Londonderry – miejsce zachwiania futbolowej lojalności

Jest takie miejsce na ziemi, gdzie futbolowa lojalność jest ostro podzielona. Nazywa się Londonderry, albo po prostu Derry – drugie co do wielkości miasto w Irlandii Północnej.

Od lat trwa już wojna między związkami federacji Irlandii Północnej, z irlandzką Republiką. Chodzi mianowicie o problem piłkarzy urodzonych w północnej części wyspy, którzy za młodu reprezentują barwy młodzieżówek Ulsteru, by później biegać w koszulce rywala – Republiki Irlandii. Kolejny raz spór wywołał wczoraj młody skrzydłowy Sunderlandu James McClean.

McClean, który przybył na Stadium of Light latem tego roku z Derry City, którego jest – a jakże – wychowankiem, od niespełna miesiąca jest odkryciem boisk Premier League. A bardziej odkryciem Martina O’Neilla, gdyż 22-latek swój pierwszy mecz w koszulce Czarnych Kotów zagrał dopiero za kadencji nowego managera, który sprawuje swe obowiązki od miesiąca. McClean przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki odradzającego się Sunderlandu i jego występy należy ocenić jako co najmniej niezłe. Zdobył już nawet swoją premierową bramkę.

I nagle młodemu chłopakowi z Ulsteru serce zaczęło bić dla Republiki. „Jestem zadeklarowany Republice,” powiedział bohater dnia, prywatnie reprezentant Irlandii Północnej U-21.” To miejsce, w którym widzę swoją przyszłość. Nie dostałem jeszcze powołania, ale wierzę we własne umiejętności i wierzę w powołanie z Republiki Irlandii”.

Chłopczyna nagle zobaczył, że może więcej. I automatycznie chce więcej. Bo po co grać w słabej Irlandii Północnej, jak np. można pojechać z Irlandią na Mistrzostwa Europy?

Nie jest to pierwszy i zapewne nie ostatni taki przypadek. Niedawno podobny problem mieli Irlandczycy z Północy z innymi gwiazdami swoich młodzieżówek, innymi chłopakami z Derry: Shane’ami, Fergusonem z Newcastle i Duffym z Evertonu.

Oczywiście problem nie dotyczy tylko młodzieży z Derry, lecz także z innych miast (młodzieżowcy Daniel Kearns czy Daniel Devine). „Problem Londonderry” jest po prostu najświeższy – w ciągu ostatniego ponad roku trzech utalentowanych zawodników stamtąd zdradziło Ulster.

Przez historię wyżej opisaną przechodziło w przeszłości już kilku bardziej znanych grajków: Marc Wilson (Stoke) czy Darron Gibson (Man Utd).

A problem będzie trwał nadal. Maleńka Irlandia Północna nie ma szans w rywalizacji z Republiką. Jak powiedział manager IP U-21 Steve Beaglehole: „Sukcesy Republiki w kwalifikacjach Euro 2012 mogą skusić niektórych naszych zawodników, by zmienić wierność. Nie winię Republiki za to, że przyjmują naszych piłkarzy, którzy chcą grać u nich. To, czego nie mogę zrozumieć, to to, że nie ma odszkodowania. Tak to działa w piłce klubowej.”

I faktycznie, nie wolno do końca winić Irlandczyków, że z otwartymi rękami przyjmują utalentowaną młodzież z Ulsteru. Brak odszkodowania także jest dyskusyjny, ale to temat nie tylko „irlandzki”. Problem polega jednak na tym, co się dzieje z chłopakami, z tak mocno patriotycznego narodu jak Irlandia Północna? Bo to zdecydowanie nie jest taka sama sytuacja jak z „naszymi” „farbowanymi lisami”…


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a