Liga Mistrzów dla Barcy! Zasłużenie!

Stało się! FC Barcelona po raz czwarty zdobywa Puchar Europy. Duma Katalonii była wyraźnie lepsza w finałowym meczu z Manchesterem United, co nie oznacza, że emocji na Wembley nie było…

Pierwsze kilka minut należało do Czerwonych Diabłów. Ich celem było szybkie zdobycie bramki, stosowali pressing i próbowali zamknąć rywali na ich własnej połowie. Nie udało się pokonać Valdesa, trzeba było odpuścić intensywne krycie. Później (i już do końca) mecz wyglądał tak: Barca rozgrywała piłkę, ciągle szukała tego decydującego podania (czyli jak zwykle oglądaliśmy tiki-takę), a piłkarze Alexa Fergusona skupili się na przerywaniu akcji przeciwników i próbowali od razu zagrać do przodu do Hernandeza, czy Rooney’a.

Kibiców Blaugrany cieszyć może nie tylko wygrana i trofeum, ale też i gole zdobyte przez Pedro i Villę. Niby się zablokowali, ale sezon uwieńczyli trafieniami. A zatem tercet MVP strzelając bramki dał zwycięstwo Barcelonie.

Sędziowanie stało na kiepskim poziomie. „Na szczęście” Viktor Kassai mylił się na korzyść i jednej i drugiej drużyny. Zacznijmy od spalonego Giggsa. Gdyby węgierski arbiter przerwał tę akcję, prawdopodobnie MU nic by w tym meczu nie ustrzeliło. Poza tym mieliśmy dwa zagrania ręką w polach karnych – Evra w I połowie i Villa w II. Cieszę się, że nie będzie można zarzucić Dumie Katalonii, że wygrali dzięki pomocy sędziów. Ekipa z Old Trafford także czystego sumienia nie ma…

Dlaczego Manchester zagrał tak „słabo”? Bo inaczej z Barcą grać się nie da. Gdyby spróbowali się otworzyć i grać z dwoma napastnikami – Rooney’em i Henandezem, pewnie nie skończyłoby się na 3:1. Gdy podopieczni Pepa Guardioli rozgrywali piłkę, zawodnicy MU ustawiali dwie linie w obronie – czterech obrońców i czterech pomocników. Chwilę oddechu mógł złapać jednynie Chicharito, ale lepiej było, żeby się wrócił i pomógł kolegom w zatrzymaniu ataku przeciwników.

Nowy klubowy Mistrz Europy miał przewagę w posiadaniu piłki i wymienił setki podań i to widać było gołym okiem. Natomiast liczby mówią tak: 63% czasu przy piłce barcelończycy, a podań wymienili dokładnie 772, a 86% z nich było celnych. Ponadto, oddali 19 strzałów w meczu, przeciwnicy zaledwie 4. Ktoś ma tu jeszcze wątpliwości kto był lepszy i kto bardziej zasłużył na puchar? No właśnie.

Pomimo dosyć jednostronnego widowiska, odczuwałem wielkie emocje. Może dlatego, że to finał, może wzbudziła moją czujność bramka Rooney’a, nie wiem. W każdym razie, byłem przekonany, że Czerwone Diabły się nie poddadzą. Po cichu liczyłem na 3:2 (taki wynik obstawiłem na scoremasterze). Taki wynik na pewno podgrzałby nam atmosferę do ostatniego gwizdka arbitra. W końcu jeden gol przewagi to nie dwa, prawda?

Piłkarzom United nie udawało się wykreować dobrej akcji podbramkowej, bo ciągle czegoś brakowało. A to podanie za mocne/za słabe, to strata, to niedokładność… Z pewnością byli trochę oszołomieni tym naporem Barcy, nie dziwię im się. Rooney i Hernandez to znakomici egzekutorzy, ale muszą zostać obsłużeni dobrym podaniem, a to w wielkim finale było sztuką bardzo trudną.

I na koniec ciekawostka, która nasunęła mi się po meczu, a przed dekoracją. Otóż w tym sezonie w Lidze Mistrzów UEFA nie oglądaliśmy dogrywki. Żałuję z tego powodu. Lubię oglądać dodatkowe emocje, a w tym sezonie nie miałem wielu okazji ku temu.

A więc Barcelona po raz 4. w swojej historii zdobywa Puchar Europy. Na pewno zasłużyła na to trofeum. Potwierdziła, że jest najlepszą drużyną Świata (a przynajmniej Europy). Manchester United, z kolei zasiadł na fotelu dla klubowego Wicemistrza Europy. Szkoda mi ich, zwłaszcza Alexa Fergusona. Był zawiedziony, gdy podążął po schodach na trybunę honorową po srebrny medal. Jednak jeśli ma go to zmotywować do dalszego działania i upiększania gry w MU, to fajnie. Podobno na emeryturę się nie wybiera.

Z czego zapamiętam tą edycję Ligi Mistrzów? To temat na osobny wpis. Czekaj cierpliwie, bo pewnie pojawi się dopiero w czerwcu…

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl