Łatwy sezon Wisły Kraków.

Tomasz Frankowski po meczu w Krakowie, który Jagiellonia przegrała z Wisłą (0-2) złożył Krakowianom gratulacje z tytułu zdobycia w tym sezonie Mistrzostwa Polski. Czy najskuteczniejszy snajper obecnego sezonu się trochę nie pospieszył? Uważam, że nie.

„Franek” wie co mówi i ma z pewnością rację. Wisła jako jedyny zespół z czołówki wykazuje wiosną jakiekolwiek chęci, by wygrać ligę. Od początku rundy rewanżowej można odnieść wrażenie, że na końcowym zwycięstwie nikomu nie zależy tak jak Robertowi Maaskantowi i jego zawodnikom, a bliższe prawdy jest wręcz stwierdzenie, że nikomu poza Wisłą na zdobyciu tytułu nie zależy zupełnie.

Obrońcy tytułu – Lech Poznań już na starcie rozgrywek „określili” swoje cele na ten sezon, a właściwe to „dali znać” reszcie stawki, że oni w tym sezonie o tytuł nie walczą. Zgodnie z „deklaracją” Poznaniacy usadowili się wygodnie w środku tabeli i beztrosko sobie remisują, wygrywają i przegrywają – tak na zmianę.

Legia Warszawa miała „odpalić” na wiosnę, bo jak na Łazienkowskiej sami przyznali – jesienią mieli więcej farta niż … wydali na „wzmocnienia” przed sezonem. No i Legia … nie „odpaliła”, a trener Skorża na pytanie „co się dzieje z jego zespołem?” odpowiada konsekwentnie i z rozbrajającą szczerością „nie wiem”. Na dodatek wiosną Legioniści już nie mają jesiennego farta i co za tym idzie – przestali zbierać punkty.

Na koniec zostawiłem ekipę z Białegostoku. Nie ma się co pastwić nad Jagiellonią i Michałem Probierzem, bo to nie jest tak, że „Żubry” grają poniżej swoich możliwości w tej rundzie. To runda jesienna była nadzwyczaj udana w ich wykonaniu, a marna postawa ligowych rywali tylko przyczyniła się do tego, że drużyna lidera rundy jesiennej stała się w oczach większości kibiców najlepszym teamem w Polsce.
Nawet Probierz popełnił ten błąd i uwierzył, że jest najlepszym trenerem w Ekstraklasie i nie potrzebuje do szczęścia Grosickiego. Nie twierdzę, że nieobecność „Grosika” jest główną przyczyną słabej wiosny Jagielloni, ale „ziarnko do ziarnka i” …

Podsumowując.
Wisła Kraków zostanie Mistrzem w sezonie 2010/2011, bo mimo przeciętnej gry, prezentuje się najrówniej. Regularnie punktuje rywali, którzy z kolei nie potrafią ustabilizować formy i grają nierówno. Każdy może w tym sezonie wygrać z każdym – z wyjątkiem Wisły, której pokonać nie będzie tak łatwo.


pubsport.pl