Londyn nie dla naszych siatkarek

Nie zakładaliśmy, że będziemy tak blisko awansu, a jednak bardzo żałujemy, że na Igrzyskach nas nie będzie. Polskie siatkarki przegrały w meczu finałowym europejskich kwalifikacji olimpijskich z gospodyniami – Turczynkami 0:3. Było to najgorsze spotkaniu w wykonaniu naszych dziewczyn na tym turnieju.

Oglądałem wszystkie mecze Biało-Czerwonych, ale na wpis zdałem się dopiero teraz. Odwlekałem go już od czwartku, bo ciągle coś mi wypadało. Miałem zamiar pochwalić nasz zespół w kilku aspektach i przestrzec przed rywalkami po wyjściu z grupy. Zrobię to tutaj, ale nie będzie to już pochwała pełna, bo Polki sobie ten pozytywny wizerunek dzisiaj nieco zepsuły.

Najpierw będzie o finale. Jak już wspomniałem we wstępie, to był nasz najsłabszy występ spośród wszystkich 5 rozegranych meczów w Turcji. Gdzie się podział nasz blok, dobre przyjęcie i zagrywka? Ten ostatni element mnie po prostu zdenerwował. Czy takie trudne było zrobienie kroku, dwóch w tył przed wykonaniem serwisu? Każda nasza reprezentantka, która wyszła w szóstce (oprócz Izy Żebrowskiej) popsuła serwis przynajmniej dwa razy. Na domiar złego większość z nich nie była jakaś supertrudna – zwykły lekki flot.

Ponadto przestaliśmy kończyć akcje uderzeniem i do znudzenia pojawiały się nieskuteczne kiwki, które leciały tak wolno, że każda z rywalek zdołałaby je podbić, niezależnie, w której części boiska by się znajdowała. Według mnie jedyną zawodniczką, która nie bała się śmiało zbijać była Izabela Żebrowska. Dlatego uważam, że powinna częściej dostawać piłki, bo dałaby radę je skończyć. Na rozegraniu dobrze też spisywała się Katarzyna Skorupa, która robiła co mogła z tych piłek, jakie dostawała.

Była rozgrywająca Aluprofu Bielsko-Biała wedle mojej opinii zasłużyła na najlepszą na swojej pozycji podczas tureckich eliminacji. Udowodniła, że zasługuje na miejsce w drużynie narodowej, że decyzja Jerzego Matlaka o wyrzuceniu jej (razem z Kasią Skowrońską-Dolata) z kadry była niedobra. Po tym co zobaczyłem, jestem nawet skłonny o stwierdzenie, że wróciła jeszcze lepsza, niż była. Być może to efekt przeprowadzki do włoskiej Serie A. W każdym razie, prezentuje się wyśmienicie moim zdaniem.

Pierwszego seta finału przegraliśmy (choć chyba bardziej poprawna forma to: przegrałyśmy – w końcu grały kobiety) na własne życzenie. Po zdobyciu 21. punktu coś się zacięło w naszym zespole. Błąd za błędem, Turczynki nas dogoniły i mieliśmy już seta w plecy. Drugą partię też byśmy roztrzygnęli na własną korzyść, gdyby nasze serwujące stanęły metr dalej przy wykonywaniu zagrywki. Trzecia odsłona to już łabędzi śpiew naszej reprezentacji.

Gospodynie dawały nam dziś dużo prezentów, z których przestaliśmy korzystać. Nie prezentowały niczego wielkiego, były do ogrania. Należało pamiętać, że dość dobrze broniły w ostatnich meczach, nie inaczej było tym razem. W ataku miały zaś dużo skutecznych wariantów, a czasem dostawały punkty od nas. Rewanż za finał ME sprzed 9 lat im się udał.

Mimo wcześniejszych obaw, nie można zganić winy za porażkę na sędziów. CEV mądrze pomyślało przed finałem i jako liniowych było dwóch sędziów, którzy nominalnie pracują jako… pierwszy lub drugi. Faktycznie, pomogło to utrzymać obiektywizm w sędziowaniu, bo niektóre akcje w poprzednich meczach wyraźnie były roztrzygane na korzyść podopiecznych Marco Motty. Cóż, taki przywilej organizującego…

Mocno pojechałem po naszych siatkarkach na początku, prawda? Ale spokojnie, to tylko wnioski po dzisiejszym występie. Za pozostałe cztery mecze należą im się ciepłe słowa. Dla Ani Werblińskiej za przyjęcie i zagrywkę, dla Kasi Skowrońskiej za atak i serwis. Dla całej drużyny za blok, który bardzo nam pomagał, a zginął gdzieś w finale.

Mimo tego, że nie udało się awansować na Igrzyska, to ten sezon reprezentacyjny nie jest jeszcze stracony. Mamy niezły skład, który może powalczyć w World Grand Prix, które rozpocznie się 8 czerwca (razem z Euro 2012) turniejem w Łodzi. Jest szansa na najlepszy wynik w historii naszych występów, bo wiele ekip będzie się chciało skupić na Londynie, a WGP potraktuje treningowo. Zyskamy na prestiżu, pieniądzach i rankingu FIVB, stawka jest więc niemała.

Trzeba wspierać nasze dziewczyny, bo wsparcie kibiców jest im teraz bardzo potrzebne. Żałujemy, że nie udało się wywalczyć kwalifikacji, ale przyznajmy szczerze, kto przed turniejem w Ankarze na nią liczył? No właśnie. Dlatego trzymajmy kciuki za dobry występ polskich siatkarek w czerwcu!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl