabiam. Z całej reprezentacji jestem zadowolony. Przede wszystkim z Kamila Stocha i Piotra Żyły ale i także z tych młodszych. „Wiewiór” był drugim polskim skoczkiem w czołowej „30” Pucharu Świata i poprawił rekord Polski w długości lotu. Regularnie zdobywał punkty i dawał nam powody do zadowolenia – był ktoś więcej niż tylko Kamil.

Stoch ma za sobą najlepszy sezon w karierze, a mógł on być jeszcze lepszy. W końcówce sezonu zabrakło już chyba sił na czołówkę, ale i tak myślę, że pomógł on w zagojeniu się „rany” po odejściu Adama Małysza. Nie zastąpi nam Wielkiego Mistrza, lecz będzie tworzyć nową, własną historię. Siedmiokrotnie widzieliśmy go na podium, z czego dwa razy na najwyższym jego stopniu. Kamil się rozwija i wciąż uczy, ale już pokazuje, że potrafi skakać na najlepszym poziomie. Za to mu dziękujemy i prosimy, by tak pozostało.

W tym sezonie nasza reprezentacja to nie tylko Stoch i Żyła, ale i cała rzesza młodych obiecujących zawodników – Maciej Kot, Aleksander Zniszczoł, Krzysztof Miętus i Klemens Murańka. Dawno polski trener (bo trzeba sięgnąć pamięcią przed Łukasza Kruczka) nie miał takich możliwości przy wyborze składu. Były nawet możliwości, że cała szóstka jeździła na zawody, co było świetnym rozwiązaniem dla nich. Chyba pierwszy raz wierzę prezesowi Apoloniuszowi Tajnerowi, że szkolimy młodzież, która aspiruje do wielkich sukcesów. Oby udało się to podtrzymać na kolejne lata, żebyśmy mogli uśmiechać się do telewizorów nie tylko z powodu lidera kadry, ale i jego, miejmy nadzieję, niewiele gorszych kolegów.

Porozpływałem się nad poziomem wielu zawodów tego sezonu, lecz niestety było też kilka nieprzyjemnych momentów i skandali. Bardzo często w rezultaty osiągane przez zawodników mieszał się wiatr, za który przyznawano bądź zabierano punkty, a także jury poprzez zmianę belek startowych, co również wpływało na łączną notę skoczków. Apogeum wszystkiego miało miejsce w Planicy, gdzie w niedzielę organizatorzy nie mogli się zdecydować na jedną platformę startową.

Nie przypominam sobie, aby warunki atmosferyczne aż tak namieszały w wynikach w przeciągu ostatnich 10 lat. Było wprawdzie kilka niespodziewanych roztrzygnięć, np. Mistrzostwo Świata Andreasa Kuettela w Libercu, ale to pojedyncze wypadki. W sezonie 2011/2012 wiele konkursów odbyło się tylko w połowie (patrz na Turniej Czterech Skoczni, indywidualne MŚ w lotach). Nowy system punktowy nie dość, że nie rekompensuje „szkód” wyrządzonych przez wiatr, to jeszcze bardziej wyczula nas na nie. A jeszcze parę lat temu nikt na to nie zwracał uwagi… Nowe punktowanie skoków to temat na osobny felieton, więc zostawię go i powiem jedynie, że znów się nie sprawdził.

Z pewnością obawialiśmy się o polskie skoki narciarskie bez Adama Małysza, ale chyba dobre występy naszych reprezentantów pomogły nam pogodzić się z tym przykrym faktem. Sezon 2011/2012 obfitował w wiele niespodziewanych wydarzeń. Można powiedzieć, że skutek był fantastyczny, ale przyczyna denerwująca. Nie zgodzę się z koleżanką Anią Pilarską, że sezon był słabszy od poprzedniego. Według mnie był porównywalny. To prawda, że Puchar Świata wygrał skoczek minimalnie lepszy od pozostałych, ale on po prostu ucierpiał najmniej ze wszystkich przy tych wszystkich kalkulacjach i obliczeniach. Staram się po prostu patrzeć na wyniki bez punktów za belkę i wiatr, bo i tak dla zawodnika liczy się przede wszystkim odległość i lot.

Już w tej chwili nie mogę doczekać się kolejnego sezonu, a wcześniej Letniej Grand Prix. Moja miłość do skoków narciarskich odżyła i znów została wystawiona na próbę, choć jestem przekonany, że przetrwa!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl