Legijna zapaść

Ten sezon miał  być dla Legii przełomem, miał być powrotem dobrej starej Legii, która z powodzeniem grała w Lidze Mistrzów. Podpisanie porozumienia z kibicami, nowy stadion, transfery, oczekiwania. Jednak już na początku nie wyglądało to za dobrze. Teraz Legia jest juz w bardzo poważnym dołku, nie wiadomo jakich sposobów już szukać by wszystko działało chociaż w miarę poprawnie.

Może jednak zacznijmy od początku. Mówiłem, że przed sezonem były duże oczekiwania, transfery, stadion, kibice, czyli prawie wszystko czego potrzeba do odbudowy starej Legii. Jednak niestety, transfery tylko ze względu na sumę lub przeszłość zawodnika wydawały się świetne. Manu gra w Legii do tej pory w podstawowym składzie (!). Śmiech na sali! To jest piłkarz zdolny tylko do sprintowania, nie potrafi dokładnie wrzucać (nie wiem czy z jeden raz na mecz wrzuci przyzwoicie piłkę w pole karne), gdy próbuje dryblingu to najczęściej piłka plącze mu się pod nogami. Statystykami też nie czaruje. I to ma być skrzydłowy na miarę drużyny mającej aspiracje mistrzostwa Polski. Podałem tylko jeden przykład z wielu. Właściwie to z transferów na jesień chociaż trochę udał się Vrdoljak. Jest to piłkarz, który potrafi wziąć grę na swoje barki, rozegrać piłkę, uspokoić grę- jest w końcu kapitanem.

Od początku sezonu podopieczni Skorży nie czarowali. W końcu trener Legii zesłał do Młodej Ekstraklasy Macieja Iwańskiego i Kubę Wawrzyniaka. Jednak dalej Legia traciła punkty. Po jakimś czasie sytuacja się uspokoiła i przyszły też zwycięstwa. Jednak pozytywne skomentowanie jesiennej gry Legionistów byłoby ogromnym błędem. Wiele z nich wygrała po prostu szczęściem, do dnia dzisiejszego nie wiem jak Lech nie wygrał z Legią mając multum dogodnych sytuacji.

W zimie zespół miał być wzmocniony, dobrze przygotowywany na wisonę. No i rzeczywiście wzmocnienia były: przyszedł Kelhar i Hubnik. Ten drugi już w pierwszym meczu pokazał, ze stać go na to, aby być nawet gwiazdą Ekstrklasy. Właśnie, pierwszy mecz pokazał inne oblicze Legii. Podopieczni Skorży grali piłkę ofensywną, przebojową, strzelili nawet trzy gole. No właśnie strzelili trzy gole, niestety również stracili trzy brameczki, co było zasługą mizernej defensywy Legionistów. Remis 3:3  z Cracovią nie rokował więc optymistycznie przed derbami  Warszawy. Jednak na szczęście Legii, Poloniści z napływem nowej trenerskiej i piłkarskiej krwi zagrali po staremu, a Legia nie miała problemów z pokonaniem ekipy z Konwiktorskiej. Potem przyszła pora na Oresta Lenczyka i porażka oczywiście, z przeciętnym, ale świetnie ostatnio dysponowanym Śląskiem. W niedzielę kolejna porażka, tym razem z Bełchatowem i to aż 0:2.

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co się dzieje z Legią, raz  (z Polonią W.) grają agresywnie, porywczo, z determinacją, a drugi raz(dwa tygodnie póżniej z GKS) grają piłkę toporną, brzydką i mizerną, w dodatku bez większego zaangażowania. Mimo iż Legia straciła już w tej rundzie wiele punktów wciąż pozostaje nietknięta z trzeciego miejsca, to tylko świadczy o poziomie polskiej Ekstraklasy.

Obecnie sztab szkoleniowy szuka jakiejś deski ratunku ze wzeględu na dwutygodniową przerwę, spowodowaną meczami międzypaństwowymi. Właśnie wybrali się na zgrupowanie do Józefowa, ale czy to wszystko poskutkuje, czy w ogóle jeszcze coś poskutkuje?


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl