LM: Milan nie umie przegrywać

Długo czekałem na powrót Ligi Mistrzów. Po losowaniu trafiłem 5 z 8 par, a starałem się je dobierać tak, aby mecze były pasjonujące. Takim starciem miało być spotkanie na San Siro pomiędzy AC Milan i Tottenhamem Hotspur. Spodziwewaliśmy sie pasjonującej wymiany ciosów, bombardowania bramek, a tu niestety, było zupełnie inaczej…

Pierwszą połowę lepiej zaczęli goście. Przez pierwsze 15 minut piłka dość często znajdowała się w okolicach pola karnego Rossonerich. Szkoda, że brakowało tego ostatniego, celnego podania do Croucha czy van der Vaarta. Gdyby po pierwszym kwadransie Koguty prowadziły, mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej. Dużo było pojedynków na prawej stronie między Lennonem i Antoninim, które wygrywał reprezentant Anglii. Niestety dla niego, nie dawały one zbyt wiele, po później jego zagranie w szesnastkę było wybijane. Później mieliśmy dużo kopaniny. Nieco więcej zaczęło się dziać w ostatnim kwadransie. Gdy tylko na zegarze pojawiła się 31. minuta, gospodarze od razu przystąpili do pressingu na połowie przeciwników. Dało im to jedynie rzut wolny, który bardzo niecelnie wykonał Zlatan Ibrahimovic.

W przerwie, Milan z ustawienia 4-4-2 przeszedł na bardziej ofensywne 4-3-3, bowiem Seedorfa zmienił Pato. Wydawało mi się, że to musi spowodować więcej emocji! I rzeczywiście, w pierwszych 10. drugiej połowy działo się więcej niż w całej pierwszej połowie. Milan już jakby się przebudził, już wydawało się, że będzie piękne 45. minut… a tu niestety pojawiło się więcej agresji na boisku. Gennaro Gattuso powinien wylecieć z boiska przed ostatnim kwadransem. Spięcie z II trenerem Tottenhamu Joe Jordanem (byłym piłkarzem… Milanu) zapoczątkowało jego furię. Był zły na wszystkich, którzy mieli koguta na koszulce. Za to, że są lepsi. Wprawdzie Włoch jest znany z takiej „waleczności”, ale wszystko powinno mieć swoje granice. UEFA powinna ukarać go na co najmniej jeszcze jeden mecz (w rewanżu nie zagra z powodu żółtej kartki). Gol dla gości jeszcze bardziej zdenerwował gospodarzy. Dlatego, że… w ogóle padł. Milan „usiadł” na Tottenhamie, a ci po porstu wykorzystali kontrę. Ot tak, cała filozofia. Przechwycił piłkę Sandro (znakomity występ Brazylijczyka w spotkaniu) podał do wybiegającego Lennona, ograł Yepesa i podał do Croucha. Gdyby Angielska „Wieża” nie trafiła, to byłaby to jego ostra wpadka. Co do tej ostatniej akcji zakończonej bramką, to sam nie wiem, jak są ocenić. Ibrahimović wprawdzie lekko popychał tam obrońcę, ale chyba trochę przesadnie odgwizdane przewinienie Szweda. Niektóre mocniejsze zagrania nie są czasem gwizdane…

Pewnie gdyby mógł zagrać Gareth Bale, to Londyńczycy wywieźliby większą zaliczkę z Giuseppe Meazza. I tak nieźle sobie radzili bez niego, bo Assou Ekkoto wychodził dalej, a jeszcze na skrzydle grał Pienaar. Milan nie miał pomysłu, jak rozpracować Tottenham. Rzadko kiedy wkraczali w ich pole, częściej uderzali (ale raczej niecelnie) z dystansu. W pojedynku Zlatana Ibrahimovicia z Peterem Crouchem, zwycięsko wyszedł piłkarz gości. Ibra oddał trzy strzały, w tym jeden na bramkę Heurelho Gomesa. Nawet, gdyby pokonał go w 94. minucie, to nie wygrałby tego pojedynku.

Zdecydowanie nie nasycił mnie ten mecz. Oczekiwałem więcej. Jednak patrząc na to, co zaprezentował Milan przede wszystkim w drugiej połówce, to bardzo chciałbym, żeby to Koguty zagrały w ćwierćfinale. Gdy podopieczni Massimiliano Allegriego wygrywają, kontrolują grę, to wszystko wygląda przyzwoicie, natomiast gdy trzeba się nieco wysilić, samemu ciężko wypracować okazję bramkową, pojawia się problem.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl