Legia odmieniona

Legia Warszawa swoją postawą od początku sezonu mocno zaskakuje. Przynajmniej mnie, ale sądzę, że nie tylko mnie. Na europejskim podwórku prezentuje się najlepiej ze wszystkich drużyn reprezentujących Polskę. Ma przecież już zapewnione wyjście z grupy LE. W lidze też nie zawodzi.

Maciej Skorża jeszcze niedawno był już w Legii prawie skończony. Pod koniec ubiegłego sezonu były prowadzone rozmowy z Vladimirem Weissem, które ostatecznie zakończyły się fiaskiem. My o tym wiedzieliśmy. Skorża o  tym wiedział. Jego odejście było już niemalże przesądzone. Ale został. Ja absolutnie nie zgadzałem się z decyzją władz warszawskiej ekipy. Po pierwsze dlatego, że do trenera Skorży przekonania nie miałem. Nie miałem przekonania po tym co działo się z Legią w zeszłym sezonie.  Po tym co wydarzyło się w dwumeczu z estońską Levadią, gdy był trenerem Wisły. A po drugie, jak ma się czuć trener, który wie, że od zwolnienia dzieliło go naprawdę niewiele, jeden podpis słowackiego szkoleniowca. Wydawało mi się, że ten projekt nie ma już szans powodzenia. Ba, byłem tego niemal pewny.

I teraz muszę przyznać szczerze, że zupełnie nie spodziewałem się po Legii tego, co ekipa z Łazienkowskiej gra w tym sezonie. Może Legioniści nie grają olśniewająco, ale w miarę przyzwoicie. Jednak przede wszystkim – wygrywają. Nie, nie chodzi mi tu  o ligę, bo tu rywali z wysokiej półki nie mają. Chodzi o puchary, ponieważ to tutaj nas najbardziej legioniści zaskoczyli. Przyznaję, myślałem, że nawet Gaziantepspor może być dla podopiecznych Skorży nieosiągalny. No i znowu się nieźle zdziwiłem. Legioniści wyeliminowali ekipę z Turcji, a potem to już chyba doskonale wiemy jak było.

Teraz „Wojskowi” mają już zapewnione wyjście z grupy.

Legia stała się drużyną, jak na polskie standardy, bardzo ciekawą. Może nie jest to na razie Bóg wie jaka ekipa, ale naprawdę fajnie to wygląda. Drużyna złożona jest w większości z Polaków. Legia to jest taka nieźle dobrana mieszanka rutyny z młodością. Jest trzech, czterech gości z solidnym, bardzo solidnym bagażem doświadczeń, którzy są pewnego rodzaju liderami tej ekipy. Zwłaszcza mam tu na myśli Michała Żewłakowa, który może kapitanem nie jest, ale widać jak dyryguje defensywą. Zresztą Michał jest znany z tego, że potrafi kolegów w odpowiedni sposób zmotywować. Nawet jak nie idzie.  Ale mamy też tu kilku zawodników w wieku około 25 lat, lecz również nie brak tu – i to właśnie przede wszystkim oddziela Legię od innych klubów ekstraklasy – utalentowanej, wciąż się rozwijającej i przede wszystkim grającej polskiej młodzieży. Borysiuk, Rybus, Żyro, Wolski, Kucharczyk i jeszcze paru innych to może być prawdziwa przyszłość naszej kadry.

Oczywiście, mogłoby być jeszcze lepiej, jeśli chodzi o tą polską młodzież. Paru ciekawych grajków dyrektorzy sportowi Legii przegapili. Najprostszy i zarazem najlepszy przykład to Robert Lewandowski. Mirosław Trzeciak zdecydował się go pozbyć, a chyba wiemy kim Lewandowski jest obecnie. Zdecydowanie najlepszym polskim zawodnikiem. Może obok Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Piszczka. Spójrzmy ile na nim zarobił Lech. Strzelił Lewy dla Kolejorza mnóstwo goli, a potem jeszcze klub z bułgarskiej sprzedał go za bagatela 4,5 mln euro. Drugi przykład to Maciek Jankowski, który obecnie podbija serca kibiców Ruchu. Może przesadziłem. Inaczej: jest jednym z najlepszych i najbardziej perspektywicznych piłkarzy chorzowskiej ekipy.

Bardzo podoba mi się to, że Legia gra z charakterem, nie odpuszcza. Widać, że podopiecznym Skorży ewidentnie się chce. Pierwszy mecz z Rapidem zdominowali.  Grali piłką, stwarzali sytuacje. Ale na przykład we wczorajszym meczu Legia piłkarsko zagrała słabo. Stołeczna drużyna miała niezwykle długie i  częste przestoje w grze. Ale legioniści potrafili się zerwać, powalczyć i ostatecznie zdobyć aż trzy bramki.

Na zdecydowaną gwiazdę stołecznej ekipy wyrósł Miro Radović. Niekwestionowanym liderem ofensywy warszawskiej ekipy stał się dopiero wtedy, gdy Maciej Skorżą postanowił, że Serb będzie grał na pozycji środkowego ofensywnego pomocnika, a nie na skrzydle. Oczywiście, zdarza się, że Miro zaczyna mecz na skrzydle, ale widać, że ciągnie go do środka. Serb kapitalnie współpracuje z innym graczem z Bałkanów, Danijelem Ljubojom. Widać, że Danijel techniką większość naszych ligowców zdecydowanie przewyższa. W końcu grał w klubach takich jak PSG, Hamburg czy Stuttgart.

Muszę  tu wspomnieć też o bramkarzu. Legia w ostatnich kliku latach miała spore bogactwo na tej pozycji. Oni potrafili wygrywać dla warszawskiej ekipy mecze. Mucha, Boruc, Fabiański, oni wszyscy przed wyjazdem na Wyspy byli niekwestionowanymi liderami Legii. Następnym miał być Antolović. Ale się nie sprawdził. Machniovskyi też nie grał dobrze, a Skaba wiosną również zawodził. Jednak w pierwszych meczach nowego sezonu bardzo dobrze w bramce spisywał się właśnie Skaba. Aż tu nagle, gdy wszyscy spodziewali się  Wojtka  w bramce w rewanżowym spotkaniu  ze Spartakiem, Skorża postawił na Kuciaka. I ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę. Teraz Słowak jest zdecydowanym numerem jeden w bramce drużyny Skorży. Stał się gwiazdą, bo wyciąga piłki niezwykle trudne do wyciągnięcia. Broni ofiarnie. I kilka bramek Legii już zdołał wybronić.

Zatem wiemy już na pewno, że Legię Warszawa zobaczymy na wiosnę  w pucharach, co niezwykle cieszy. Rozwój młodych talentów w tej ekipie wydaje się iść w dobrym kierunku. Drużyna też jest ciekawie budowana. Legia jest na dobrej drodze do tego, by stać się klubem na naprawdę niezłym europejskim poziomie i ma szansę wybić się z tej szarej, polskiej, piłkarskiej rzeczywistości.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl