Luca Toni: Comeback

Luca Toni przechodzi tej zimy z Genoi do Juventusu Turyn by ratować Starą Damę, która w przodzie nie ma na dzień dzisiejszy (znaczy się jeszcze przed przyjściem Toniego) klasowego napastnika, z którym mogłaby najechać szczyty Serie A, okupowane ostatnio przez rywali z Mediolanu.

O Luce Tonim głośno zrobiło się po raz pierwszy, gdy z wracającą po bankructwie do włoskiej elity Fiorentiną zakwalifikował się do europejskich pucharów, a sam zdobył koronę Króla Strzelców Serie A.  W związku z tym, że wielkie strzelby Squadra Azzura, Filippo Inzaghi i Alessandro Del Piero przeżywały mały kryzys wieku średniego, pojechał na niemiecki Mundial jako napastnik nr 1 w ekipie Marcello Lippiego. Z wycieczki wrócił jako Mistrz Świata i jeden z najbardziej renomowanych  napastników w Europie. Wiadomo było, że we Florencji długo miejsca nie zagrzeje, a afera Calciopoli, w którą zamieszana była m.in. Viola, tylko przyspieszyła sprawę.

Latem 2007-ego  roku, Toni był już zawodnikiem Bayernu Monachium, którego działacze po tym jak nie zakwalifikowali sie do Ligi Mistrzów, postanowili wszystko zaorać i poszli na zakupy (wtedy do Monachium trafili także Hamit Altintop, Tim Borowski, Miroslav Klose czy Franck Ribery). Bayern, choć zawiódł w Pucharze UEFA, w cuglach zdobył Mistrzostwo Niemiec, a Toni dorzucił do kolekcji drugiego w karierze Króla Strzelców.  Potem do Monachium przyszedł Juergen Klinsmann  i wszystko się zawaliło (tu zauważyłem, że w Byernie wszystko się zawala średnio co drugi rok). Kolejny sezon, jeden z najlepszych od wielu lat, już pod wodzą Louisa Van Gaala, był dla Toniego ostatnim w stolicy niemieckiej piłki. Latem zespół zasilili Mario Gomez i Ivica Olić, a Toni i van Gaal od samego początku nie przypadli sobie do gustu.

Toni był odsuwany od zespołu, końcówkę rundy jesiennej sezonu 2009/2010 prawie w ogóle nie grał i kwestią czasu było kiedy, Włoch odejdzie z ekipy niemieckiego potentata. Zimą Toni przeniósł się z Bayernu, który wiosną święcił Podwójną Koronę i Finał Ligi Mistrzów, do Romy z którą prawie został Mistrzem Włoch, z którą prawie zdobył Puchar Włoch, a której trenerem był specjalista od prawie wygrywania – Claudio Ranieri. Warto zaznaczyć, że we Włoszech Toni przebywał tylko na wypożyczeniu z Bayernu. Toni na Stadio Olimpico grał regularnie, strzelał gole, lecz włodarze rzymskiego klubu za nic nie chcieli wyłożyć na niego 10mln Euro, a tyle właśnie żądał Bayern. Toni był w stanie chwycić się wszystkiego, byleby nie wrócić z powrotem pod opiekę Van Gaala, i przyjął ofertę budującej swą potęgę Genoi.

Po występach w Romie znów zyskał poważanie, ale nie zaproszono go na afrykański Mundial, mimo że z napastnikami, jak to często we włoskim futbolu, nie było różowo. Jesienią znów strzelał i też do kadry powołania nie dostał, bo  Cesare Prandelli szuka przez cały czas czegoś nowego, czego jeszcze nie było. Po świetnych występach w  barwach Genoi przyszła oferta z Juventusu, który ma wielu średnich napastników i żadnego porządnego. Del Piero jest coraz  starszy i coraz rzadziej można na niego liczyć, Vicenzo Iaquinta kiedyś był świetny, ale te czasy ma już dawno za sobą ( swoją drogą to skandal, że to on był pierwszym napastnikiem Marcello Lippiego na Mundialu w RPA), Amauriemu już nikt nie proponuje włoskiego obywatelstwa i gry w kadrze, a Sebastian Giovinco strzela już gole dla Parmy. Toni co podkreśla w wywiadach także stęsknił się za grą o najwyższe cele bo w Romie ją tylko powąchał, a w Genoi  w ogóle jej nie było (tu doszedłem do wniosku, że Genoa nigdy nie zbuduje potęgi tak łatwo puszczając swoich asów,  w ostatnich dwóch latach grali w niej oprócz Toniego tacy zawodnicy jak Thiago Motta, Diego Milito, Hernan Crespo, Kevin-Prince Boateng który chyba na dobre wybrał Milan i kilka młodych gwiazd Serie A). Juventus choć nie sprostał głównie z braku klasowych napastników Lechowi Poznań, w lidze nie przegrał 18 kolejnych spotkań i  utrzymuje się w walce nawet o Mistrzostwo Włoch, a plany turyńskich włodarzy są oczywiście  bardziej długofalowe. Czy Toni sprawdzi się w Juve? Trudno powiedzieć, ale raczej tak, ponieważ na pewno będzie chciał pokazać, iż jego tułaczka po rezerwach Bayernu i niestabilnych sportowo włoskich klubach, była spowodowana tylko niesnaskami z trenerami i działaczami. Wydaje się, że to dobrze, że Toni znów wspiął się na piłkarski piedestał z którego może zaatakować każdy cel, bo jestem pewien, że wyjdzie to z korzyścią i dla niego i dla Juventusu (któremu z góry chwała za to, że dał Toniemu szansę na drugie życie) i dla całego włoskiego futbolu.


pubsport.pl
Krystian Nowak

Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam:
http://prideoflondon.blox.pl/html

http://prideoflondon.blox.pl/html