M. Jurecki: Na pewno wrócę do Kielc!

Miesiąc temu klub poinformował o tym, że za rok pożegnamy kapitana zespołu PGE VIVE Kielce, Michała Jureckiego. Po zakończeniu sezonu 2018/19 Dzidziuś zasili szeregi niemieckiej ekipy SG Flensburg-Handewitt, gdzie zastąpi odchodzącego do Veszprem, Rasmusa Lauge Schmidta. Nasz rozgrywający opowiedział nam o przyczynach swojej decyzji i zapowiedział, że po wypełnieniu kontraktu, zamierza wrócić do Kielc. „Tutaj mam dom, tu się dobrze czuję i tu chcę po karierze kontynuować pracę związaną z piłką ręczną” – zapewnił Michał.

PGE VIVE Kielce: Ile osób wiedziało o tym, że nosisz się z zamiarem wyjazdu do Flensburga?

Michał Jurecki, kapitan PGE VIVE Kielce: Najbliższe grono – rodzina i może trzech, czterech znajomych. Tak naprawdę trzymałem to trochę w tajemnicy, ale musiało wyciec, skoro w mediach zostało to szczegółowo opisane chwilę przed oficjalną informacją ze strony klubów. Ciekawy jestem, kto puścił farbę (śmiech)!

Dlaczego zdecydowałeś się podpisać kontrakt z Flensburgiem?

Głównym powodem było to, że klub z Kielc odmładza skład. W związku z tą polityką zaproponowano mi przedłużenie dotychczas obowiązującego kontraktu (ważnego do końca sezonu 2018/19 – przyp. red.) o rok. Czuję się bardzo dobrze fizycznie, kondycyjnie i chcę grać na wysokim poziomie dłużej, dlatego oczekiwałem oferty dwuletniej. Nie otrzymałem jej, ponieważ zarząd i trener myślą o budowaniu drużyny na przyszłość, co w pełni rozumiem. Szanuję tę decyzję i nie mam z nią żadnego problemu. W tym czasie dostałem jednak ofertę z Flensburga, właśnie na dwa lata. Bardzo się ucieszyłem i postanowiłem z niej skorzystać, bo ona umożliwi mi pozostanie na najwyższym poziomie, na czym mi bardzo zależy.

Jak doszło do zawarcia umowy?

Zanim podpisałem kontrakt, byłem w kontakcie z Dierkiem Schmäschke (dyrektor sportowy Flensburga – przyp. red.), którego dobrze znam z czasów Hamburga. Dierk nakreślił mi wizję zespołu i polityki klubu, rozmawiałem też z trenerem Maikiem Machullą na ten temat.

Jaka to wizja, szczególnie jeśli chodzi o Twoją rolę w zespole? W Kielcach przez lata wypracowałeś sobie solidną pozycję kapitana, a we Flensburgu będziesz świeżynką.

Będę świeżynką w zespole, ale nie w rozgrywkach (śmiech). W lidze niemieckiej kilka meczów rozegrałem i występuję w Lidze Mistrzów. Wiem, że w najbliższym okresie trener Machulla chce mocno odmłodzić skład, ma podpisanych kilka kontraktów z młodymi zawodnikami, ale w dalszym ciągu będzie potrzebował starych wyjadaczy. Takich, którzy mają doświadczenie na różnych płaszczyznach, czy to w reprezentacji czy w Lidze Mistrzów. Ja wiem, jak to wszystko wygląda.

Czyli będziesz miał podobną rolę, co w Kielcach.

W jakimś stopniu mam zastąpić ich gwiazdę numer jeden, Rasmusa Lauge, który odchodzi do Veszprem. Ja przychodzę w jego miejsce i bardzo się cieszę, że zostałem obdarzony takim zaufaniem. Mam zastąpić zawodnika, który jest dla nich motorem napędowym. Taka rola, po tym czego doświadczyłem w Kielcach, nie jest mi obca.

Wrócisz do Bundesligi, czyli do fizycznego, mocnego grania przez cały sezon. Po lekkim letargu na krajowym podwórku myślisz, że będzie Ci łatwo zaaklimatyzować się w systemie, w którym każdy mecz może zadecydować o końcowym rezultacie?

Na pewno będzie mi się łatwiej zaaklimatyzować z tego względu, że znam Bundesligę i sam kraj. Wiem, jak działa system, znam dobrze język, będę mógł więc od samego początku skupić się na aspektach sportowych, a nie na nauce języka czy na tym, jak się żyje w Niemczech. Bundesliga to nie liga polska, ale ja mam jeszcze w sobie dużo siły. Jestem profesjonalistą w każdym względzie, przykładam się do treningów, mam wiedzę odnośnie regeneracji i odpowiedniej diety. To wszystko są rzeczy, które umożliwiają grę przez dłuższy czas. Są zawodnicy, którzy grają do 33., czy 35. roku życia, a są tacy, którzy obecnie występują w najlepszych klubach Bundesligi, takich jak Flensburg, Rhein-Neckar czy Kiel, mając 38 lat. To zawodnicy starsi ode mnie, a grają naprawdę dobrze. Ja też należę do grona zawodników, którzy nie muszą kończyć gry na wysokim poziomie w wieku 35 lat.

Twoje odejście wpisuje się w nieco krytykowany ostatnio proces „odpolszczania” klubu.

Powiem tak: aby pozostać na najwyższym poziomie, by klub walczył o to, o co walczy teraz, musi mieć najlepszych zawodników. Wszyscy widzimy, co się dzieje w Polsce. Widzimy, że gdy starsi zawodnicy odeszli, poziom reprezentacji Polski spadł. Za tym idzie więc to, że drużyna z Kielc może mieć wkrótce w swoich szeregach dużo mniej Polaków. Miejmy nadzieję, że młodzi, utalentowani szybko nabiorą takiego doświadczenia, że będą mogli wzmacniać rodzime kluby, Kielce czy Płock i szybko będziemy cieszyć się z większej ilości Polaków. Ja natomiast polecam młodym zawodnikom, by wyjeżdżali za granicę, do Niemiec czy do Francji, jak ostatnio Rafał Przybylski czy Paweł Genda, którzy podkreślają, że są zadowoleni, że się rozwijają i sami zachęcają do wyjazdu. Widać więc, że to nie tylko ja tak mówię, ale i młodzi gracze, którzy dopiero co wyjechali. Warunek jest jeden: trzeba znaleźć klub, w którym będzie się spędzało dużo czasu na boisku.

Nawet kosztem wyjazdu do drugiej ligi.

Dokładnie, ja sam grałem w drugiej Bundeslidze przez rok i tam naprawdę ciężko się gra, na wyjazdach zawsze trzeba się mocno napracować. Paweł Genda teraz gra w drugiej Bundeslidze, jego klub jest w czołówce i bije się o wejście do pierwszej. Miałem okazję z nim rozmawiać, jest zadowolony, czuje, że poziom jest bardzo mocny i wie, że wciąż może się tam więcej nauczyć, niż w polskiej lidze. Miejmy nadzieję, że u nas z czasem wszystko pójdzie do przodu, ale żeby tak było, młodzi zawodnicy muszą wyjeżdżać i wracać, tak jak my kiedyś wracając podnosiliśmy poziom ligi.

Powrót do niemieckiej kultury przyjdzie Ci łatwo?

Nie mam z tym problemu, nie jestem osobą wybredną i potrafię dostosować się do nowych warunków. Cieszę się na ten wyjazd, bo może będę miał okazję do mojej kolekcji dorzucić jakiś medal, puchar, nagrodę, a to zawsze było moim marzeniem. Wyjeżdżając na początku kariery do Niemiec, nie sądziłem, że wrócę po trzech latach. Myślałem, że spędzę tam większość mojej kariery, ale ze względu na to, że w Kielcach był budowany zespół na Ligę Mistrzów, postanowiłem, że chcę być jego częścią. Udało mi się zaistnieć w historii piłki ręcznej, zwłaszcza polskiej i bardzo się z tego cieszę. Z tyłu głowy jednak wciąż jest niedosyt. Zawsze marzyłem o grze w Bundeslidze i teraz będę miał ku temu okazję.

Czyli w zasadzie fajnie się złożyło z tym kontraktem, bo inaczej pewnie żałowałbyś, że nie spróbowałeś raz jeszcze przygody z Bundesligą?

Na razie nie żałuję mojej decyzji, mam nadzieję, że nie będę i nic na to nie wskazuje. Dla mnie najważniejsze jest to, by jeszcze przez kilka lat grać na najwyższym poziomie, w najlepszych rozgrywkach, w Lidze Mistrzów, Bundeslidze czy Pucharze Niemiec. Tak się potoczyła moja kariera, że wrócę do Bundesligi, z czego się bardzo cieszę.

A czy Twoje dziewczyny, żona i córki, cieszą się tak samo?

I tak i nie (śmiech). Sprawa wyjazdu jest otwarta, nie wiemy jeszcze, czy pojedziemy razem, czy ja sam pojadę. Przyjdzie jeszcze czas na decyzję. Ja wyjadę na pewno na dwa lata, może dłużej, a później wrócę do Kielc, bo tutaj mam dom, tu się dobrze czuję, tu chcę po mojej karierze zamieszkać i kontynuować pracę związaną z piłką ręczną. Trzeba będzie sobie odpowiedzieć na pytanie, co z rodziną, bo córka chodzi do szkoły, będzie bariera językowa, ale to wszystko na spokojnie zrobimy później.

Zarząd klubu otwarcie przyznał, że będzie na Ciebie czekał po wypełnieniu kontraktu w Niemczech. Jest szansa, że wrócisz do nas jeszcze jako zawodnik?

Oj, jako zawodnik już raczej nie, w Niemczech to pewnie będzie mój ostatni kontrakt jako zawodowego sportowca. Ale nigdy nie mów nigdy, wyjdzie w praniu. Bardzo się cieszę, że klub może będzie chciał mnie wykorzystać, zobaczymy w jakiej roli. Bardzo podoba mi się praca z młodzieżą, co udowodnił mi mój ostatni prywatny projekt, czyli MJ’s Camp prowadzony wspólnie z Mateuszem Jachlewskim. Bardziej widzę się w takiej roli. Zobaczymy, co klub mi zaproponuje, to odległa sprawa, więc na razie na nic nie mówię nie.

No właśnie, czy pomimo wyjazdu do Niemiec, będziesz kontynuował projekt campów z Mateuszem?

Tak, na pewno. Wiadomo, w Niemczech liga zaczyna się wcześniej, więc przygotowania również, ale na pewno obaj znajdziemy czas na kolejne obozy. Chcemy, by był to coroczny cykl. W tym roku wszystko już gotowe, za rok będę wiedział, jak wygląda okres przygotowawczy we Flensburgu i będziemy robić wszystko, by kolejny camp także się odbył.

Póki co, przed Tobą, poza schyłkiem obecnego, jeszcze jeden sezon w Kielcach. Jak chciałbyś go zakończyć?

Tak samo, jak w każdym sezonie chciałbym walczyć o puchar, mistrzostwo Polski, a także awans do Final Four. Chciałbym z Kielcami pożegnać się godnie, na pewno nie będę myślał o przeprowadzce do Flensburga ani teraz, ani w przyszłym sezonie. W Kielcach do końca będę dawał z siebie wszystko.

[Źródło: Magda Pluszewska PGE VIVE Kielce]


SIATKARSKIE MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN 2018:

MŚ siatkarzy 2018