Liga Europy 2015/16: Kolejny wieczór, który przynosi rozczarowanie

Liga Europy

To znów był wieczór, po którym kibice polskiego futbolu nie mieli powodów do zadowolenia. Oba nasze zespoły przegrały swoje mecze w 4. kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Na pocieszenie pozostaje nam to, że zarówno warszawianie, jak i poznaniacy wciąż mają szansę na wywalczenie awansu.

Słaba gra, wiele błędów i kolejne rozczarowanie. Legia Warszawa znów nie zdołała wygrać meczu w Lidze Europy. W swoim drugim spotkaniu przeciwko Club Brugge wicemistrzowie Polski przegrali 0:1. Od początku lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. Dało to efekt w 38. minucie, kiedy Thomas Meunier ograł Michała Pazdana i umieścił piłkę w bramce gości. Po zmianie stron Legia mogła mówić o dużym szczęściu, bowiem po strzale Stefano Denswila uratował ją słupek. Nasza drużyna też zmarnowała dogodną okazję. Na nieco ponad kwadrans przed końcowym gwizdkiem bramkarz zespołu z Belgii obronił strzał Ondreja Dudy, a po dobitce Ivana Trickovskiego piłka została wybita przez obrońców. Kilka dobrych interwencji zaliczył Dusan Kuciak, ale nie uchronił swojej ekipy przed porażką. Mimo straty kolejnych trzech punktów, podopieczni Stanisława Czerczesowa nie tracą szans na awans do fazy pucharowej, choć są one już niemal mikroskopijne. Inaczej wyobrażaliśmy sobie udział Legii w rozgrywkach grupowych, ale na podsumowanie przyjdzie czas po ich zakończeniu. Wszak dopóki piłka w grze, zdarzyć może się wszystko, nawet coś tak niespodziewanego jak awans po czterech meczach bez zwycięstwa. W drugim meczu tej grupy Napoli zmiażdżyło Midtjylland. Włosi wygrali aż 5:0.

Lepiej od gry Legii wyglądał tego wieczoru występ Lecha Poznań. Jednak mistrzowie naszego kraju także ponieśli porażkę. Po niespodziewanym zwycięstwie „Kolejorza” we Florencji, tym razem lepsza okazała się Fiorentina. Trzeba przyznać, że podopieczni Jana Urbana rozegrali całkiem dobry mecz, ale wiele to nie dało. Lechici mieli sporo niezłych okazji. Jednak to goście objęli prowadzenie. Fenomenalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Josip Ilicić. Jasmin Burić nie miał najmniejszych szans. Na kilkanaście minut przed końcem szansę na wyrównanie miał Gergo Lovrencsics, ale piła po jego strzale przeszła obok słupka. Pięć minut później padła bramka, która pozbawiła nas nadziei na dobry wynik. Po raz kolejny trafił Ilicić, który podciął piłkę nad bezradnym Buriciem. Włoski zespół wygrał 2:0, choć do gry Lecha nie możemy mieć większych zastrzeżeń. Jednak najważniejsze w futbolu są wyniki, a te nie były tego dnia dla nas pomyślne. Do 72. minuty przebywał na boisku grający w barwach Fiorentiny Jakub Błaszczykowski.  W drugim meczu tej grupy Belenenses przegrało z FC Basel 0:2.

Za nami kolejny w tym sezonie wieczór, po którym odchodzimy od telewizorów ze spuszczonymi głowami. Do końca rozgrywek grupowych pozostały dwie kolejki i to właśnie w nich polskie drużyny muszą szukać punktów, które mogą dać awans do kolejnej rundy.


pubsport.pl