Łapanie rytmu meczowego vs. zmęczenie sezonem – zapowiedź ekstraklasy

Dziś po długiej przerwie wracają rozgrywki T-Mobile Ekstraklasy. Ligowcy odpoczywali od grudnia, a kibice się nudzili. Jednak dość już czekania, czas zacząć walkę o ligowe punkty. Przed nami zaledwie 13 kolejek. Śpieszmy się cieszyć ekstraklasą, w tym roku odejdzie wyjątkowo szybko. 

Wielokrotnie narzekamy, że nasi piłkarze nie grają z taką intensywnością jak na zachodzie. Wygląda na to, że w tym roku możemy sobie to darować. Między 17 lutego, a 6 maja rozegra się batalia o mistrzostwo Polski. W związku z Euro 2012 rundę wiosenną ściśnięto maksymalnie – potrwa 81 dni. Dla przypomnienia – jesień, choć o 4. kolejki dłuższa, trwała ponad 4 miesiące. Odnotujmy też, że zimowy odpoczynek zajął piłkarzom 65 dni. Co wynika z takiego kalendarza?

Z ekstraklasą będziemy mieli do czynienia co tydzień. Nie będzie żadnej przerwy, na rozgrywki reprezentacyjne czy święta. Kadra rozegra w tym czasie tylko jeden mecz – 29. lutego, w środku tygodnia, pomiędzy 19 i 20 serią spotkań ligowych. Dotychczas były dwa standardowe wytłumaczenia dla niskiego poziomu meczów w lidze: po pierwsze, przez około 2 miesiące mówiło się, że dopiero łapiemy rytm meczowy, po trudnym okresie przygotowawczym. Potem, gdy liczba kolejek trochę oddaliła się od 23-24, zaczynało się mówienie o zmęczeniu wyczerpującym sezonem i walką na kilku frontach. Już wtedy to się często zlewało, tzn. jedni jeszcze łapali rytm, drudzy już odczuwali zmęczenie, a kibice patrzyli na kiepskie mecze. Co powiedzieć teraz?

Wydaje się, że złapanie rytmu meczowego nie powinno być trudne, grać będzie się regularnie, jak pisałem – co tydzień. Nie wykluczam, że dziś, ewentualnie za tydzień, jakąś tego typu wypowiedź usłyszymy, ale później – będą one niedopuszczalne. Gorzej może niestety być ze „zmęczeniem sezonem”. W tegorocznej batalii ono będzie największym zwycięzcą. Popatrzcie na kalendarz poniżej.

Luty
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
Marzec
1
6
7
8
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
Kwiecień
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
Maj
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15

Legenda:
Fioletowy – Ekstraklasa
Czerwony – Puchar Polski
Żółty – Reprezentacja
Ciemnoniebieski – Liga Europy
Jasnoniebieski – ewentualne dalsze rundy LE

Jak widzicie – dawka futbolu ligowego będzie potężna. Dochodzą jeszcze mecze Pucharu Polski (czerwony kolor) i ewentualnie, daj Boże, Liga Europy z udziałem Wisły i Legii. Najlepsi muszą nauczyć grać co trzy dni, o najwyższą stawkę. Rok temu nie podołał temu Lech Poznań, którego kreowaliśmy na etatowego reprezentanta w Europie. Lech nie dał rady na żadnym z trzech frontów, na których walczył poprzednią wiosną, a przypomnijmy – trwała ona do końca maja, nie do pierwszego tygodnia. Właśnie ten kalendarz uważam za największy sukces nadchodzącej rundy. Chcę zobaczyć polskich piłkarzy w takim maratonie, co więcej chcę, by co roku go wydłużano, aż do momentu gdy normą będzie 17 spotkań ligowych w każdej rundzie. Niech słaniają się na nogach, ale niech grają i wchodzą na przyzwoity poziom kondycyjny.

Co nowego, tak poza tym? Niewiele, kluby poskąpiły grosza na transfery. Kilka z nich przystąpi do rozgrywek w niemal niezmienionych składach. Co dziwne – wśród szóstki, która nie wydała grosza na transfery, są Lech, Wisła i Legia. Na przeciwnym biegunie oczywiście Polonia Warszawa, choć i tu obyło się bez rewolucji i milionowych wzmocnień. Ogólnie – w poprzednią zimę Lech Poznań wydał na nowych piłkarzy więcej pieniędzy niż teraz cała liga. Oczywiście jest kila wzmocnień, na które trzeba zwrócić uwagę, przede wszystkim mowa tu o Nacho Novo w Legii, ale chyba nie będzie wielkim nadużyciem, jeśli powiemy, że bilans importu i eksportu wyszedł w tym okienku na minus.

Zdecydowanym faworytem wydaje się być Śląsk. 4 pkt. przewagi to w tak krótkim sezonie sporo. Wrocławianie zaprezentowali się dobrze w sparingach, remisując z Victorią Pilzno i CFR Cluj – uczestnikami Ligi Mistrzów. Orest Lenczyk wie co robi i mówi. Jeżeli  z jego ust padają słowa „w sparingach wyglądało to obiecująco”, to musi być to prawdą. Śląsk utrzymał najważniejszych graczy i wzmocnił się obrońcą Marazem ze Słowacji i pomocnikiem Stevanovicem ze Słowenii. Kluczowe mogą być dwa pierwsze mecze – Śląsk zagra u siebie kolejno z Ruchem i Legią. Moim zdaniem – jeśli wygra oba to potem będzie już tylko z górki i sprawa tytułu będzie pozamiatana.

Dużo będzie zależeć od tego, czy Wisła i Legia zagrają w 1/8 finału LE. Jeżeli tak to można się spodziewać, że Śląskowi ubędą dwaj poważni konkurenci. W takim wypadku, czarnym koniem może być Polonia Warszawa,  która pod koniec jesieni złapała dobrą dyspozycją. JW tym razem był spokojniejszy na rynku transferowym, ale i tak sprowadził ciekawego zawodnika. Gruzin Dwaliszwili ma 26 lat i w swojej karierze strzelił podobno 102 gole w 227 meczach. Dlaczego piszę właśnie o Polonii? Po pierwsze – uważam, że pasmo wtop Wojciechowskiego musi się kiedyś skończyć. Widać, że prezes uczy się na błędach i już nie podejmuje tak pochopnych kroków jak dawniej. Kadra jest ustabilizowana. Pół żartem, pół serio – 13 kolejek to może być za mało, żeby zdążyć zmienić trenera. Po drugie – Polonia – jako jedyna z czołówki może od początku skupić się tylko na lidze – odpadła już  z krajowego pucharu. No i wreszcie – nikt nie będzie co chwila pytał, za co ten Bonin bierze tyle pieniędzy. Piłkarz jest już zawodnikiem ŁKS-u Łódź.

Mało zmian w składach nie oznacza żadnych zmian w klubach. Na ławkach trenerskich zasiądą dwaj byli piłkarze: menadżer Świerczewski w ŁKS, a trener Hajto w Jagiellonii. Ten drugi zapowiada, że chce być Sir Alexem Fergusonem Białegostoku i pracować tam 20 lat. Trzymamy kciuki, bo stabilizacja to towar, który w lidze sprzedają chyba na kartki. Tegoroczny przydział nie objął na pewno ŁKS-u i pozostaje się cieszyć, że klub w ogóle przystąpi do rozgrywek. Co prawda „parking będzie nieodśnieżony” ale ŁKS zagra, dziś na inaugurację z Polonią. Inna sprawa – jaka to będzie gra. Łodzianie to pierwszy kandydat do spadku. Kto oprócz nich? Typowania się nie podejmę, bo wir strefy spadkowej może wciągnąć pokaźną grupę drużyn, nawet takich, o których teraz w tym kontekście nie myślimy.

Może to co napiszę będzie szablonowe jak fabuła  seriali na TVN-ie, ale, co by się nie działo, liga od początku będzie ciekawa. Dla kibiców piłkarskich idzie najlepszy czas od wielu lat. Najpierw interesująca, „ekspressklasa”, a potem Mistrzostwa Europy.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/