Ligo Europy, Ciebie też mi brakowało! (1: A-F)

Czwartkowe wieczory bez Ligi Europy są takie puste… Brakowało mi ich. Co prawda to nie Liga Mistrzów, ale zawsze znajdzie się w niej wiele ciekawych ekip, które powinny stworzyć emocjonujące widowiska. Dodatkowo, w tym sezonie los skojarzył ze sobą kilka znanych piłkarskich marek w jednej grupie. Mimo braku polskiej drużyny, 4. edycja tychże rozgrywek zapowiada się wielce pasjonująco.

GRUPA A: Liverpool, Udinese, Young Boys, Anży Machaczkała

Już w pierwszej grupie mamy w jednej grupie znakomite zespoły. Drugi rok z rzędu piłkarze Udinese otarli się o Ligę Mistrzów. Zdążyli nawet wysłuchać jej hymnu, ale ostatecznie znów wylądowali w LE. Z pierwszego koszyka wylosowano Liverpool, który w zeszłym sezonie w ogóle nie grał w europejskich pucharach. Na pewno na Anfield są głodni sukcesów, bo gdyby nie udział w finale FA Cup wiosną, to znów mogliby się skupić wyłącznie na krajowym podwórku. Ciekaw jestem, jak na tle zachodnich klubów zaprezentuje się rosyjski finansowy gigant, Anży Machaczkała. Myślę, że nie będą łatwymi przeciwnikami do przejścia

GRUPA B: Atletico Madryt, Hapoel Tel-Aviv, Victoria Pilzno, Academica Coimbra

Obrońcy trofeum, a także zdobywcy Superpucharu Europy są zdecydowanymi faworytami do wyjścia z pierwszego miejsca. Mamy tu jednak dwie ekipy, które w ostatnich latach pokazywały się szerokiej rzeszy kibiców w Europie. Doświadczenie naszych południowych sąsiadów z ubiegłorocznej przygody w Champions League może się teraz okazać bezcenne. Tego doświadczenia brakuje kopciuszkowi z Coimbry, który dość niespodziewanie zdobył Puchar Portugalii po triumfie nad Sportingiem Lizbona. W moim odczuciu raczej niczego wielkiego nie zdziałają, chociaż mogli trafić na znacznie trudniejszych przeciwników, więc w sumie co mają do stracenia…

GRUPA C: Olympique Marsylia, Fenerbahce, Borussia Mönchengladbach, AEL Limassol

Drużyna z Marsylii znalazła się wśród ósemki najlepszych zespołów poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, ale przypłaciła to nieco słabszą dyspozycją w lidze. Na szczęście załapali się do europejskich pucharów poprzez zdobycie pucharu krajowej ligi. W grupie ma za to godnych siebie rywali – Fenerbahce, Borussię Mniejszą i AEL Limassol. Wszystkie te ekipy toczyły walkę fazę grupową Ligi Mistrzów. Zastanawia mnie dyspozycja tych dwóch ostatnich, ponieważ rzadko ich widywaliśmy w europejskich pucharach, ale w sezonie 10/11 musieli pokonać znakomitych przeciwników, aby się dojść do tego miejsca, gdzie są teraz.

GRUPA D: Bordeaux, Club Brugge, Newcastle Utd, Maritimo

Moim faworytem do wygrania grupy jest drużyna z St. James Park. Może dlatego, że znam ją najlepiej spośród wszystkich tu „zgromadzonych”. W belgijską siłę jakoś nie wierzę, choć Żyrondyści też ostatnio nie błyszczeli. Mają jednak kilku ciekawych piłkarzy, szczególnie w defensywie i myślę, że również aspiracje na wyjście z grupy. Z kolei Maritimo to najlepszy spoza wielkiej czwórki w Portugalii, ale w Europa Leaguer bardziej zapchajdziura niż potentat.

GRUPA E: Stuttgart, Kopenhaga, Steaua, Molde

Oto kolejna grupa, w której mamy zespoły doświadczone w europejskich pucharach (albo – w przypadku Mistrza Norwegii – w eliminacjach do nich). Największym znakiem zapytania jest dla mnie klub ze stolicy Danii. Jak wiemy, jest on w stanie sprawić niespodziankę, co uczynił na przykład przed dwoma sezonami awansując do 1/8 finału LM, ale rok później odpadła w grupie LE. Jest jeszcze Molde, które w meczu o fazę grupową pokonało Heerenveen i Steaua, o której kibic europejskiej piłki powinien co nieco usłyszeć.

GRUPA F: PSV, Napoli, Dnipro, AIK

Teoretycznie można przypuszczać, że znalazłby się tu Lech Poznań. Natrafiłby na Napoli, które po ubiegłosezonowych występach stało się moją ulubioną drużyną z Serie A i na PSV, które przed rokiem miało do czynienia z Wisłą Kraków. Z pozoru dwójkę do awansu wytypować łatwo, ale znając wschodni styl grania, to Dnipro tanio skóry nie sprzeda. Zapewne pamiętasz, Drogi Czytelniku, z Euro 2012 Yevhena Konoplyankę. Reprezentant Ukrainy gra właśnie w Dnipropetrovsku. Oprócz niego, występuje tam też Olexandr Aliyev. Wspominam o nim dlatego, że znam tego zawodnika, bo… kilka lat temu sprowadziłem go do Wisły Kraków grając w Pro Evolution Soccer. Oto dobry dowód na praktyczność sportowych gier komputerowych. Tylko, że cholernie dużo czasu zajmują…

W tym momencie przerwę swoją analizę grup. Widać, że trochę odpłynąłem od tematu, a mamy już późną porę i 6 grup do omówienia, zatem przełożę to sobie na jutro.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl