Magia Dakaru

Na co dzień rajdy terenowe nie są sportem najbardziej popularnym. Myślę że nawet wielu zaangażowanych kibiców będzie mieć spore problemy z wymienieniem kilku innych rajów terenowych. Ja przynajmniej mam. A jednak Dakar jest fenomenem. To, że dziś kierowcy i motocykliści jeżdżą po południowoamerykańskich bezdrożach jest chyba dość jasnym sygnałem że impreza jest nie do zdarcia.

Wielki test roku 2008 został zdany. Odwołanie imprezy z powody zagrożenia terrorystycznego, choć wielu twierdziło i po dziś dzień twierdzi że decyzja ta była bardzo pochopna, postawiło pod znakiem zapytania byt największej imprezy rajdów terenowych na świecie. I potem ktoś wpadł na chyba nieco szalony pomysł że skoro już z Paryża nie ruszamy to i do Dakaru nie trzeba jechać. I choć wydaje się że to senegalska stolica dalej będzie firmować swoją nazwą ten rajd to jednak ścigamy się na innym kontynencie. Nie był to jednak pomysł bardziej szalony niż pomysł sprzed przeszło trzydziestu lat kiedy to pewien Francuz zgubiwszy się na afrykańskiej pustyni stwierdził że to świetne miejsce na rajd. Jednak trzeba przyznać że tylko dzięki szaleńcom mamy dziś właśnie takie imprezy jak Dakar, jak Tour de France czy samotne regaty dookoła świata. I chwała szaleńcom którzy się przyczynili od tych imprez.

reklama:

Zatem mimo że większość z nas ma dość skromną wiedzę na temat tej dyscypliny to jednak przez najbliższe dwa tygodnie wielu będzie śledziło wyniki tej imprezy. Wyniki Polaków przede wszystkim. Miejmy nadzieję że dobre wyniki bo nie mamy czego się wstydzić. Ba, myślę ze możemy być nawet dumni że na jednej z największych sportowych imprez świata przez czołowe miejsce przewijają się Polacy, że kibice z całego świata zobaczą może trochę dziwnie brzmiące nazwisko, a obok niego polską flagę. Zatem komu będziemy w tym roku kibicować? Po pierwsze Rafał Sonik. W dwuletniej historii quadów na Dakarze zdobył kolejno trzecie i piąte miejsce. Można, a wręcz należy i to z dumą, dodać że dwa lata temu był najmocniejszy w swoje klasie. Zaś w zeszłym roku, z oficjalnie zatwierdzonej stacji paliw dostał chrzczone paliwo, a na jednym z pierwszych odcinków w wąziutkim wąwozie natrafił na leżącego motocyklistę tuż po upadku, przez co musiał odbić w skały co zaowocowało ponad półtoragodzinną strata na tymże etapie. Cały wyścig zakończył ze stratą prawie sześciu godzin do zwycięzcy. Ale do trzeciego miejsca stracił tylko niecałe 45 minut. Na owej stacji paliw tankował również Kuba Przygoński który rok temu był ósmy, jednak w tym niestety nie może wystartować. Podobnie jak Krzysztof Jamruż przez co mamy tylko dwóch motocyklistów. Ale za to jakich. Nasi weterani Dakaru – Jacek Czachor startujący nieprzerwanie od 2000 roku i Marek Dąbrowski który debiutował razem z Czachorem, a odpuścił od tego czasu tylko jedną edycję. Obaj znają już smak pierwszej dziesiątki Dakaru. Dąbrowski przed siedmioma laty był wicemistrzem świata w rajdach terenowych, jednak ostatnio wiedzie mu się trochę gorzej. Rok temu był 33., dwa lata temu nie ukończył wyścigu. Z kolei Czachor od 2002 roku cały czas trzyma się w dwudziestce. Trudno od nich oczekiwać walki o podium, ale walka o dziesiątkę – czemu nie? Kolejny nasz punkt to Krzysztof Hołowczyc, jak zwykle wspomagany przez Jean-Marca Fortina. Wprawdzie rok temu nie ukończyli oni rajdu, ale w 2009 roku byli na piątej pozycji i wygrali w swojej klasie. W tym roku startują już w najmocniejszej. Ponadto na listach wyników będzie szukali jeszcze kilku nazwisk. Mamy debiutanta w quadach – Łukasza Łaskawca, który uchodzi za niemały talent z którym specjaliści wiążą spore nadzieje. Niektórzy nawet już z tą edycją Dakaru. Ponadto mamy Dariusza Rodewalda który jest mechanikiem holendersko-belgijsko-polskiego zespołu w kategorii ciężarówek oraz Grzegorza Barana i Rafała Martona którzy uznali że i we dwóch dadzą radę z ciężarówką.

Dakar to impreza magiczna. Każdy kibic o niej słyszał. Każdy o niej coś wie. I chyba każdy przez najbliższe dwa tygodnie nie będzie ignorował doniesień o Soniku, Hołowczycu i całej reszcie. Tak jak często to robi przez resztę roku.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl