LIga Europy 2015/16: Pożegnanie z Europą

Liga Europy

Zarówno Legia Warszawa, jak i Lech Poznań zakończyły swoją przygodę z Ligą Europy w sezonie 2015/16. Drużyna ze stolicy wyjeżdża z Neapolu z solidnym bagażem straconych goli. Zespół z Wielkopolski już po raz czwarty w tym sezonie przegrali z FC Basel.  

Legia Warszawa przed ostatnią kolejką zachowywała iluzoryczne szanse na awans do fazy pucharowej. Jednak w wyjazdowym spotkaniu z Napoli nie miała wiele do powiedzenia. Wicemistrzowie Polski przegrali 2:5. Pierwsza bramka dla gospodarzy padła w 32. minucie. Zdobył ją Nathaniel Chalobah, który minął Michała Pazdana, a następnie pokonał Dusana Kuciaka. Siedem minut później Włosi objęli dwubramkowe prowadzenie. Stało się tak w wyniku błędu Tomasza Jodłowca, który podawał do Igora Lewczuka, ale piłkę przejął Lorenzo Insigne i skierował ją do bramki. Na nieco ponad pół godziny przed końcem padła trzecia bramka dla zespołu gospodarzy. Po centrze Driesa Mertensa, Kuciaka pokonał Jose Callejon. Już pięć minut później kibice oglądali trafienie dla Legii. Asystował Aleksandar Prijović, a bramkę po strzale bez przyjęcia zdobył Stojan Vranjes. Jeszcze przed końcem meczu dwukrotnie do siatki trafił Mertens. Najpierw w 65. minucie strzałem zza pola karnego, a następnie w końcówce również po strzale z dystansu, co było ozdobą tego meczu.  Chwilę później rozmiary porażki naszej drużyny zmniejszył Prijović po celnym uderzeniu głową. W drugim meczu tej grupy Midtjylland zremisowało z Club Brugge 1:1. Taki wynik dałby Legii awans, gdyby zdobyła trzy punkty w Neapolu. Jednak na to nie zanosiło się dziś nawet przez moment. W Lidze Europy nadal będą grać zespoły z Włoch i Danii, zaś nasza drużyna oraz przedstawiciel ligi belgijskiej kończą występy w rozgrywkach.

Lech Poznań po raz czwarty  tym sezonie mierzył się z mistrzem Szwajcarii. Kolejorz dwukrotnie przegrał w eliminacjach Ligi Mistrzów, a później poniósł porażkę także w wyjazdowym meczu Ligi Europy. Tym razem tradycji stało się zadość i doszło do kolejnego przegranego spotkania z zespołem z Bazylei. W pierwszej połowie bramki nie padły, choć okazje mieli Tomasz Kędziora i Dawid Kownacki. W drugiej odsłonie Lech mógł szybko objąć prowadzenie. Strzał Darko Jevticia został wybroniony przez bramkarza, ale do piłki dopadł Kownacki. Niestety napastnik mistrzów Polski fatalnie spudłował. W 50. minucie padła bramka dla gości. Jean-Paul Boetius wykorzystał podanie Taulanta Xhaki i cieszył się z gola. Siedem minut później Lechitów świetną interwencją uratował przed utratą drugiej bramki Jasmin Burić broniąc groźny strzał, który oddał sprzed pola karnego Mohamed Elneny. Groźnie strzelał także zawodnik Lecha Jevtić, ale piłka po jego kopnięciu z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę. Na niecały kwadrans przed końcem szansy na wyrównanie nie wykorzystał Kasper Hamalainen. Ostatecznie Lech przegrał z FC Basel 0:1. Warto dodać, że w pierwszej połowie sędzia nie podyktował dla Lecha rzutu karnego, choć powtórki pokazują, że jedenastka należała się podopiecznym Jana Urbana. W drugim meczu tej grupy Fiorentina pokonała Belenenses 1:0. Taki rezultat oznacza, że poznaniacy nie wywalczyliby przepustki do kolejnej rundy nawet w przypadku pokonania Szwajcarów. Dalej grać będą ekipy ze Szwajcarii i Włoch. Lech wyprzedził jedynie rywala z Portugalii.

To już niestety koniec występów polskich klubów w europejskich pucharach w tym sezonie. Nie mieliśmy powodów do radości. Faza pucharowa tym razem nie dla nas. Jedyne, co nam pozostało, to nadzieja na lepsze wyniki w przyszły sezonie. Teraz musimy zadowolić się kibicowaniem innym.