Legia odfruwa na cztery punkty

Hit hitowi nierówny. W meczu ”na szczycie” Ruch przegrał z Legią 0:2 i nie odczarował Łazienkowskiej. Sen Niebieskich o pierwszym miejscu ulotnił się jak bańka mydlana, ale gra o mistrzostwo dopiero wkracza w decydującą fazę. 

Niebiescy grali zachowawczo głęboko schowani w obronie, konsekwentnie, bez chaosu i nieprzemyślanych szarż, czego owocem były tylko trzy strzały w ciągu 45 minut do pięciu Legionistów. Jednakże w pierwszej połowie został oddany zaledwie jeden (1!) celny strzał. Był to wyrównany, ale przeciętny mecz, który po pierwszej połowie można było nazwać rozczarowaniem.

Przed meczem dla natemt.pl Wojciech Grzyb napisał:

To nie jest mecz o tytuł. Jeszcze nie. Na razie jest to mecz o pozycję lidera. Tylko i aż.

Goście po efektownych zwycięstwach nad Wisłą w lidze i Pucharze Polski, z Widzewem, Jagiellonią i  Lechem zostali zatrzymani na Łazienkowskiej.

Stadion nie był zapełniony w 100%, mimo, że mecz toczył się o fotel lidera. Każdy mecz ”na szczycie” zwykliśmy nazywać hitem, by potem ta rewelacja okazała się przeciętnym widowiskiem. Część kibiców nie została wpuszczona na ”Żyletę” ze względu na posiadanie zabronionych przedmiotów czyli flag ze sztycówkami.  Policja musiał interweniować. Wieść niesie, że użyto gazu do rozproszenia tłumu.

Gospodarze grali z zaangażowaniem, ale nie stworzyli sobie groźnych sytuacji. W przerwie meczu Kuba Wawrzyniak powiedział, że zespół tylko momentami grał agresywnie. Piłkarze Macieja Skorży zamykali gości na ich połowie, mieli większe posiadanie piłki, ale mecz toczył się w jednostajnym tempie. Ruch grał zachowawczo, skupiając się na defensywie i stałych fragmentach gry. Jednak to konsekwentniej walczyli gospodarze, którzy wykorzystali dwie okazje, w których swój udział miał Danijej Ljuboja.

Ten piłkarz w 26 minucie dostał piłkę, ale do końca Piotr Stawarczyk walczył i zablokował strzał Serba.  Była to pierwsza składna próba gospodarzy. Dominowała walka w środku pola. Ruch głęboko schowany przy stałych fragmentach gry, grał mniej chaotycznie, ale w przeciągu 90 minut piłkarze Waldemara Fornalika oddali tylko cztery celne strzały.  Legia prawie nie używała skrzydeł w pierwszej części spotkania. Piłka była rozgrywana głównie w środku pola, ale niewiele z tych akcji przynosiło efekty.

Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Gabor Straka został ukarany żółtym kartonikiem po faulu taktycznym na Radoviciu tym samym wykluczając się z gry w Wielkich Derbach Śląska. Chwilę później Piech wycofał piłkę w polu karnym i Straka oddał strzał, ale futbolówka minęła słupek bramki Dusana Kuciaka o dosłownie metr.

W 53 minucie Maciej Jankowski dostał piłkę od Piecha 40 metrów od bramki, podcholował piłkę, ograł Vrdoljaka,  ale w końcówce dobrze zachował się golkiper Legii, który zablokował strzał.

Niemal 200 sekund później Kuciak szybko wznowił grę. Piłka dotarła do Ljuboji na flance. Serb zgrał do Radovica, a ten wypuścił w uliczkę Michała Kucharczyka, który wyprowadził Legię na prowadzenie. Jeszcze po rykoszecie piłka odbiła się od Rafała Grodzickiego. W odpowiedzi Zieńczuk oddał strzał, ale na miejscu była Kuciak. Po zdobyciu bramki, Legioniści nie zagrozili bramce Peskovica, natomiast to Ruch przycisnął.

Jednak to gospodarze konsekwentnie kontrolowali przebieg gry, czego efektem była 10 bramka w sezonie Ljuboji. Akcja rozpoczęła się od Nacho Novo, który zagrał do Kiełbowicza na pełnym gazie. Ten wytrzymał do końca, spokojnie po skosie wyłożył piłkę Ljuboji i gospodarze odfrunęli rywalowi na cztery punkty w ligowej tabeli , zapewniając sobie fotel lidera przynajmniej do meczu Polonii z Ruchem na Konwiktorskiej 20 kwietnia. Chorzowianie wracają do domu ”na tarczy”, w perspektywie mając ciężkie spotkanie z rewelacją rundy wiosennej – Górnikiem Zabrze.

”Niebieska Erka” nie powtórzyła wyczynu z ubiegłego roku, kiedy po trzech bramkach Arkadiusza Piecha goście wywieźli trzy ”oczka” z trudnego terenu?pierwszy raz od 10 lat. Warto wspomnieć, że w ciągu trzech dekad, Niebiescy z Legią wygrali zaledwie dwa razy. (sezon 1983/84 i 2010/11).


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html