Legia wciąż wygrywa i wciąż nie przekonuje

W sobotę w ekstraklasie było ciekawie, ale bez fajerwerków. Kolejny wygrany mecz zaliczyła Legia Warszawa, ale w Bielsku nie zachwyciła.   Tymczasem Lechia Gdańsk zareagowała pozytywnie na medialne wytykanie palcem jej fatalnej skuteczności, w Zabrzu podopieczni Pawła Janasa zdobyli dwa gole, co i tak nie dało im trzech punktów. 

Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 2:2 (0:2)

W tej kolejce mamy szczęście do meczów obfitujących w gole i pełnych błędów. Z dwojga złego lepszy jednak jest słaby mecz 2:2, niż słabe 0:0. Pojedynek ten potwierdził, że Górnik powinien jak najszybciej sprzedać Prejuca Nakoulmę – piłkarz z Burkina Faso prawdopodobnie zaczął gardzić kogutami, które dostaje i tym razem zabrał do domu kaczkę. Już zupełnie na poważnie – wyrównujące trafienie Nakoulmy było najjaśniejszym punktem tego meczu.

Wyobrażam sobie, że atmosfera w autobusie Lechii, który teraz pewnie wraca do Gdańska, nie jest zbyt wesoła. Co prawda rywale w walce „o spadek” znów potracili punkty, ale gdańszczanie wciąż w tej walce uczestniczą i są jej istotnym podmiotem.

W zeszłym tygodniu „pasjonowaliśmy się” słynnym pudłem Sikorskiego z Polonii, w tym meczu na podobne czołganie zasłużył Piotr Grzelczak, który mając wolnego partnera, przed sobą tylko 40 metrów pustego boiska i bramkarza Górnika, w sobie tylko wiadomy sposób dał się dogonić obrońcom i strzelił w nogę bramkarza. Oszałamia głównie prędkość tak zwanego napastnika Lechii – obrońcy Górnika, którzy popełnili katastrofalny błąd na środku boiska, zdążyli by jeszcze wymienić się wkurwionymi spojrzeniami, machnąć rękami, by dopiero potem ruszyć w pogoń. I tak by go dogonili. Do obejrzenia – TUTAJ

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa 0:1 (0:1)

W zeszłym roku mówiło się, że mamy najsłabszego mistrza od lat. Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie w tym sezonie. Nie ma w lidze zespołu, który potrafiłby tydzień w tydzień dominować rywali. Legia, faworyt do mistrzostwa nr 1, dziś grała jak równy z równym z Podbeskidziem, ba, w pierwszej połowie była nawet słabsza od gospodarzy. Świetna parada Kuciaka po kilkunastu minutach gry uchroniła podopiecznych Skorży, przed stratą gola i koniecznością odrabiania strat.

Błysk geniuszu pokazał tuż przed przerwą Rafał Wolski, na tle zamulonej Legii, wyglądający dziś jak demon błyskotliwości. Po przerwie goście trochę się ogarnęli, ale to wciąż nie jest gra, która pozwala mi wskazać tą ekipę na przyszłego mistrza Polski. W takich meczach jak ten wynik wisi na włosku do ostatniego gwizdka. Wiele nie trzeba było by skończyło się remisem i stratą cennych punktów.

Słowa uznania dla Richarda Zajaca za obronę karnego pod koniec meczu, która utrzymała Podbeskidzie w grze i sprawiła, że Ljuboji skoczył przysłowiowy gul… większy niż zazwyczaj.

Zagłębie Lubin – Ruch Chorzów 1:1 (0:1 )

Ukoronowanie remisowej kolejki. Legia, póki co może czuć się największym jedynym wygranym tej serii spotkań. Zagłębie starało się dominować, ale nie stwarzało bramkowych okazji. Ruch sporadycznie zapuszczał się pod bramkę i zdobył gola, po ładnym podaniu Janoszki i świetnym strzale Zieńczuka z 16-tu metrów.

Łukasz Hanzel w 54. minucie zawstydził wszystkich, którzy myśleli, że bijąc brawo oddają hołd Włodzimierzowi Smolarkowi. Hanzel poszedł dalej i strzelił gola. Był to kulminacyjny moment jego występu, choć sporo zawdzięcza nieporadnej nieco interwencji bramkarza.

Odnotować trzeba fakt, że w tym dość emocjonującym meczu wreszcie zobaczyliśmy Andrzeja Niedzielana. Ciężko jednak cokolwiek powiedzieć po 7 minutach gry Wtorka.

Pojedynek ten był jak cała 21. kolejka (oczywiście jeszcze nie skończona) – po pierwsze – na remis, po drugie – bez fajerwerków. Przed telewizorem można było siedzieć i szukać sobie dodatkowego zajęcia, bo samo oglądanie dotychczas rozegranych spotkań raczej nie wystarczało. Myślę, że kibice z nudów, często robili to samo, co jeden z piłkarzy Ruchu wychodzących na murawę (dokładnie uwieczniła to  i pokazała kamera TV). Chodzi oczywiście o namiętne drapanie się po jajach.

Jutro powinno być lepiej.

Kontakty Świra za piątek i sobotę:

** 2 Kontakty:

Krzysztof Kotorowski (Lech Poznań) na początku miał trochę problemów z koncentracją, ale to jego koledzy prowadzili grę, więc mógł sobie spokojnie stać, patrzeć i od czasu do czasu napędzić im małego stracha. Po przerwie stracha i to nie małego mieli ofensywni gracze Wisły, za każdym razem, gdy tylko przyszło im sprawdzać czujność Kotorowskiego.

Rafał Wolski (Legia Warszawa) sporo technicznych, miłych dla oka zagrań plus zwycięski gol, zdobyty w niecodzienny sposób.

Dusan Kuciak (Legia Warszawa) sporo dobrych zachowań, w tym fenomenalna parada w pierwszej połowie. Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby wówczas piłka wpadła do bramki.

* 1 Kontakt:

Prejuce Nakoulma (Górnik Zabrze) Prejuce nie schodzi poniżej pewnego poziomu – dziś pokazał świetne uderzenie głową, ratujące punkt Górnikowi Zabrze.

Mariusz Magiera (Górnik Zabrze) Dwie asysty w tym meczu, szkoda, że zabrakło tej jakości w defensywie.

Razack Traore (Lechia Gdańsk) To jest wiekopomna chwila – ofensywny gracz Lechii wyróżniony w tej zabawie. Traore zdobył dziś gola i pokazał kilka bardzo dobrych rajdów. Gdyby obok niego nie grał ciamajdowaty Grzelczak, to mógł mieć jednego gola więcej.

Richard Zajac (Podbeskidzie) Poza sytuacją bramkową – bardzo pewny. Świetnie wyczuł Ljuboję przy rzucie karnym.

Kew Jaliens (Wisła Kraków) współodpowiedzialny za dobre pilnowanie Arioma Rudniewa.

Osman Chavez (Wisła Kraków) patrz wyżej.

Cezary Wilk (Wisła Kraków) Kapitan mistrzów Polski trzyma równy poziom, szkoda, dla kibiców Wisły szkoda, że cała ekipa nie prezentuje takiej jakości jak on.

Sergiej Pareiko (Wisła Kraków) Już w pierwszej minucie wyciągnął Wisłę z poważnych tarapatów, przy strzale Możdżenia.

Rafał Murawski (Lech Poznań) Powrót po kontuzji i od razu gra Lecha w strefie środkowej, wyglądała jakoś spokojniej.

Hesdey Suart (Cracovia) przez całą drugą połowę polował na gola, za pierwszą próbą trafił w słupek, poprawił się w samej końcówce, ratując punkt i może dużo więcej dla swojego klubu.

Agwan Papikjan (ŁKS Łódź) Młody Ormianin z Łodzi pokazał jedno kapitalne podanie, po którym ŁKS dostał (niezasłużony) rzut karny. Nie zmienia to faktu, że zagranie otwierało drogę do bramki. Miło patrzeć na kogoś „świeżego” pośród zgrai weteranów w ŁKS-ie.

Łukasz Hanzel (Zagłębie Lubin) Bardzo solidny w całym meczu, zdobył gola w minucie, którą przed kolejką zarezerwowaliśmy dla Włodzimierza Smolarka. Może obrońcy Ruchu też chcieli poklaskać?

Marek Zieńczuk (Ruch Chorzów) Zaliczył kolejne efektowne trafienie. Podobno jest jak wino i nie chodzi o to, że kosztuje 3 złote.

Łukasz Janoszka (Ruch Chorzów) Prowodyr bramkowej akcji Ruchu. Dobry w całym meczu, nie tylko w 36. minucie.



pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/