Leo Messi – wielki piłkarz, święta krowa?

Argentyńczyk nieraz przekonywał nas, że piłkarzem jest wybitnym. Ogrom zdobytych przez niego trofeów, w wieku zaledwie 24 lat, zachwyca  – to fakt i tyle. Najprawdopodobniej jest obecnie najlepszym piłkarzem globu. Ale czy także w historii?

Przeciwko młodemu ciągle piłkarzowi Barcelony zdecydowanie przemawia jeden niezbity dowód. Nic, absolutnie nic nie osiągnął w reprezentacji. Zadebiutował w niej mając świeżo ukończone 18 lat. Alejandro Sabella jest już piątym selekcjonerem, z którym przyszło pracować Messiemu i nadal nie zanosi się by Argentyna zaczęła odnosić sukcesy. Statystyki kadrowe nie są zachwycające, ale z pewnością nie można mieć do nich wielkich zastrzeżeń. 19 bramek i 20 asyst w 66 meczach to całkiem przyzwoite statystyki, choć od napastnika i to ponoć najlepszego na świecie chyba powinno wymagać się więcej. Oczywiście można powiedzieć, że Leo jest w reprezentacji rzucany po pozycjach: od obu skrzydeł przez klasyczną „10” do fałszywej „9” jak obecnie grywa w klubie. Mogłoby to go rehabilitować, jednak na żadnej z tych pozycji nie odnalazł się w reprezentacji kraju należycie. Przywdziewając biało-błękitną koszulkę nie daje drużynie tak wiele jak występując w barwach blaugrana. Nie można się również przyczepić do partnerów występujących u jego boku w kadrze narodowej. Każdy fan Barcy powie, że Argentyńczykom wiele brakuje do piłkarzy Barcelony, ale czy faktycznie Higuain, di Maria, Banega, Pastore, czy Aguero są znaczanie gorszymi piłkarzami od Pedro, Villi, Busqetsa, Alexisa czy Iniesty? Czy są na tyle słabi by Leo Messi -największy piłkarz naszych czasów nie był w stanie zdobyć z nimi nawet Copa America? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi, gdyż jest ona moim zdaniem oczywista.

Jeszcze jedna rzecz wpływa na niekorzyść Argentyńczyka, mianowicie praca sędziów. Jest mały, delikatny i jeszcze do niedawna często przytrafiały mu się kontuzje. Czy uprawnia go to jednak to posiadania jakichś szczególnych praw u arbitrów? Jasną sprawą jest, że arbitrzy powinni chronić zawodników przez niebezpieczeństwami grożącymi im na boisku. Nie należy Messiego jednak tak jawnie faworyzować. Zwłaszcza gdy to wcale nie on jest adresatem niebezpiecznego ataku, ale jego nadawcą. Przykład – ostatnie Gran Derbi. Leo Messi, mając na swym koncie słusznie zarobioną żółtą kartkę, na środku boiska fauluje od tyłu zawodnika Realu podczas wyprowadzania jednej z „królewskich zabójczych kontr”. Reakcja sędziego – rzut wolny dla Los Blancos i nic poza tym. Dla mnie sytuacja była jednoznaczna. Każdy inny zawodnik obejrzał by czerwień i udał się wcześniej pod prysznic. Ale nie Leo Messi. Nie w Gran Derbi. Cofamy się dalej. Jedno z kwietniowych starć z Realem. Argentyńczyk z bliskiej odległości kopie silnym wolejem wprost w siedzących w pierwszych rzędach kibiców. Pele Pepe upomina go za lekkomyślne zagranie, ale on zgrywa niewiniątko. Sędzia upomina Portugalczyka za „napastowanie” wielkiej gwiazdy. Po strzeleniu bramki, zawodnik Barcelony, prowokująco gestykuluje w stronę Mourinho. Podczas analizy spotkań mówi się wyłącznie o brutalnej grze piłkarzy z Madrytu oraz agresywnej postawie ich trenera. Wszyscy nadal uważają Leo za anioła, którym jednak nie jest. Jego wizerunek „chłopca bez skazy” w naszym kraju jest budowany przez wielkich ekspertów na czele z panem WK.

Leo Messi jest wielkim piłkarzem to fakt. W moim odczuciu nie ma po co stawać w szranki z Pele, Maradoną, czy nawet Beckerbauerem dopóki nie osiągnie niczego z reprezentacją Argentyny. Po szybkim spojrzeniu na tabelę kwalifikacji w strefie południowo-amerykańskiej, w której Albiceleste zajmują co prawda drugie miejsce, ale w 4 meczach zdobyli zaledwie 7 punktów, możemy śmiało stwierdzić, że na sukces się nie zanosi. Leo Messi jest wielkim piłkarzem, chyba obecnie najlepszym. Ale tylko obecnie. I tak już (chyba) pozostanie.


pubsport.pl
Adam Śmietański
Sport, muzyka i gry - trzy pasje nadające sens mojemu życiu. Niestety nie było mi dane spróbować swych sił w zawodowym sporcie, lecz jedynie pchnęło mnie to ku dziennikarskim wyzwaniom. Koszykówka, piłka nożna, kolarstwo - moi faworyci wśród walczących o uwagę kibiców.