LE: Najpierw nudno, potem ekscytująco

Na czwartkowy wieczór z Ligą Europy wybrałem sobie dwa mecze rozgywane w Portugalii. O 19:00 na Estádio Municipal de Braga, gospodarze (szkoda, że nie Lech) podejmowali Liverpool. Po tym meczu nastąpiło emocjonujące, ale niezbyt piękne spotkanie Benfiki Lizbona, mistrza Portugalii, który otarł się o 1/8 LM, z PSG, zwycięzcą grupy śmierci (J, z Sevillą, Borussią i Karpatami). Nieciekawie było w Bradze, dlatego większą część wpisu poświęcę wydarzeniom na Estádio da Luz.

SC Braga – FC Liverpool

Tylko jeden gol i to jeszcze z rzutu karnego roztrzygnął mecz Bragi z Liverpoolem. Kolejny raz, piłkarze Domingosa Paciencii wykorzystali atut własnego boiska, choć ta wygrana nie była przekonująca. W całym spotkaniu obie drużyny oddały po 4 strzały, z czego po 2 celne. Gdyby optycznie oceniać to starcie, to I połowę wygraliby gospodarze, a II The Reds. Po zdobytej bramce w 18. minucie, Sporting usiłował ruszyć za ciosem, ale udało się oddać jeszcze tylko jedno uderzenie. Próbował Silvio, ale trafił w poprzeczkę. Goście byli niewidoczni, mieli duże problemy z dostaniem się w pole karne rywali, a o strzeleniu na bramkę już nie wspominając…

W drugiej odsłonie meczu, obraz gry zmienił się i to LFC oblegało bramkę gospodarzy, ale niewiele z tego wynikało. Zmiana gry to efekt pojawienia się na boisku Andy’ego Carrolla. To on próbował poderwać kolegów do ataków. Jednakże on sam jeden może niewiele. Podopieczni Kennego Dalglisha mieli duże kłopoty z dostaniem się w pole karne Artura, trzykrotnie strzelili w stronę bramki, ale to wszystko, na co było ich stać.

Zmartwił mnie ten obrazek bezradnego Liverpoolu. Ich postawa w tym meczu świadczy o ich obecnym poziomie. Zdecydowanie brakowało Gerrarda i Suareza. Być może piłkarze Liverpoolu poczuli się niepewnie na tym nietypowym stadionie, przecież wielu z nich pierwszy raz od wielu lat grało ważny mecz bez trybun za bramkami. Oni są przyzwyczajeni do tej słynnej The Kop, gdzie zawsze kibice wspaniałymi śpiewami motywują ich do walki.

Pomimo tego rezultatu, uważam, że The Reds awansują do ćwierćfinału. Chociażby dlatego, iż rewanż odbędzie się na Anfield. Będzie na pewno chłodniej, do czego piłkarze z portugalskiego klubu są nieprzyzwyczajeni. Poza tym, przypominam sobie pierwszy mecz z Lechem, przy Bułgarskiej w Poznaniu i pamiętam stamtąd tylko drużynę Kolejorza. Braga tam nic nie zagrała!

Rewanż, podobnie jak pierwszy mecz pokaże czwórka. Bardzo dobrze, nie będziemy musieli szukać tego meczu po internecie.

SL Benfica – Paris St. Germain

To, co wydarzyło się na tym spotkaniu sprawiło, że przeżyłem naprawdę wspaniałe emocje. We wstępie napisałem, że było to ekscytujące, lecz niezbyt piękne starcie. Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż oglądaliśmy dużo strzałów na bramkę, ale akcje podbramkowe często wynikały z… błędów rywali. A to złe podanie, to dalekie, bezsensowne wybicie i ruszamy pod pole karne przeciwnika!

Przez pierwsze 10 minut, obie drużyny się „badały”. Oddały po 2 strzały, sprawdziły, jak radzą sobie bramkarze. W 14. minucie Nene świetnie podał w polu karnym do Peguy Luyinduli i Francuz zdobył gola. (Szkoda, że transmisja internetowa urwała mi się od 13 do 19 minuty…). Stracona bramka podcięłą skrzydła gospodarzom, drugi kwadrans należał zdecydowanie do paryżan. Okazje mieli Erdinc oraz Bodmer, ale dobrze bronił Roberto. W ostatnich dwudziestu minutach pierwszej połowy przebudzili się piłkarze Jorge Jesusa. Po przechwytach piłki w połowie placu gry, szukali okazji na bramkę Edela. Udało się w 42. minucie. Carlos Martins przelobował obrońców PSG, do futbolówki doszedł Maxi Pereira, który doprowadził do remisu. To zapowiadało wspaniałą walkę w II połowie.

Taką właśnie mieliśmy, choć już nie tak często uderzano na bramki. Jako pierwsi, szanse mieli goście. Uderzenia z dystansu Nene i Erdinca nie znalazły drogi do siatki drużyny z Lizbony. Później był taki najgorszy okres w tym spotkaniu, gdzie więcej walczono w środku pola. Na szczęście ostatnie 15 minut znów dało nam się nacieszyć okazjami bramkowymi. Gola, jak się okazało na wagę zwycięztwa, Benfica strzeliła w 81. minucie meczu. Fantastyczny strzał sprzed szesnastki oddał Franco Jara. Siedziało na nim dwóch obrońców, praktycznie nie miał miejsca na oddanie próby, a jednak spróbował i się udało. Po tym zdarzeniu, PSG jeszcze próbowało, atakowało całą drużyną, ryzykowali nadzianie się na kontry gospodarzy, lecz zdołali tylko raz zagrozić bramce strzeżonej przez Roberto.

Spośród zawodników, to wyróżnić można na pewno strzelca drugiego gola dla Benfiki, Franco Jarę, którego trafienie bardzo mi się podobało. Poza nim, często udzielali się w ataku napastnicy obu zespołów. Ważną rolę odgrywali też skrzydłowi, do których piłka często była grana, gdy nie udawało się przez środek. Dobry występ zaliczyli też obaj bramkarze – Roberto i Apoula Edel. Przy żadnej z bramek nie mieli dużej szansy na obronienie. I tak mieli kilka wspaniałych interwencji.

Tak jak w meczu 1/16, który oglądałem, Sevilli z Porto, znów nie było gry na najwyższym poziomie, a emocje dało się odczuć. Już zdążyłem się kiedyś obronić swoim stwierdzeniem, iż „gra błędów również potrafi przyprawić o emocje”. Mecz na Estadio da Luz mnie w tym utwierdził. Cieszę się, że rewanż pokaże Polsat Futbol, bo przynajmniej w internecie będzie transmisja po polsku.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl